52 obserwujących
949 notek
493k odsłony
  187   6

Kazachstan modelem dla Europy?


Rewolucja w Kazachstanie postępuje nadal, choć milczą o niej media głównego nurtu zarówno zachodnie, jak i rosyjskojęzyczne. W polskojęzycznych znalazłem jedynie lakoniczną notkę Polskiego Radia z wczorajszą datą, o tym że w „Kazachstanie nadal jest niespokojnie”. Być może głębsze poszukiwania dałyby więcej rezultatów, ale nie o to przecież chodzi.
Zaczynając chronologicznie, od początku rewolucji, należy podkreślić, że wbrew temu co podają media głównego nurtu, jej przyczyną nie były podwyżki cen paliw (choć one stanowiły zapalną iskrę), ale terror covidowy, który jest w tym kraju na poziome australijskiego. Władze bezwzględnie wypełniają wszelkie polecenia WHO, tak jak pozostałe „zachodnie przykazania”, w tym „wolnorynkowe”.
Nic więc dziwnego, że kraj doprowadzony został do ekonomicznej ruiny, a brutalnie wdrażany program „szczepień”, oraz „koronawirusowych restrykcji”, zwłaszcza takich jak niemożliwość wyjęcia z własnego konta bankowego funduszy, bez okazania paszportu szczepiennego, doprowadziły obywateli do ostateczności (https://anti-empire.com/there-was-an-element-of-medical-freedom-uprising-to-kazakhstans-revolt/).
Należy podkreślić, że modus operandi Zachodu nie odbiega od tego stosowanego w innych krajach, zwanym „kolorową rewolucją”.
Multum funkcjonujących tam NGO (w tym Sorosa) oraz innych przykrywek CIA, z jednej strony „doradza” władzom w zakresie polityki socjalnej i ekonomicznej, z drugiej zaś podjudza do rewolucji, słusznie zirytowanych rezultatami tej polityki, obywateli.
Taka też była i geneza styczniowego powstania w Kazachstanie. Zachodnia agentura popełniła jednak kardynalny błąd. Dostarczyła powstańcom broń, oraz skierowała ich przeciw ośrodkom władzy. Zapłonęły rządowe budynki, a oficjele zmykali jak szczury.
Na dodatek, w przeciwieństwie do III RP i innych „rozwiniętych demokracjach UE”, w których jedna „opcja polityczna” (PiS) niszczy kraj, a druga (PO) udaje zatroskanych patriotów, krytykując władze i szykując się do ich przejęcia na wypadek rewolucji i kontynuowania politycznego bandytyzmu; w Kazachstanie obie opcje, zwane tam klanami (byłego i obecnego prezydenta) dzielą się władzą. W momencie ataku na ich ośrodki władzy, te obie „licencjonowane siły polityczne” znalazły się w biegu przed rozjuszonymi rebeliantami.
O ile w Europie, obywatele demonstrują w centrach miast przeciw koronawirusowemu terrorowi, po czym spokojnie udają się do domów i dalej wypełniają polecenia „swoich władz” ( a właściwie jak trafnie określa to mecenas Füllmich „ich władz” czyli oligarchów), to w Kazachstanie cała władza z globalistycznego nadania znalazła się nagle na wylocie.
I to właśnie spowodowało milczenie i bezczynność Zachodu, już po tymczasowym ustabilizowaniu sytuacji przez wojska rosyjskie. Nie można przecież dopuścić, by do władzy doszli autentyczni przedstawiciele obywateli! Przy czym drugorzędną sprawą, w stosunku do principium demokratycznego wyboru, jest zabarwienie ideologiczne czy kulturowe autentycznych reprezentantów narodu.
Według najnowszych informacji (https://www.thetruthseeker.co.uk/?p=248516) w Kazachstanie nadal toczy się rebelia. Na video zaprezentowanym przez aktywistów słychać palbę karabinową przed budynkami rządowymi w Ałma Acie. Wiarygodności temu materiałowi filmowemu dodaje fakt, że pierwsza tura powstania (przed rosyjską interwencją) odbyła się tam w bezśnieżnej scenerii, a obecnie widać śnieg zalegający ulice.
Według komentarza aktywisty, kolejność w pozbywaniu się globalistycznych oprawców jest tam następująca:
politycy,
pracownicy mediów,
lekarze.
Zmykają oni nie tylko z budynków instytucjonalnych, ale i własnych domów.
I tu warto sobie zadać pytanie, czy taki właśnie model nie byłby bardziej efektywny dla Unii Europejskiej, miast obecnych niemrawych protestów?

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale