Gorące tematy:

36 obserwujących
702 notki
352k odsłony
126 odsłon

Mikrokosmos kłamców i oszustów

Wykop Skomentuj1

Przemiany socjologiczne łatwiej jest obserwować w małych skupiskach, które jak swoisty mikrokosmos są odzwierciedleniem obrazu ogółu społeczeństwa.

Święta Wielkanocne spędziłem w takim właśnie, znanym mi od lat skupisku, które dawnej zwano polonijnym, ale teraz bardziej adekwatnym określeniem będzie po-polskim, gdyż skupia mieszające się grupy polskojęcznych obywateli UE, zamieszkujących różnorakie kraje Zachodu.

Parafię stanowiącą centrum tego ośrodka przejął przed ośmiu laty młody i ambitny duszpasterz z postanowieniem przekształcenia jej w sanktuarium Jana Pawła II. W miarę czasu pozbył się on wszelakich po-polskich organizacji społecznych, politycznych i kulturalnych, a nawet posługujących tam polskich zakonnic. Według jego zamysłu ośrodek miał być czystym wizerunkiem toruńskiego sanktuarium Ojca Dyrektora, do którego ciągnąć miały rzesze po-polskich pielgrzymów z obszaru tego państwa, przynosząc chwałę patronowi, oraz korzyści materialne „kustoszowi”.

Oczyszczanie ośrodka z po-polskich organizacji, spowodowało jednak masowy odpływ zniechęconych parafian, a planowany napływ pielgrzymów nie zmaterializował się i to pomimo rozgłaszania przez kustosza, literalnie na każdej prawie mszy, faktów cudów dokonanych na terenie sanktuarium przez jego patrona. W rezultacie tego niepowodzenia, kustosz zmuszony był otworzyć bramy ośrodka dla innojęzycznych grup wyznaniowych, niekoniecznie zainteresowanych postacią „Największego z Rodu Słowian”. Ten przyspieszony proces etnicznej czystki, nie przeszkadza kustoszowi obficie szafować na mszach patriotycznym słownictwem o „ukochanej Ojczyźnie”, „Najjaśniejszej Rzeczpospolitej”, „języku przodków” itp., czyli mówić coś dokładnie odwrotnego od czynów, co kolokwialne określa się mianem kłamstwa.

Truizmem jest stwierdzenie, że do ośrodka tłumnie przybywają „polscy mężowie stanu” wszelkiej politycznej proweniencji, a ostatnio nawet sam „Pan Wicepremier Najjaśniejszej Rzeczpospolitej”. Mężowie owi w równie swobodny sposób kłamią na temat swej mozolnej pracy dla „najukochańszej Ojczyzny”, choć każdy ze słuchających dobrze wie, że wysługują się jedynie tzw. „strukturom międzynarodowym”. Dla przeciętnego po-polaka ich wysługiwanie się wrogom państwa i Narodu jest tak samo naturalne, jak prawo grawitacji. Jeśli różnią się oni w opiniach, to jedynie w aspekcie komu należy się wysługiwać. Większość z nich gorąco popiera „procesy integracyjne”, choć są one sprzeczne z planami Boskimi, o czym świadczy różnorodność ras, kultur, religii, narodowości i języków naszego globu, a katastrofalne konsekwencje multi-kulti widoczne są gołym okiem w Unii Europejskiej. Większość tych uczestników w sposób oczywisty kłamie, nazywając się „katolikami”, gdyż jedna tylko przypowieść o Wieży Babel, nie pozostawia żadnych wątpliwości co do chrześcijańskiej oceny globalizacji. Jak mniemam, w ich opinii NWO daje mi lepsze szanse na wyszukanie sobie najlepszego z możliwych korytka do żerowania.

Niska frekwencja w sanktuarium zmienia się jedynie w święta. Tradycja zakrapianej święconki czy pijaństwa po pasterce jest mocno zakorzeniona w społeczeństwie. Nie inaczej było i w tą Wielką Noc. Sanktuarium pękało w szwach, a parking przypominał raczej salon sprzedaży Mercedesa, zapełniony najnowszymi modelami tego automobilu. Jest bowiem zwyczajem wśród społeczności zabłyśnięcie swymi osiągnięciami w gronie znajomych. Nieodparta potrzeba tego stanowi jedną z sił napędowych masowej emigracji, nie, nie za chlebem, ale za mercedesem!

Muszę tu przyznać, że tegoroczne bogactwo sanktuaryjnego salonu samochodowego zaskoczyło mnie, gdyż kraj, o którym mowa przeżywa poważne trudności gospodarcze, a powszechna nędza zatacza coraz większe kręgi. W tym kontekście podziw budzić musi spryt i przebiegłość miejscowych po-polaków zdolnych do takich osiągnięć. Gdyby choć dziesięć procent tych talentów włożyli oni w budowę Ojczyzny, to po trzydziestu latach III RP, byłby to kraj dostatni suwerenny i szanowany w świecie. Niestety, każdy z nich z definicji wybiera swoje własne korytko, niezależnie od przynależności do pospólstwa, czy też elit politycznych lub moralnych. Postawa taka gwarantuje całkowitą niesposobność sanacji tego co jeszcze pozostało z Polski. Jedno tylko pytanie nurtuje mnie: czemu wszyscy oni okłamują siebie samych i siebie nawzajem w tym procesie samounicestwienia?


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale