3 obserwujących
563 notki
229k odsłon
  175   2

Kawałki Trickiego: Tricky - Relacja


Tricky szybko skończył właściwą część koncertu, by móc do woli bisować i o ironio na bisach Tricky się dopiero zaczął rozkręcać. Pozwolił nawet swym scenicznym współtowarzyszom trochę pograć i to bez Trickiego ingerencji, który na chwilę zszedł ze sceny.
Najmocniejszym punktem programu było wspaniałe wykonanie „Vent” – motoryczny, najbardziej czadowy i energetyczny sztos - co najlepsze koncertowo rozbudowany jak niegdyś grany ponad dziesięciominutowy cover „Ace of Spades”.


Niestety Fall to Pieces (2020) nie został zagrany w całości (a nawet w połowie), z kompletnie nierozumianych dla mnie powodów Tricky postanowił pominąć „Hate This Pain”, który jest najważniejszym utworem Trickiego ostatnich lat. Cały koncert na to czekałem… Dziwne to tym bardziej, że na koncertowej EPce Fall to Pieces - The Live Session (2021) utwór rozrósł się do siedmiominutowej wersji... za to z wspomnianej małej płyty zagrano Breathe Me. 

W zamian wykonany był inny utwór traktujący o bólu... mocno przearanżowana chropowata, gitarowa wersja „Hear My Dear” z Skilled Mechanics (2016). Był to jeden z najlepszych momentów całego koncertu, Tricky w pełnej krasie scenicznego, kontrolowanego a jednak szaleństwa. Początkowo obstawiałem nawet, że to coś z projektu Lonely Guest – z którego to wyśmienicie wykonano „Move Me” – znów wersje koncertowe biją na głowę studyjne.

Całości dopełniała oszczędna gra, świetnie wyreżyserowanych świateł, które potęgowały dramaturgię poszczególnych utworów. Zwłaszcza nieprzesadzone serie z stroboskopów, które „klatkowały” transowy taniec Trickiego.

Recenzując ununiform (2017) gdzie udzielali się Rosjanie, zastanawiałem się, czy Tricky kiedyś będzie współpracował z kimś z Polski. Dlatego na koniec parę słów o Marcie, która była zbyt pokorna i nieśmiała. Sam Tricky dwukrotnie zwracał uwagę wokalistce by zagadywała po Polsku do fanów. Niestety bezskutecznie a szkoda, bo choć nie przepadam za przegadanymi sztukami, to parę sensownych słów nikomu by nie zaszkodziły. Zwłaszcza dla rodaków i szczególnego miejsca bowiem to właśnie w Krakowie Tricky miał wyhaczyć wokalistkę. Bezapelacyjnie Marta była tą jaśniejszą gwiazdą nie tylko dlatego, że taka była intencja głównodowodzącego. Cieszy fakt, że współpraca ta nie kończy się na jednej płycie, myślę, że nie tylko ja życzę Marcie dalszej owocnej współpracy i muzycznej kariery, na którą zasługuje.

Najważniejsze, że Tricky pozbierał się, ma na tyle siły, że występuje i tworzy.

Zobacz galerię zdjęć:

+1 zdjęcie +2 zdjęcia
Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura