8 obserwujących
177 notek
90k odsłon
596 odsłon

Na ratunek Krystynie Jandzie

Wykop Skomentuj16

Obejrzałem ostatnio na kanale TVP Kultura film Piotra Szulkina z 1981r. pt. „Wojna światów – następne stulecie”. Ku memu zaskoczeniu, występuje w tym filmie – czego już nie pamiętałem – 29 letnia wtedy, Krystyna Janda.
   

Reżyser, główny nacisk położył tutaj na wpływ mediów na rzeczywistość, na jej kreowanie zamiast prezentowania.
   

Jak przemożny – w złym tego słowa znaczeniu – wpływ na postawę aktorki mógł mieć ów film, niech świadczą jej dzisiejsze poglądy, prezentowane publicznie, przy lada okazji, jak również bez okazji. Aktorka, reżyserka, celebrytka – jednym słowem przedstawicielka „elity”, właśnie kreuje od lat - nie zaś prezentuje i ocenia - otaczającą nas rzeczywistość.
   

Pani Krystyna dostała ostatnio list od swojej dawnej fanki, która zarzuca jej, że za bardzo angażuje się politycznie, przez co nie może jej już oglądać. Aktorka zdecydowała się odpowiedzieć na zarzuty w felietonie dla magazynu „Pani”.


Aktorka podkreśla łaskawie, iż mimo krytyki ze strony autorki listu, szanuje swoją byłą fankę bo „nie jest jej wszystko jedno” Swój felieton kończy wyznaniem:


„Zakładam, że chce pani generalnie dobrze, jak ja chcę dobrych szkół, szpitali, dbania o niepełnosprawnych i sprawiedliwej płacy za dobra pracę, tolerancji i akceptacji różnorodności wszelkich. Tyle że ja, w spełnienie takich nadziei nie wierzę – i tylko taka między nami różnica”.
   

I właśnie to ostatnie zdanie wzbudziło mój niepokój. Taki brak wiary w lepsze jutro i totalny pesymizm prowadzi wprost do głębokiej depresji. Skończy się to tym, że pani Krystyna, przestanie mieć – jak to wyznała – „problem z tankowaniem benzyny na stacjach, które sprzedają tylko prawicową prasę”, ale tylko dlatego, że w ogóle przestanie tankować! I co wtedy? Zostaną tylko prochy!
   

Spieszę więc z pomocą, dedykując pani Krystynie poniższy tekst – tak, na poprawę samopoczucia.



Wczesne lato 2015r.


Autobus zatrzymał się na przystanku. Tutaj Sebastian miał przesiadkę. Syknęły sprężarki. Drzwi otworzyły się. Fala gorącego powietrza z zewnątrz, starła się w drzwiach autobusu ze ścianą chłodu, z klimatyzowanego wnętrza pojazdu. Sebastian wyszedł na chodnik. Wiata przystanku nie stanowiła żadnej osłony przed parzącymi promieniami słońca. Było duszno. Najmniejszego powiewu wiatru. Sebastian czuł nieprzyjemne parcie na pęcherz. Przeszkadzało mu to już w autobusie.


- „Niepotrzebnie wypiłem to piwo przed wyjściem!” – Przemknęło mu. I wtedy skojarzył sobie, gdzie się znajduje. –„Oczywiście! Tam musi być toaleta!” – Zdecydowanym krokiem ruszył w kierunku pobliskich, szerokich, betonowych schodów, prowadzących do niskiego, rozłożystego budynku, gdzie kiedyś mieściło się kino.


Wewnątrz, w obszernym przedsionku – tu dawniej znajdowały się kasy – panowała cisza i rozleniwiający spokój, skąpane w przyjemnym chłodzie. Po lewej stronie, przy niskim stoliku, siedziała jakaś kobieta, w więcej niż średnim wieku. A poza nią – nikogo!


-„Czyżby tak miało wyglądać piekło?” – Naszło go niespodziewane skojarzenie. –„Cisza, spokój i pustka. I przerażająca wiecznością tęsknota!”. – Doskonale wiedział, kto tu jest panem. Ta kobieta, to była jedna z tych wielu spektakularnych zagadek ostatnich ośmiu lat. Pamiętał, że oglądał Ją, tylko w jednym filmie. Wtedy była symbolem Wolnej Polski. Patriotką dużego kalibru.


To go zawsze jakoś tak blokowało. W jego oczach taka aktywność polityczna pięknej kobiety, kłóciła się z porządkiem świata. To mężczyzna jest stworzony do walki, heroizmu, a nawet najwyższej ofiary za idee. Kobieta ma go jedynie zachwycać swym pięknem i w ten sposób dodawać mu mocy. Tak wtedy, nieco zdezorientowany, to pojmował.
       

A zaraz potem przyszedł rok, chyba 1977? I ten powalający występ. Więcej – show! „Guma do żucia”. Od tamtej pory, to była wreszcie jedna z tych pięknych kobiet, które tak uwielbiał. Które tak go inspirowały. Nawet rola w tym drugim filmie niczego już nie zmieniła. Potem gdzieś zniknęła. Widocznie bywała w ogrodach, których on nie odwiedzał.
       

Aż do teraz. Teraz usłyszał wypowiedziane przez nią słowa. O Smoleńsku. O tych ludziach. Z początku nie mógł uwierzyć. –„Ona także?” – Ale zaraz przyszło poczucie oczywistości – „Skoro tak wielu, to dlaczego również nie ona?”
       

Niemniej jedno pytanie pozostawało zawsze bez odpowiedzi. – „Dlaczego w tej pogardzie, jest coś tak osobistego? To jest nieprofesjonalne! A polityka bez profesjonalizmu, jest jak kurwa! Nie dla pieniędzy ale z upodobania!”
       

Te wszystkie myśli, błyskawicznie przewaliły mu się przez głowę. Wszedł do sali głównej. Przy stoliku na wprost, jakieś piętnaście metrów przed nim, siedziała wraz z inną kobietą ona! Krystyna Janda!
       

Ich spojrzenia natychmiast się skrzyżowały. Jego, bo patrzył przed siebie. Jej, bo tak zareagowała na jego wejście. Czyste odruchy! Z jej sylwetki biło jakby dostojeństwo i obojętny chłód. Wyglądała atrakcyjnie. Piękna kobieta!


Postąpił kilka kroków w głąb sali niezdecydowany, rozglądając się niepewnie dookoła. Musiała zorientować się, że czegoś szuka.


- Toaleta jest tam! – Rzekła głośniej, wskazując skinieniem głowy, drzwi po jego lewej stronie.


- To aż tak po mnie widać? – Rzucił z lekkim uśmiechem, zbaczając w tym kierunku. – „Przenikliwa kobieta” – Przemknęło mu. Nie potrafił odgadnąć, czy zwracając się do niego, chciała wyrazić gorzką ale i pogardliwą ironię. Jeśli tak, to miała rację. Co do faktów. Ale nie powodów. Tym się różnili. Rzeczywiście, taki gość, jak on, mógł  tu przyjść, jedynie po to, by się odlać!
                       

                                                                                                                                                                                     hilary2


PS. Tekst ten publikuje na Salonie kolejny raz, gdyż obiecałem sobie czynić to, ilekroć zauważę u Pani Krystyny drastyczne obniżenie nastroju.



Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura