38 obserwujących
727 notek
366k odsłon
266 odsłon

Platoniczna polska miłość do Zachodu i jej konsekwencje

Wykop Skomentuj4

Ostatnia zagrywka Rosji, Turcji i Damaszku ostatecznie zmarginalizowała rolę USA w Syrii.

Bohaterscy obrońcy Kurdów, amerykańscy żołnierze, w popłochu opuścili swą bazę przy granicy tureckiej, porzucając nawet tak ważne wyposażenie, jak wojskowe serwery i dokumentację treningową. Sekretarz (minister) Obrony USA, Mark Esper, w telewizyjnym wywiadzie, bez zmrużenia oka, wziął w obronę swych żołnierzy, stwierdzając, że nie mieli wyboru wobec nacierającej armii tureckiej z zachodu, oraz sił rosyjskich i syryjskiej armii z południa.

Naczelny błazen Białego Domu, Donald Trump, wykorzystał tą okazję do ogłoszenia swej decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii i odtrąbienia ostatecznego zwycięstwa Ameryki w „wojnie z terroryzmem”.

W przeciwieństwie do Sowieckiego Imperium Zła, które niekiedy dotrzymywało obietnic, jak np. wycofania swych wojsk z Afganistanu czy Europy Wschodniej, Amerykańskie Imperium Zła nigdy swych przyrzeczeń, czy deklaracji nie dotrzymuje. Uciekający Amerykanie nie zdążyli jeszcze przekroczyć granicy z Irakiem, gdy Biały Dom ogłosił przerzucenia ciężkiego sprzętu, czołgów i transporterów opancerzonych wraz z obsługą na syryjskie pola naftowe, rzekomo w celu ich „ochrony” (https://www.theamericanconservative.com/larison/operation-rolling-plunder/, https://news.antiwar.com/2019/10/25/pentagon-chief-us-mechanized-forces-to-protect-syrian-oil-fields/).

Amerykanie zrezygnowali więc z obrony swych „sojuszników”, Kurdów. A to ze względów, według słów własnych błazna Trumpa, że nie pomagali oni Ameryce w inwazji Normandii podczas II Wojny Światowej, ale nie powstrzymali się od rabunku kurdyjskiej (syryjskiej) ropy naftowej.

Gospodarka USA jest co prawda (według propagandy medialnej) kwitnącą, ale szlachetni Amerykanie nigdy nie pogardzą możliwością rabunku czy wyzysku słabszych ofiar, lub wasali.

Prawdziwym indykatorem autentycznej ekonomicznej kondycji USA, są oficjalne dane (https://www.checkpointasia.net/strongest-economy-ever-americans-receive-more-in-benefits-than-pay-in-taxes/) wskazujące, że w 2018 roku społeczeństwo otrzymało w ramach pomocy rządowej $2,2 tysiące miliardów, podczas gdy cała suma podatku dochodowego wyniosła jedynie $1,7 tysiąca miliardów. Oznacza to, że Amerykanie nie są w stanie zarobić na swe utrzymanie. Połowa populacji żyje w nędzy i otrzymuje pomoc rządową, pomimo bardzo wyśrubowanych kryteriów niezbędnych do zakwalifikowania się. Podobna sytuacja miała miejsce jedynie w czasie tzw. „wielkiej depresji” w latach 1931 do 1936, kiedy to przychody podatkowe były niższe od federalnej pomocy socjalnej.

Miejmy nadzieję, że nasi patriotyczni Rodacy, którzy już przebierają z niecierpliwością nogami w oczekiwaniu na zniesienie amerykańskich wiz, załapią się z marszu na tą pomoc socjalną.

Oczywiście wydatki rządowe w USA nie ograniczają się do pomocy socjalnej społeczeństwu. Ich gros idzie na zbrojenia i różnorakie konflikty zbrojne, oraz utrzymanie 1000 baz wojskowych rozsianych po całym globie. Dopóki jeszcze Chińczycy akceptują amerykańskie obligacje skarbowe (T-Bills), dopóty efekt tej „gospodarki” przejawia się jedynie gwałtownym wzrostem amerykańskiego deficytu i zadłużenia. Ponieważ jednak Trump rozpoczął wojnę gospodarczą z tym państwem, motywując ją „wieloletnim chińskim wyzyskiem Stanów Zjednoczonych”, to sytuacja ta zaczyna się raptownie zmieniać i dolar amerykański przestanie być wkrótce walutą rezerwową świata. Co wtedy nastąpi? Trudno przewidzieć. Zapewne jednak miliony świeżych polskich emigrantów do USA będą zmuszone na gwałt szukać sobie nowego żerowiska w świecie.

Na razie jednak III RP służalczo utrzymuje amerykańskie wojska okupacyjne na swym terenie, na koszt polskiego podatnika buduje im bazy i infrastrukturę, wystawiając tym samym kraj na rosyjski celownik rakietowy.

Amerykańską politykę w stosunku do Polski dobrze charakteryzuje ten artykuł: https://southfront.org/polexit-poland-as-lynchpin-of-us-central-european-strategy/

Autor uważa, że wobec całkowitego rozpadu Ukrainy jako państwa, rolę „antyrosyjskiego tarana” ma przejąć Polska, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. A jakie będą tego konsekwencje? Chyba podobne do tych, które obserwujemy dziś na Ukrainie. „Polskę drogo będzie kosztować sojusz z Ameryką” twierdzi autor. Trafnie zauważa też niekonsekwencję polskich władz, które propagandowo rozpętują antyrosyjską histerię i strach przed rosyjską inwazją, a pomimo to zamiast zbroić i rozbudowywać własną armię, od lat praktycznie ją likwidują.

Można by w tej sprzeczności dopatrzyć się agenturalnych działań „naszych przywódców”, a zapewne po prostu zdrady stanu. Od ewentualnych konsekwencji tego, chroni ich ślepa miłość Polaków do Zachodu w ogólności, a Ameryki w szczególności.

https://wordpress.com/view/drnowopolskipolskapanorama.home.blog


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale