66 obserwujących
642 notki
971k odsłon
  1142   0

Jak cuda Jezusa potwierdzają że nadeszły czasy ostateczne

Wiara nie suponuje więc wcale pasywności czekającego na cud. Wymaga akcji i reakcji między człowiekiem a Bogiem. Taką akcją jest już — jak przy modlitwie, jak przy żalu — pełne ufności otwarcie się na Boga, uznanie swojego zapotrzebowania na Jego łaskę i moc. Jeśli nie wierzymy jeszcze, to przynajmniej chcemy wierzyć (por. Mk 9,24). To jest już przyjęcie nadcho­dzącego Królestwa. Cud jest wówczas tylko manifestacją zbawienia, które się już przyjęło wiarą. Otwierając się w wierze na Boga, otrzymuje się udział w Jego Wszechmocy. Twoja wiara cię uzdrowiła — bo dzięki twojej wierze to ja jestem w tobie, działam w tobie... bo zanim zmienię przez cud rzeczy­wistość tego świata, zmieniłem twoje serce... W Nazarecie Jezus takiej wiary w sercach rodaków nie znalazł, dlatego Bóg nie dokonał tam żadnego znaku Swej bliskości (Mk 6,1-6).

Jeśli nawet judaizm traktował cuda jako sprawdziany mesjaństwa, Je­zus nie poddaje się tym rygorom i świadomie odmawia cudów Bożych swoim krytykom: Żaden znak nie będzie dany (= przez Boga =) temu plemieniu (Mk 8,12 par; Mt 12,39 par). Jezus nie chce potwierdzać cudami swego auto­rytetu, prawdy swego orędzia. Jego cuda nie są — jak chciała niegdyś nau­kowa dogmatyka, apologetyka, katechetyka i jak dziś jeszcze nieraz popu­larnie się sądzi — „dowodami” na Jego mesjaństwo, próbami Jego bóstwa (Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół.Nie będziesz wystawiał na próbę Pana (!) — Mt 4,6-7 par).Tego rodzaju demonstratio ad oculos byłaby sprzeczna z Jego własnym pojęciem wiary jako zupełnie wolnej decyzji czło­wieczej. Zresztą — wiadomo — wiara to nie czysto intelektualna akceptacja abstrakcyjnego twierdzenia, lecz całkowite powierzenie się zbawczemu aktowi Boga. Czy można udowadniać jeden artykuł wiary (że Jezus jest Bogiem) przez drugi (że czynił cuda)? Jezus dawał cuda jako znaki świ­tającej ery zbawienia, ale nie jako jej dowody.

To najpoważniejsze i najprawowierniejsze pojęcie cudów jako namacalne­go dowodu boskiego jest w gruncie rzeczy racjonalistyczne, pozytywistyczne, uwięzione beznadziejnie w zwalczanym przez się systemie.

Nie mogły być dowodem na nadejście Królestwa czyny Jezusa, które same w sobie były częścią tego wdzierającego się w ten świat Królestwa Bożego. Były i są one wyzwaniem do wiary, są prowokacją dla człowieka, wezwaniem do podjęcia decyzji, opowiedzenia się za lub przeciw. Wyzwaniem do wiary w zbawcze działanie Boże, które wkracza w Osobie, Słowie i Czynach Jezusa. Nawet Jan Chrzciciel, mimo że Jezus przekazuje mu przez uczniów nama­calne niemal dowody swego posłannictwa, musi się sam, samodzielnie, zde­cydować, opowiedzieć... (zob. Mt 11,6). Wyzwanie to nie argument, wyzwanie można odrzucić. Można spokojnie odpowiedzieć, że Jezus ma Belzebuba i przez władcą złych duchów wyrzuca złe duchy (Mk 3,22).

 

Lit: Czajkowski M., Sens antropologiczny czy teologiczny synoptycznych cudów Jezusa, Warszawskie Studia Biblijne, ATK, Warszawa, 1976

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura