2 obserwujących
2 notki
1100 odsłon
  157   0

Iluzjon. E-powieść fantastyczna. Rozdział drugi

Przed wejściem do jednego z nich zebrało się już kilka osób. Ciało kobiety leżało na środku jasnoniebieskiej posadzki co tylko potęgowało wrażenie. Być może nawet to było w zamyśle sprawcy, przeszło przez głowę Krzysztofowi. Kobieta lat ok. trzydziestu, ubrana w obcisłą, bordową spódniczkę i żakiet w tym samym kolorze, pod którym wyróżniała się półprzezroczysta biała koszulka. Naszyjnik z krwi oplatał cienką, bladą szyję, a dwie czerwone nitki spływały po jej piersiach. Długie, proste, ciemne włosy opływające głowę leżały w kałuży krwi.

Pierwszy z odrętwienia wyrwał się Edward, klęknął przy kobiecie i dotknął jej przegubu.

- Nie czuję pulsu, ale ciało jest jeszcze ciepłe. Krew i rana wydają się bardzo świeże.

Krzysztof podszedł do ciała i przyklęknął. Edward wstał i zamierzał podejść do grupki stojącej w pobliżu, gdy stało się coś niezwykłego w tej i tak już niezwykłej sytuacji: kobieta nagle ożyła i usiadła tuż przed pobladłym w jednej chwili Krzysztofem. Utopiwszy w niego błagalny wzrok w lewej dłoni trzymała białą różę, którą wyciągnęła w jego stronę. Krzysztof odruchowo już miał  po nią sięgnąć, ale w tym samym momencie kobieta… znikła.

W wyjściu kątem oka Krzysztof zobaczył postać mężczyzny z taką samą różą tkwiącą w klapie marynarki. Tak jakby to było naturalną konsekwencją tegoż rzucił się w stronę postaci, która, jak się szybko okazało, nie zamierzała na niego czekać. Oboje pobiegli korytarzem, na końcu którego postać zdążyła wskoczyć do zamykającej się windy. Krzysztof upewnił się w którą stronę pojechała (zjechała na dół) i pobiegł schodami. Winda zatrzymała się jedynie dwa piętra niżej i postać udała się spokojnym krokiem w dalszą drogę korytarzem. Krzysztof zdążył zbiec gdy postać skręcała już za róg i rzucił się w dalszą pogoń za nią. Tuż za nim biegł Edward.

Postać najwyraźniej zmierzała w stronę stacji portowej. Zrobiwszy jeszcze parę zakrętów, przebiegłszy przez parę pomieszczeń o różnym przeznaczeniu znaleźli się w sali odpraw za przezroczystymi szybami której widać już było szczyt przycumowanego promu.

Postać nie bacząc na obsługę i strażników udała się w stronę wejścia na prom a za nią, odpychając zdezorientowanych pracowników portu, pobiegł Krzysztof. To był ślepy zaułek gdyż wejście na prom nie zostało jeszcze udostępnione. Pewny swego Krzysztof zwolnił i przygotował się do niechybnego spotkania z prawdopodobnym sprawcą tej okrutnej zbrodni, a, przynajmniej kimś kto go na niego (bądź na nich)  naprowadzi. Wyciągnął przed siebie służbowy paralizator.

- Krzysztofie! - usłyszał za sobą głos Edwarda, który nagle znalazł się tuż za nim - Do kogo mierzysz? Tam nikogo nie ma.

Krzysztof opuścił paralizator i podszedł do zabezpieczonych drzwi. Dostrzegł leżący pod nimi kwiat białej róży… ale nie próbował już po niego sięgnąć przewidując, że i on w końcu rozpłynie się w powietrzu.

Tak też się stało.


Cdn.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura