6 obserwujących
145 notek
157k odsłon
2263 odsłony

Fatalnie zaprojektowany program 500+

Wykop Skomentuj126

Jeżeli rząd chce wydać 20 mld rocznie (połowa budżetu na obronę), to należy się dokładnie przyjrzeć czy robi to dobrze. 

Jednak program 500+ jest bardzo źle zaprojektowany.

Oczywiście, że zmiejszenie podatków i odciążenie osób posiadających dzieci na utrzymaniu jest słusznym postulatem. Jednak program 500+ kieruje środki w sposób mocno przypadkowy.

Po pierwsze, program dyskryminuje osoby samotnie wychowujące dzieci. 

Przykładowo para z dwójką dzieci będzie otrzymywać 500+ niezależnie od dochodów, podczas gdy samotny rodzic wychowujący dziecko już nie, o ile tylko zarabia więcej niż 1600 zł netto miesięcznie (przy jednym dziecku; 2400 zł przy dwójce dzieci). Oznacza to, że wystarczy zarobek w wysokości niemalże minimalnej pensji krajowej by utracić możliwość korzystania z wsparcia. Rezultatem będzie przechodzenie części takich pracowników do szarej strefy i formalna utrata dochodów, byleby skorzystać ze świadczenia, które stanowi podniesienie dochodów o blisko 30%.

Rodzin z samotnym rodzicem jest w Polsce 2,5 mln (z czego 2,174 mln to samotne matki).

Oczywiście można powiedzieć, że skoro celem programu jest wsparcie dzietności, to nie ma sensu wspierać kogoś, kto raczej nie będzie posiadał kolejnych dzieci. Ale przecież program 500+ nie dotyczy tylko nowo narodzonych dzieci, ale wszystkich. Ponadto dotyczy również rodzin, które są w takim wieku, w którym nie będą posiadały kolejnych dzieci. Nie można więc powiedzieć, żeby  jedynym celem Programu 500+ było zwiększenie liczby narodzin. Należy raczej traktować ten program jako zmniejszenie ciężaru rodzin na utrzymanie dzieci. 

Po drugie, wyłączenie rodzin z jednym dzieckiem (powyżej kryterium dochodowego) jest absurdalne. Trudności finansowe są niewątpliwie jednym z powodów, które ludzie wymieniają jako przeszkodę w posiadaniu dzieci (patrz raport CBOS http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_029_13.PDF). Jest to jednak przeszkoda istniejąca już przy decyzji o pierwszym dziecku. System powinien więc zachęcać do posiadania już pierwszego dziecka, gdyż można zakładać, że decyzja o posiadaniu kolejnych dzieci przyjdzie później łatwiej. Oczywiście, że przy objęciu programem szerszej grupy rodzin, koszty programu byłyby znacznie większe lub wysokość świadczenia musiałaby zostać obniżona. Jednak wówczas dystrybucja korzyści i zachęt byłaby dużo sprawiedliwsza.

Po trzecie bowiem wprowadzone w programie 500+ kryteria dochodowe nie mają sensu. Do świadczeń nie jest bowiem uprawniona rodzina z jednym dzieckiem, jeżeli łączne dochody rodziny przekraczają 2400 miesięcznie (co praktycznie wyklucza wszystkie rodziny z obojgiem pracujących rodziców), natomiast jest uprawniona rodzina z dwójką dzieci niezależnie od dochodów. Zakładając, że oboje rodziców otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 3000 zł netto, dochód na głowę w takiej rodzinie wynosi 1500 zł, czyli jest niemal dwukrotnie wyższy niż w rodzinie z jednym dzieckiem. Jednak świadczenie będą otrzymywać rodziny o dochodzie na głowę dwukrotnie wyższym, co jest absurdalne. Można byłoby powiedzieć, że w ten sposób program zachęca do posiadania drugiego dziecka - jednak jak wskazano wyżej, program nie dotyczy tylko nowo narodzonych dzieci, a więc ten cel programu jest tylko jednym z wielu.

Rodzin z dziećmi na utrzymaniu jest w Polsce 5,6 mln. Z tego 43% ma jedno dziecko na utrzymaniu, 40% dwójkę dzieci, a 17% trójkę lub więcej. Jak widać program wyłącza sporą grupę rodzin z jednym dzieckiem bez uzasadnienia.

Wreszcie należy zauważyć, że w przypadku rodzin z jednym dzieckiem system będzie zachęcał do rezygnowania z pracy legalnej i przejście do szarej strefy, bo wówczas jest większa szansa na otrzymanie świadczeń. Taki skutek programu jest oczywiście niezamierzonym i szkodliwym efektem ubocznym.

Wszystkich powyższych wad programu można byłoby uniknąć projektując system wsparcia rodziny jako świadczenie rozliczane w ramach PIT (również przez osoby, np. rolników, które do tej pory nie musiały składać zeznań podatkowych) i zapewniający wsparcie na utrzymanie dzieci w postaci ulg podatkowych, uzupełnionych przez dodatkowe świadczenia, jeżeli nie starcza podatku na pełne skorzystanie z ulgi. Jedno rozliczenie roczne w organie, który posiada wszystkie konieczne informacje o dochodzie pozwoliłoby na wypłacanie przez kolejny rok świadczeń rodzinnych w wysokości uzależnionej od dochodu na głowę w rodzinie i kierując wsparcie do rodzin, które rzeczywiście są w trudnej sytuacji i dla których warunki materialne stanowią przeszkodę w posiadaniu dzieci. Program taki nie stanowiłby również zachęty do przechodzenia do szarej strefy. Jednocześnie pozwoliłoby to na zminimalizowanie kosztów obsługi programu i rezygnację z zatrudniania rzeszy urzędników, którzy będą musieli przyjmować i weryfikować wnioski o wypłatę świadczeń zgodnie z aktualnym projektem. Jak już pisałem (http://jacekczabanski.salon24.pl/694269,500-dobry-pomysl-fatalne-wykonanie) taki system obowiązuje w USA i warto się na nim wzorować.  

Wykop Skomentuj126
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale