0 obserwujących
31 notek
21k odsłon
573 odsłony

Facebook nie będzie płacić. Nie po to Amerykanie bronią nas przed Putinem

Wykop Skomentuj7

Wizytujący Warszawę Mike Pence pozostawił po sobie nie tylko symboliczne ślady. Amerykanie oficjalnie przyznali, że polski rząd wycofał się z pomysłu opodatkowania cyfrowych gigantów. 

Informacja o zmianie planów podatkowych, które dotyczą "wielkich nieobecnych" nie przebiła się do polskiej opinii publicznej natomiast znalazła się na oficjalnej anglojęzycznej witrynie Białego Domu w zbiorze oświadczeń i komentarzy dla prasy. Deklarację polskiej strony uznano za wielkie osiągnięcie dyplomacji ISA.

Wiceprezydent USA, po kurtuazyjnym wstępie, przeszedł do interesów: porozumienia w sprawach obronności i wspólnych projektach w zakresie energetyki i korzyściach dla gospodarki polskiej i amerykańskiej. Wskazał jeszcze jeden istotny punkt polsko-amerykańskiego porozumienia: "Wiem, że prezydent Trump jest panu wdzięczny za odrzucenie projektów podatku od spółek cyfrowych: digital tax".

W marcu tego roku premier Mateusz Morawiecki osobiście wskazywał, że w polskim budżecie mógłby znaleźć się każdego roku przynajmniej miliard złotych więcej z podatków od zagranicznych koncernów czerpiących zyski z działalności w internecie, ponad granicami państw. Chodziło głównie o podmioty amerykańskie, monopolistów lub prawie monopolistów w swoich obszarach – Facebooka, Netflix, Google, Spotify. Digital tax miałby być wyliczany na podstawie przychodu danej firmy na terytorium Polski. Stawka? Raczej nie oszałamiająca – w mediach padały liczby rzędu 3 proc.

Słowa premiera od początku spotykały się z krytyką – komentatorzy pytali, skąd ten miliard złotych, a także wskazywali, że jeśli podatek miałby być faktycznie ściągalny, to powinien być inicjatywą całej Unii Europejskiej. A wśród krajów członkowskich jednego zdania na jego temat nie było, trwały negocjacje. Komisja Europejska była jednak raczej przynajmniej skłonna rozważyć sprawę – przygotowała ramy, w jakich powinien mieścić się digital tax (od 1 do 5 proc.), zaznaczyła, że nie chodzi o opodatkowanie małych firm, ale największych cyfrowych potentatów, z przychodem 750 mln euro w skali globalnej i 50 mln euro w państwach UE.

Oczywiście postawa polskiego rządu nie grzebie jeszcze całej inicjatywy. Zwolennikami opodatkowania władców internetu są nadal Francja i ciągle pozostająca we wspólnocie Wielka Brytania. Wiadomo już jednak, że Warszawa nie pomoże. Sama na tym straci – zyskają tylko "przyjaciele" zza oceanu.

Mimo dość oczywistego przekazu płynącego ze strony Białego Domu przedstawiciele kancelarii polskiego prezydenta nie chcą przyznać się, że na zamówienie Pence’a wycofali się z projektu podatku, nad którym toczyły się prace w ostatnich miesiącach.

"To jest wątek ogólnej pochwały tego, jak w Polsce jest prawidłowo zbudowany system podatkowy, jak nasze obciążenia fiskalne nie hamują możliwości inwestowania" – usiłował zatrzeć złe wrażenie przepytywany w tej sprawie przez TVN 24 minister Paweł Mucha.

To kolejny, min. po ustawie o IPN i ekshumacji w Jedwabnem, w imię większego dobra, czyli walki z mitycznym zagrożeniem ze strony rosyjskiej krok w tył. Ile ich jeszcze przed nami?


Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie