3 obserwujących
53 notki
45k odsłon
  1608   0

Niesolidarna Europa walczy pieniędzmi z koronawirusem. Niepokorna Polska otrzyma najwięcej

Malutkie Węgry 5,1 mld. euro. Polska 7,4. Najbardziej dotknięta epidemią Italia 2,3. Łącznie na antypandemiczny fundusz trafiło 37,3 mld euro. Propozycja tego budżetu o specjalnym statusie ma zostać w najbliższym czasie przyjęta przez Radę UE i Parlament Europejski. 

Dlaczego kraje najbardziej balansujące na granicy tzw. praworządności, tj. Węgry i Polska dostaną najwięcej na ochronę swoich gospodarek? To zasługa polityki spójności. Zapóźnione w stosunku do Zachodu kraje Europy środkowo-wschodniej biorą udział w strukturalnym wspomaganiu a pieniądze europejskie nie są nowe czy dodatkowe, tylko zaczerpnięte zostały z już przyznanych spójnościowych funduszy. Będziemy je mogli "inaczej" wydać, na zwalczanie epidemii. 

Dodatkowo Węgry, które proporcjonalnie do liczby ludności są absolutnym rekordzistą w otrzymanym wsparciu są kolejną, pobałkańską linią frontu antyimigracyjnego. Sytuacja na granicy z Turcją zaostrza się. Ankara szantażuje Europę. Różnie może być a Węgrzy dzielnie i konsekwentnie odpierają kolejne fale muzułmańskich migrantów. Będą mieli na to pieniądze.

Sporo środków ma trafić do Hiszpanii – 4,1 mld euro, Włoch – 2,3 mld euro i Rumunii – 3 mld euro.

Polska ma do dyspozycji ze swojej kwoty od zaraz 1,1 mld euro, a gdy wyda te fundusze – ma uzyskać dostęp do kolejnych transzy. Podobnie będzie w przypadku innych państw członkowskich.

Koronawirus zaczął uderzać w unijną maszynerię negocjacyjną przed ponad tygodniem, gdy w Brukseli odwołano naradę ambasadorów krajów Unii, ponieważ prowadząca ją Chorwatka (ten kraj sprawuje teraz unijną prezydencję) została objęta kwarantanną. Ale pierwszy pod naciskiem epidemii na poważnie ugiął się Parlament Europejski, który najpierw zdecydował o przeniesieniu obrad ze Strasburga do Brukseli, a w ostatni wtorek skrócił sesję z czterech do półtora dnia i jednocześnie na blisko dwa tygodnie odwołał prace komisji europoselskich, by nie stać się rozsadnikiem zarazy. Tego samego dnia przewodniczący europarlamentu David Sassoli ogłosił przez internet, że zaczyna dwa tygodnie samoizolacji, bo był w rodzinnych Włoszech.

Instytucje europejskie choć odsyłają urzędników do zdalnej pracy i odwołują sporą część obrad, chcą w zaledwie dwa tygodnie zatwierdzić przepisy, które Polsce pomogą w przyspieszeniu inwestycji na ponad siedem miliardów euro.

Według dzisiejszych szacunków, epidemia koronawirusa może obniżyć polski wzrost PKB w 2020 roku o 0,5-1,3 pkt proc.

Nie wszystkim finansowy kierunek pomocy odpowiada. Dramatyczny list opublikował włoski dziennikarz Gianluca Di Feo, wicenaczelny dziennika "La Repubblica". Pozostaliśmy sami, z UE nie przybył choćby jeden lekarz, jedna maska, żaden szpital polowy – oskarżał.

 "Maski, gumowe rękawiczki i plastikowe okulary. To są pierwsze rzeczy, o które Włochy poprosiły Europę – o pomoc potrzebną do wzniesienia najprostszej bariery przeciw koronawirusowi. Nie dostały odpowiedzi. A Francja i Niemcy wręcz zabroniły eksportu" – czytamy w jego apelu.

Z pomocą przybyli Włochom za to Chińczycy, którzy przywieźli 30 ton materiałów sanitarnych. Państwo Środka wysłało 4556 skrzyń z prawie czterema milionami jednorazowych masek, gogli, rękawiczek i inną odzieżą ochronną oraz kilkunastu ekspertów.

Największe kraje odmówiły solidarności z Włochami: rząd Francji skonfiskował wszystkie maski chroniące drogi oddechowe, a Niemcy zakazały eksportu medycznego sprzętu ochronnego.

Dlaczego Europa ze swoim aparatem administracyjnym i technicznym nie zrobiła nic, by zapobiec epidemii i koordynować walkę z wirusem? Każdy działa na własną rękę, a skutek jest taki, że to, co się dzieje we Włoszech, niebawem się wydarzyło we Francji i w Niemczech.


Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka