1 obserwujący
41 notek
36k odsłon
3742 odsłony

Glifosat niszczy reputację polskiego rolnictwa i nasze zdrowie

Wykop Skomentuj112

Glifosat jest środkiem chwastobójczym ze stajni Monsanato. Toksyczną firmę i jej produkty wykupił niemiecki potentat Bayer i pewnie żałuje, bo musi płacić odszkodowania z tytułu setek przegranych procesów, które wytoczyły mu ofiary onkologiczne  

W 2015 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem włączyła glifosat razem z czterema innymi środkami fosforanoorganicznymi do grupy 2A – potencjalnie rakotwórczych dla człowieka, czyli sprzyjających powstawaniu i rozmnażaniu komórek nowotworowych.

Badania glifosatu pokazują, że w organizmie człowieka może on powodować powstawanie chłoniaków nieziarnicznych, raka jelita grubego oraz obniżać płodność u mężczyzn. Glifosat niszczy wątrobę i florę jelitową, redukuje ilość witaminy D, a także pogarsza przyswajanie serotoniny. Po spożyciu kaszy gryczanej z przekroczoną normą obecności herbicydu można odczuwać znużenie, cierpieć na bezsenność i mieć problem z koncentracją.

Polacy to naród, który bardzo lubi jeść kaszę. Niestety jak wynika z badań niezależnych ekspertów, niektóre dostępne na polskim rynku kasze gryczane mogą zawierać rakotwórczy pestycyd. Pestycyd, o którym mowa to podejrzany o rakotwórczość – glifosat. Jest on składnikiem herbicydu Roundup stosowanego do ochrony roślin uprawnych przed chwastami. Glifosat odkryli w polskich kaszach gryczanych eksperci z programu FoodRentgen i Fundacji Konsumentów. Aż sześć na dziesięć kasz dostępnych w sklepach zawierało ten pestycyd. O sprawie został zawiadomiony Główny Inspektorat Sanitarny. Niezdrową kaszę wycofano np. ze sklepów Lidl.

Przedstawiciele Związku Zawodowego Rolników „Solidarni” z Jeleniej Góry złożyli zawiadomienie do Prokuratury na "odpowiedzialnych za trucie Polaków". Według prezesa ZZR Marcina Bustowskiego chodzi o popełnienie przestępstwa przez polskie władze w związku z brakiem odpowiedniego nadzoru nad produkcją żywności oraz brak nadzoru nad glifosatem.

Aktywiści zaczęli bić na alarm po tym, gdy stan zdrowia zaczął budzić niepokój u coraz większej liczby osób, w tym rolników. Wyniki badań zszokowały samego Marcina Bustowskiego, który był jednym z pierwszych, który poddał się badaniom i u którego stężenie glifosatu w moczu było 4-krotnie wyższe niż dopuszczalna norma (wg niemieckiej skali, ponieważ badanie przeprowadzało laboratorium z Niemiec). Jednocześnie, jak sam podkreślił, nie był związany z uprawą roślin, tylko z hodowlą zwierząt. Poza tym, jak wyjaśnił, „jadł normalne bułki”, zwykłe obiady, zupy, często kupował produkty dietetyczne.

O rekordowo wysokim stężeniu glifosatu w moczu dowiedział się także rolnik z woj. dolnośląskiego Bogusław Leszczyński, który przebadał się w ramach akcji społecznej, która ma za zadanie oszacowanie wpływu stosowania środków ochrony roślin na stan trafiającej do sklepów żywności.

Przy uprawie zbóż, rzepaku i gryki Leszczyński aktywnie stosował środek chwastobójczy Roundup do desykacji zbóż, zawierający m.in. glifosat.

W moczu rolnika wykryto 7,76 ng/ml – taki poziom glifosatu 70-krotnie przekracza poziom uznawany za dopuszczalny i, jak informowała prasa, jest najwyższy w Polsce, prawdopodobnie też w Europie.

Jak wyjaśnia Bustowski, rolnicy w Polsce Roundap'em opryskują pszenicę, kaszę gryczaną, kaszę jaglaną, rzepak, dosuszają glifosatem. Środek ten powoduje, że roślina obumiera i w ciągu 7 dni można przystąpić do koszenia.

„Obniża to koszty wysuszania takich zbóż. Ale glifosat pozostaje w komórkach rośliny i później jest w produkcjach spożywczych” – mówi Bustowski.

„To już powinien być alarm, bo Polacy umierają na raka i nikt nie wiąże tej sprawy z wysokim poziomem glifosatu – tej substancji rakotwórczej. Ja uważam, że to jest celowe amerykańskie działanie, wyniszczenie narodu polskiego. To jest wojna chemiczna” – mówi prezes Związku Zawodowego Rolników „Solidarni”. I dodaje, że ma odpowiedź dla tych, którzy twierdzą, że Roundup jest bezpieczny.

W takim przypadku ja kupuję 3 butelki, niech oni wypiją ten Roundap. Wiemy, że glifosat w Stanach jest substancją uznaną za rakotwórczą i płaci się duże odszkodowania z tego tytułu. Czy Polacy i inni obywatele UE są gorsi od Amerykanów? – oburza się Marcin Bustowski.

W Stanach Zjednoczonych reputacja herbicydów zawierających glifosat naprawdę została mocno nadwyrężona. W 2014 roku u sadownika Dewayne’a Johnsona zdiagnozowano chłoniaka nieziarniczego. Jego adwokat twierdził, że regularnie stosował on RangerPro – środek chwastobójczy, który zawiera glifosat – podczas pracy w szkole w Benicia w Kalifornii. Amerykański sąd postanowił, że korporacja biotechnologiczna Monsanto ma mu wypłacić 290 mln dolarów. Ponadto sąd przysięgłych stwierdził, że Monsanto wiedział, iż środki chwastobójcze Roundup i RangerPro zawierające glifosat są niebezpieczne dla zdrowia, ale nie ostrzegł kupujących. W konsekwencji w całym kraju złożono setki podobnych pozwów sądowych, w tym ze strony małżonków Elvy i Alberta Pilliata. Sąd zasądził im odszkodowanie w wysokości dwóch miliardów dolarów. Małżonkowie także twierdzili, że w wyniku kontaktu z Roundupem zachorowali na chłoniaka nieziarniczego.

Według Marcina Bustowskiego wiele osób zaczyna się badać, prawda wychodzi na jaw i panika rośnie. Nie dziwi go fakt, że stężenie glifosatu w moczu występuje nawet u ludzi, którzy w ogóle nie zajmują się rolnictwem.

Kiedyś Polska miała dobrą żywność, a dzisiaj jesteśmy zalewani mięsem niebezpiecznym. Amerykańsko-chińskie i duńskie koncerny zajmują się w Polsce hodowlą zwierząt i dlatego importują do Polski potężne ilości soi. Jak wiemy, w Argentynie ta soja jest opryskiwana potężną ilością glifosatu, tak samo, jak na Ukrainie. Sery, jajka, masło, mięso z wieprzowiny, z kurczaków może zawierać duże ilości glifosatu w pozostałościach – wyjaśniał rolnik.


Wykop Skomentuj112
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka