7 obserwujących
157 notek
76k odsłon
1650 odsłon

"Piątka Kaczyńskiego - diabelskie sztuczki. Czego pragną Polacy?

Wykop Skomentuj74

W ostatnią sobotę, na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński ogłosił bardzo ofensywny program partii na najbliższy czas. Brzmi wspaniale. Nie dajmy się jednak zwieść!. Toż to iście szatański plan!


Pomijając już fakt, że na te obietnice pieniędzy nie ma i nie będzie, to zważmy, do czego prowadzą owe „gruszki na wierzbie”. Widzimy wreszcie jak na dłoni, czego zawsze wypierało się Prawo i Sprawiedliwość, że oto w „białych rękawiczkach”, w iście makiawelicznym stylu, dzieli się Polaków. Na lepszych i gorszych!


Weźmy taką obiecaną trzynastą emeryturę. Mają ją dostać tylko emeryci! A reszta Polaków – NIE! Dlaczego? Czy ta reszta jest gorsza? Albo te obiecane, dodatkowe połączenia autobusowe. Dotyczyć to ma tylko wytypowanych tras komunikacyjnych! A gdzie reszta? Znowu! Mają być lepsi i gorsi! A owe obiecane zwolnienie z obowiązku podatkowego PIT? Dlaczego tylko dla określonego przedziału wiekowego podatników? Toż to nasz heros Rossati już zakrzyknął z Brukseli (aż słychać było nad Wisłą!), że to łamanie Konstytucji! I znowu lepsi – gorsi. A obiecane 500+ na pierwsze również dziecko? Znowu dzielenie Polaków! A bo co to? Dlaczego nie ja? Też jestem dzieckiem! Rodziców! W dodatku moich! Fakt, że mam lat kilkadziesiąt, niczego przecież nie zmienia!


I tak to wygląda naprawdę! PiS znowu dzieli Polaków! Na lepszych i gorszych. Tworzy – pod pozorem troski o społeczeństwo – nowe segmenty wykluczonych. Nie możemy na to pozwolić. Potrzeba obywatelskiego nieposłuszeństwa i jednomyślności przy urnach!


Trzeciego marca mija 85 rocznica urodzin Jacka Kuronia (od kiedy go poznałem, zawsze był dla mnie - „Saint Jack”). W latach 90-tych, w początkowym okresie transformacji, jako minister pracy, stał się uosobieniem heroicznej troski ówczesnego Państwa o swych obywateli. Wszyscy pamiętamy tzw. „kuroniówki”. Wymyślona przez niego zupa, którą częstował na placach i ulicach, stała się jednym z symboli tego okresu i odradzającej się po upadku komunizmu Polski. Po zupę ustawiały się kolejki. – „Zupy Kuronia stały się słynne, a ludzie, którzy z dobroci, w odruchu serca pomagali innym w taki lub inny sposób, nagle poczuli się włączeni w pewną ważną państwową sprawę – sprawę ważną dla Polski” – wspominał po latach pan Jacek. Ja od siebie mogę dodać, że ta dokonująca się wtedy „przy kotle” autentyczna integracja i solidarność Polaków (Polacy tacy są), tak trafnie i skutecznie inicjowana i wspierana ową zupą -  olbrzymią przecież pomocą i zaangażowaniem ówczesnego Państwa (ministra pracy), pozwoliła im uniknąć stresu wynikającego z dokonującej się transformacji gospodarczej.


Oto Polacy byli całkowicie odizolowani od toczącej się batalii o silną, niezależną, nowoczesną ojczyznę. Zaoszczędzono im w ten sposób nerwów o to, czy kolejny raz uda się wystrychnąć na dudka zachłannych biznesmenów z „Zachodu” i korzystnie sprzedać ten, czy tamten zakład. Tę, czy tamtą fabrykę. Że za tanio? No cóż, tyle dawali, a jak wiemy, kto szybko daje, ten dwa razy daje!


Dzisiaj, nie rozwodząc się zbytnio nad tamtymi czasy (jedynie powalający uśmiech pana Jacka, utrwalony choćby na kadrach filmu „Nocna zmiana” – nie może umknąć memu dłuższemu wspomnieniu), pragnąłbym zasugerować członkom tzw. „Koalicji Europejskiej” powrót do tamtego, sprzed lat, pomysłu. Byłby to, jak żywię, właściwy i skuteczny odpór, dany Jarosławowi Kaczyńskiemu. Taka, dajmy na to, „koalicjantówka buraczana europejska”. Rozdawana Polakom za darmo na placach i ulicach największych miast (na początek – potem również w pozostałych miastach i wioskach).

I tak, przykładowo: Włodzimierz Nalany z Puszczy Pierwszy – rozdaje zupkę w Białymstoku, Jerzy Biały Stary ale Jary – w Katowicach, Ewa Modre Oczko-Szparka Sekretarka Kumata inaczej – w Warszawie, Władysław Dwojga Nazwisk Nudny przecie Gładki - w Lublinie, Leszek Biały Pożyczka nie Porzeczka – w Łodzi, Kazimierz bez Kasy Łysy z Połyskiem – w Płocku, Radosław Chodzi Śnięty i Spięty – w zielonej Górze, Grzegorz Uśmiechnięty w Zębach już nie Krzywy – we Wrocławiu, Katarzyna Baba jak się Patrzy Krępa - w Olsztynie, Marek Długi Chełpliwy Najdłuższy – w Gdańsku, Adam taka Rasa Roztropny – w Poznaniu, Hanna Watykańska Łolaboga w Szczecinie, Marek Zarośnięty Zmieszany i Wstrząśnięty Jedyny - w Sopocie. Ot, chociażby.


Taka akcja zjednoczyłaby na powrót Polaków. Zasypałaby rowy podziałów. No i jaka pomoc w liczbach bezwzględnych! (oczywiście miska i łyżka w zakresie własnym – bez przesady!). Pomysł  - uważam – nie do przecenienia. Pomoc znacząca, no i realna!


Ale coś za coś! W zamian oczekuję „jedynki”. Nie! Nie na listach do europarlamentu! Nie znam języka unijnego. Oczekuje „jedynki” w kolejce do „koalicjantówki buraczanej europejskiej” rozdawanej w Warszawie. Nalewanej osobiście przez Ewę Modre Oczko-Szparkę-Sekretarkę Kumatą inaczej.
                                                                                                                                                                                                hilary2


Wykop Skomentuj74
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka