53 obserwujących
963 notki
504k odsłony
  1319   0

Smoleńsk a sprawa polska

 

 

Największym nieszczęściem tragicznego dwudziestolecia III RP był prawie całkowity brak wątku martyrologicznego w historii tego okresu. Tylko bowiem hekatomba ofiar i morze przelanej krwi potrafią zmobilizować Polaków do walki o swe niezbywalne prawa.

 

Tymczasem historia III RP to banalnie nużący czas pospolitej zdrady "elit", stopniowego niszczenia podstaw bytu materialnego, degradacji moralnej i cywilizacyjnej społeczeństwa, oraz erozji struktur państwa jako dobra wspólnego. Nie było się wprost czym ekstatować, za co wypinać piersi na kule wroga. Toteż wrogowie nasi osiągnęli spodziewane rezultaty, degradując gros społeczeństwa do poziomu poniżej zwierzęcego. Nawet bowiem zwierzęta bronią swego stada przed intruzami próbującymi zagrabić jegośrodowisko naturalne, czy wiedzione instynktem przetrwania, nie pozwalają na masowe pokrywanie swych samic przez obce osobniki. O co nie dba znakomita część "polskiego" społeczeństwa, nie wspominając już o narodowej kulturze, religii, honorze, czy godności. 

 

Nie wszyscy jednak osiągnęli poziom "światłych polskojęzycznych europejczyków". 

Głównie z powodu istnienia tak zwanego "imperium Ojca Rydzyka", jest w Polsce spora grupa osób w stosunku do których miano człowieka nie jest określeniem na wyrost. 

 

Jednak również i na nich nasi wrogowie zastawili pułapkę. Można ją określić jednym słowem-Smoleńsk.

 

Nie ulega wątpliwości,że "cynglem" w zbrodni smoleńskiej była administracja Putina. Ktoś inny musiał być jednak pomysłodawcą i sponsorem tego projektu. 

 

Rosjanie, którzy nie mogą bez kłopotów posłać za kratki kilku zdegenerowanych obywatelek swego własnego państwa (Pussy Riot[1]), których ewidentna wina udokumentowana została w postaci bogatego materiału filmowego, nie mogliby bezkarnie dokonać zamachu na oficjeli państwa będącego członkiem NATO i UE. 

 

Ponieważ zamach ten nie spowodował żadnych zawirowań na styku Rosja-NATO/UE, logiczny wydaje się wniosek,że to właśnie decydenci tych dwu ostatnich struktur patronowali owemu projektowi. O ile jednakłatwo wytłumaczyć działania siepaczy Putina powodowanych azjatycką żądzą odwetu, o tyle trudniej jest znaleść motywy u naszych "zachodnich przyjaciół". Nie wydaje się by grupka nieudolnych oficjeli unijnej kolonii, aspirujących do miana polskich elit patriotycznych, mogła stanowić wystarczająco istotną preszkodę w ich planach. Nie należy zapominać,że na niewiele miesięcy przed zamachem oficiele owi posłusznie przekazali w połowie kadencji władzę opcji "europejskiej" motywując przy tym swą decyzję groteskowym pretekstem. 

 

Czemu więc podjęto decyzję o dokonaniu zamachu i wmanewrowano głupich Rosjan w jego nieudolną realizację? Długo nie mogłem znaleść sensownej odpowiedzi na to pytanie i dopiero obejrzany niedawno program Telewizji Trwam spowodował niezbędne olśnienie.

 

Od dawna nie ukrywam w swych publikacjach[2] irytacji z powodu nadmiernego zaabsorbowania patriotycznych polityków tematyką smoleńską. Nie ma nic niewłaściwego w nieustannym analizowaniu dowodów i poszlak związanych z zamachem. Jest natomiast wysoce niepokojące to,że owa działalność, będąca w swej istocie niczym więcej niż pracą operacyjną służb specjalnych, wypiera z obszaru widzenia opinii publicznej zagadnienia natury politycznej, jakimi z racji swego powołania powinni parać się patriotyczne mężowie stanu. Trudno oprzeć się wrażeniu,że Smoleńsk stanowi dla nich wygodną zasłonę dymną, maskującą ich polityczną bezsilność i bezczynność. 

 

Wspomniany program TV Trwam, pozwolił mi poszerzyć spojrzenie dotyczące tego zagadnienia. Był on relacją z wieczoru artystycznego poświęconego Smoleńskowi, który miał miejsce w jednym z wrocławskich kościołów.

 

Przysłuchując się młodym patriotycznym artystom muzyką iśpiewem opisującym tą tragedię, można by dojść do przekonania,że kwitnącej w unijnym dobrobycie Ojczyźnie naszej groziśmiertelne niebezpieczeństwo ze wschodu-w leśnej głuszy organizuje się już pro-rosyjski marionetkowy rząd (PKWN bis?) zagrażającyświetalnej polskiej demokracji, a z enklawy kalinigradzkiej szczerzą lufy rosyjskie czołgi.

 

Można zrozumieć,że młodym artystomłatwiej o twórczą wenę w kontekście polskiej krwi wsiąkającej w smoleńską ziemię, niż epickich zmagań Polaków na zmywakach Europy, czy Polek w burdelachświata, ale czy wolno z tego powodu ignorować realia?

 

A niekwestionowane fakty są takie a nie inne. Polska nie jest i w przewidywalnej przyszłości nie będzie częścią rosyjskiego imperium, o ile takie w ogóle zostanie reaktywowane. Jest natomiast kolonią Imperium Euroatlantyckiego (USA & UE), które jest folwarkiemświatowej oligarchii finansowej, a pozostaje zarządzane na swym europejskim terytorium przez Niemcy i pozostałe państwa zachodu. "Polski" prezydent i premier, zarówno formalnie jak i nieformalnie, otrzymują dyspozycje z Brukseli, Berlina, Waszyngtonu, Nowego Jorku (Wall Street), a nie Kremla. Rosyjska agentura ma zapewne sporo do powiedzenia w Warszawie, ale nieporównywalnie mniej niż niemiecka, izraelska, amerykańska, itd. Fakt służenia w nich wszystkich bez wyjątku osobników z SB-ckimi korzeniami nie zmienia tego faktu.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale