9 obserwujących
200 notek
105k odsłon
1075 odsłon

Dzisiaj czuję się gorzej...

Wykop Skomentuj84

Brat Damian, w swym najnowszym felietonie, z okazji rocznicy wprowadzenia w Polsce stanu wojennego (jeszcze wisi na SG), napisał:
”I jeśli sięgam do moich młodzieńczych wspomnień to właśnie kłamstwo było tym, co najbardziej mnie w PRL męczyło. Nie bieda, bałagan, brak przyszłości i perspektyw, nawet nie różnego rodzaju prześladowania czy ograniczenia (np. w wyjeździe na Zachód), lecz właśnie wszechogarniające kłamstwo. Jak przypomnę sobie mordę Urbana, bezczelnie przed całym narodem łgającego na słynnych konferencjach dla dziennikarzy zachodnich, to jeszcze teraz mną trzęsie. Kłamstwo było wszędzie: w gazecie, telewizji, szkole, sklepie, urzędzie, fabryce.”
   

A ja te słowa skomentuję przewrotnie: Nieprawda, bracie Damianie! Kłamstwo PRL-u nie było wszechobecne! Było to kłamstwo oficjalne. Ale nie było go w narodzie! Co z tego, że cenzura blokowała informacje? Nie zmieniało to stosunku narodu do komunistycznej władzy. Co z tego, że cenzura kłamała? Wszyscy wiedzieli, jak było z Katyniem! Kłamstwo w prasie? W telewizji? W szkole? W urzędzie? Wszyscy wiedzieli, że to kłamstwo!


Owszem, ta schizofreniczna postawa demoralizowała, ale nie zabijała świadomości. Ludzie wiedzieli. W zasadzie, z niewielkimi wyjątkami zapamiętałych komunistów – wszyscy! (piszę o swoich czasach – czasach Gierka). Znany dowcip: „Oni kochają nas zażarcie, a my ich zawzięcie” powtarzał każdy. Ze śmiechem! Robotnik, student, urzędnik, prywaciarz. Nieważne, czy członek partii, zwykły człowiek, czy opozycjonista. SB-cy też się z tego dowcipu śmiali. Może najgłośniej.


W tym sensie, PRL to było państwo z dykty. Państwo fasadowe. Władza sobie, naród sobie! Owszem, występowały olbrzymie patologie. Wystarczyło być aktywnym opozycjonistą i świat walił się na głowę. Ale jak się nie było?


Czuło się tę wspólnotę z innymi. Taką bliskość. Przynajmniej ja ją odczuwałem. Tego poczucia wspólnoty nie zagłuszały w żaden sposób oficjalne komunikaty o wynikach poparcia dla władzy w kolejnych głosowaniach (wyborach?). 98% poparcia społeczeństwa dla partii – przewodniej siły narodu. Człowiek się śmiał (na spotkaniach rodzinnych, na prywatkach, w pracy, w szkole, na uczelni) i robił swoje.


Gremialne uczestnictwo w pochodach 1-Majowych? Tak, to być może był dla wielu przyszłych karierowiczów prawdziwy chrzest bojowy. Ale nawet oni wiedzieli, gdzie leży prawda. Zawsze wiedzieli.


A dzisiaj? Ponad 25% poparcia dla partii, której członkowie opierają swój przekaz na kłamstwie, pomówieniach i manipulacji. Ponad 25% poparcia dla partii, która przez osiem lat rządów doprowadziła ojczyznę na skraj unicestwienia. Ponad 25% poparcia dla partii, finansowanej od lat przez obce mocarstwo, zagrażające naszej racji stanu. Ponad 25% poparcia dla partii lansowanej przez obcy, wrogi kapitał medialny. Kłamstwo i manipulacja dopiero dzisiaj są wszechobecne. Bo ugodziły tak wielu i tkwią, rozkwitając w ich sercach pełną mocą.


A te, ponad 25% sympatyków, to kto? Oto jeden z uczestników wielu demonstracji ulicznych wymierzonych przeciwko rządom „dobrej zmiany”, zaczepiony przez dziennikarza telewizji publicznej wykrzykuje do kamery: „Zobaczyć ciało Lecha Kaczyńskiego utytłane w smoleńskim błocie, to duża rzecz!”


Nie czuję tej szerokiej wspólnoty z innymi, tej bliskości, którą pamiętam z czasów PRL-u. Dzisiaj czuję się gorzej.
                                   

                                                                                                                                                                 hilary2


Wykop Skomentuj84
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo