39 obserwujących
68 notek
456k odsłon
  6355   0

Czego uczy nas Taco Hemingway czyli rzecz o zlemparceniu opozycji

Jak to już zapewne każdy wie, autorem znaku "***** ***" jest raper Taco Hemingway, który użył go w ekranie końcowym teledysku "Polskie Tango", a ten z kolei wrzucił do sieci przed ciszą wyborczą, gdzie jak się domyślam miał ów klip walczyć dzielnie i do chwili oddania ostatniej karty wyborczej pracować przeciwko kandydatowi PiS. O ile nie pomogło to przegrać Dudzie to na pewno pokazało trzy rzeczy. 

Po pierwsze, że cisza wyborcza w erze internetu to relikt przeszłości. Wszystko co zostanie wrzucone do sieci tuż przed jej rozpoczęciem pracuje bardzo aktywnie i zgodnie z zamysłem autorów przez kolejne dni, kiedy wszystkie tradycyjne media są w tej kwestii zblokowane. Teledysk w pierwszych dniach, wliczając w to także okres trwania ciszy wyborczej, obejrzało ponad 700 tys osób i nawet jeśliby przyjąć, że niektóre osoby klikały go parę razy, to fakt, że oglądany był w tak gorącym czasie, powinno dać wiele do myślenia ludziom, którzy stoją na straży ustawowej zasady milczenia. Umówmy się, albo włączamy na ten czas kontrolę internetu dla wszystkich treści agitacyjnych, co byłoby trudne jeśli w ogóle wykonalne, zważywszy, że zacznie się zaraz dyskusja co jest materiałem wyborczy a co nie, albo dajmy sobie u licha spokój z tą całą ciszą wyborczą i niech walka o głosy trwa do ostatniej minuty. Nawet gdyby to miało w praktyce oznaczać, że ulotki kandydatów będą wciskane ludziom jeszcze przed wejściem do lokali wyborczych. Tak będzie po prostu uczciwej, a aparat państwowy nie będzie musiał zajmować się duperelami typu "zakłócenie cieszy wyborczej". 

Druga sprawa, która wyszła przy okazji tego teledysku to całkowite oderwanie rządzących a raczej jej spin doktorów od tego co się dzieje na tak zwanym mieście. Rozumiem, że tego co tam się kroiło od miesięcy mogli nie zauważyć politycy, ale ktoś tam przecież bierze kasę za to by orientować się w takich sprawach i móc odnotować fakt jak wiele antypisowskich klipów pojawiło się w sieci od czasu Polskiego Tanga. A i jeszcze to, że narasta fala, która zawsze najpierw wzbiera w sieci by po osiągnięciu odpowiedniej energii wylać się na ulice. Te protesty nie zaczęły się bowiem nagle i z jakiejś konkretnej przyczyny, szczęściem u nas nie ma kultury by dusić kolanem ludzi na ulicy, ale wyraźnie narastały od czasu Tanga puszczonego przez rapera bijącego wszelkie rekordy popularności. Pod którego najpierw podczepili się inni raperzy, potem słuchający takiej muzy młodzi ludzie, do nich próbujący się im przypodobać zinfantylizowani nauczyciele i rodzice aż w końcu standardowo politycy Platformy Obywatelskiej walczący o głosy wszystkich wcześniej wymienionych. Tymczasem z niewiadomych mi przyczyn partia, która posiada agendy i zatrudnionych tam socjologów ale i służby monitorujące i sygnalizujące zachowania społeczne, nie widziała tego co wyłapałby licealista w pół godziny przy użyciu zaledwie komórki. Szczególnie, że my goniąc zachód przechodzimy wszystkie procesy, które skutecznie przetrawiły tamtejsze społeczeństwa w jednolitą papkę i wystarczy mieć oko na chronologię tych zmian by nie być zaskakiwany, by móc czytać przyszłość. Bo etap w który właśnie wchodzimy, gibając się w rytmie rapu, to przecież ojkofobia właściwa społeczeństwom Uni Europejskiej, w szczególności liderom tych krajów, która w skrajnych przypadkach przemienia się w "nienawiść do rodziny, ojczyzny, kultury narodowej i wspólnoty cywilizacyjnej, wyobcowanie połączone z niezadomowieniem, lękiem i frustracją". Taco jak większość wylansowanych a tego typu twórców płynie na tym zjawisku, nie przymierzając, jak młody szczur na starym kapciu myśląc, że żaden przed nim tego nie robił, że jest pionierem. Robił i to nie jeden gdy on jeszcze siedział w brzuchu swojej mamy, która być może dlatego, że nie je**ała Kościoła i była przeciwko aborcji zwyczajnie, ot patrz, wzięła i go urodziła. Co mnie najbardziej w tym ojkofobicznym rapie śmieszy to fakt, że jego przedstawiciele śpiewają o trudzie, brudzie i blokowiskach a taki Taco jeszcze o pierd***nej Polsce w którą już nie wierzy, podczas gdy właśnie w takiej Polsce, on i jemu podobni buntownicy z zawodu, rozwijali swoje kariery. Nie inaczej jest z Taco, który akurat za czasu je***ego przez niego PiSu jest u szczytu kariery i zanim przyjdzie kolejny młodszy szczur, by jeszcze bardziej ponarzekać na Polskę, czesze niewyobrażalną dla wielu kasę. Natomiast ci co mają naprawdę ciężko i realnie patrząc poziom życia strudzonego Taco jest dla nich zupełnie nieosiągalny, nie widzą tej hipokryzji i kiwając się bezmyślnie w rytm tej paplaniny powtarzają ciche "true... true...". Głupie i niezrozumiałe a mimo wszystko są to mechanizmy nad którymi też trzeba się pochylić bo czasy się zmieniają i nie można opierać się li tylko na sondażach opinii publicznej, które dla dynamicznie zmieniających się  i podzielonych społeczeństw wypluwają raz, że dane obarczone dużym błędem, dwa, nie pokazują nadchodzących ruchów jak te na ulicy. Takie podejście do spraw to wchodzenie w buty Episkopatu, który od lat porozumiewa się z wiernymi za pomocą listów duszpasterskich docierających tylko do tych, którzy akurat nie mają problemu z chodzeniem do kościoła. Takie przekonywanie przekonanych. Cała reszta pozostaje poza oddziaływaniem komunikatów wysyłanych tak przez jednych jak i drugich. A nie zgodzam się, że treści przekazywane przez te grupy są nieaktualne i mało chwytne. One takie są i zawsze będą bo taka jest ludzka dusza, żywi się pięknymi ideami pod warunkiem, że one trafią do niej bezbłędnie i w niezmienionej formie. I tu jest pies pogrzebany bo nie trafiają albo trafiają poprzez sfabrykowane przez przeciwnika przekaźniki odwracające znaczenie oryginalnego przekazu, przez co ta cała komunikacja jest jak rzucanie grochem o ścianę a w najgorszych przypadkach mimowolnym zatruwaniem serc i umysłów. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że rząd jest dziś w równym stopniu głuchy co ślepy na te zjawiska zaś pokładanie nadziei w TVP, że weźmie ona na siebie cały ciężar bieżącego translatowania i przesyłania komunikatów jest klasycznym snem ściętej głowy - świadomość tego faktu dotrze do zainteresowanego po fakcie. A oto i pierwszy z brzegu, dziecinnie prosty tego przykład; w efekcie braku wglądu w procesy zachodzące wokół nas doszło do sytuacji, że Andrzej Duda podczas swojej kampanii robił selfi z dzieciakami, która owe ***** *** miały napisane jak wół niebieskim markerem na koszulce. Nikt Dudy nie ostrzegł a podejść tak Prezydenta, zadrwić zarazem z PiS to jest na prawdę coś, kozackie zagranie, którym można się potem chwalić w Internecie, pokazując jednocześnie, że rządzą nami wapniaki, które nie wiedzą o co kaman. Tymczasem tym dzieciakom wcale nie chodzi o PiS, one równie chętnie poniosłyby hasło "Jebać PO", o pardon miało być ***** **, ale o tzw. fun, żeby coś się działo. Kto przyglądał się protestom zapewne zauważył jak szybko zaczęły się one przekształcać w uliczne dyskoteki gdzie w dodatku królowało techno. Na szczęście coś wyraźnie się w tej kwestii zmienia skoro Orlen skupił dorodną garść prasowych tytułów. Nareszcie! [c.d. kliknij poniżej "Następna"]

Lubię to! Skomentuj98 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo