317 obserwujących
912 notek
3989k odsłon
  5444   0

Szef MSZ Węgier dla Salon24: Musimy pracować z Putinem

Péter Szijjártó, szef węgierskiego MSZ
Péter Szijjártó, szef węgierskiego MSZ

Ale kiedykolwiek dochodzi do trudnych sytuacji,  takich jak ponowny wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej, musimy być szczerzy i uczciwi wobec siebie. Musimy zaakceptować, że żyjemy w złożonym świecie. Czasami  - niezależnie od tego jak bardzo się przyjaźnimy i ze sobą współpracujemy – zdarzają się kwestie, w których nie możemy iść razem. Jeśli chodzi o ocenę  Donalda Tuska jako szefa Rady, my jesteśmy zadowoleni z tego, w jaki sposób pełnił swoją funkcję. Jesteśmy w dobrych relacjach z Tuskiem.

- Tusk i polski rząd, kiedy on był premierem, bronił Węgier Orbána, kiedy były atakowane i eurodeputowani PO bronili Węgier w debatach w Parlamencie Europejskim...

- To prawda i my to pamiętamy. Jesteśmy przyjaciółmi. My jesteśmy zadowoleni z tego, jak Tusk pełni swoją funkcję. Jesteśmy też zadowoleni, że na szczycie jest człowiek z Europy Środkowej, który rozumie ten region. Z drugiej strony -  i nasz premier o tym mówił -  jest bardzo niekomfortowe, kiedy mamy kandydata, który nie popierany przez rząd własnego kraju. Premier Orbán nie ukrywał tego stanowiska. Ale na koniec, kiedy polski rząd wskazał kandydata, który został wykluczony z EPP, grupy, do której należy Fidesz, nie mieliśmy innego wyjścia. Nasi polscy przyjaciele z obecnego rządu muszą to zrozumieć.

- Europa jest dziś w bardzo trudnej sytuacji, nie wiemy, jaka będzie jej przyszłość. Polska i Węgry maja podobną wizję Unii, ale jesteśmy za maili, by móc sami realnie wpłynąć na przyszłość Unii. Jak powinniśmy grać, by wpłynąć na naszych europejskich partnerów tak, by przyszły kształt Unii choć trochę odpowiadał naszym oczekiwaniom?

- Nie powinniśmy nie doceniać naszej siły. Nie jest przypadkiem, że kiedykolwiek premierzy czy ministrowie spraw zagranicznych z grupy V4 spotykają się razem , europejskie elity stają się bardzo nerwowe i czekają na to, co się stanie. 

- To jeszcze zbyt mało, by mieć realny wpływ.

-  Oczywiście to nie wystarczy, ale nie nie doceniałbym tego. Musimy być świadomi własnej siły. Gdyby to, co mówimy, nie miało znaczenia, nie wywoływało by tak nerwowych reakcji. V4 stała się rozpoznawalnym znakiem. Liczy się w Europie. Oczywiście dziś jesteśmy w okropnie trudnej sytuacji z powodu Brexitu, ponieważ  to Brytyjczycy byli liderami tego obozu, który podkreślał rolę suwerenności państw. 

- Ale jak wpłynąć na innych, gdzie powinniśmy szukać partnerów, którzy mogliby wesprzeć nasz punkt widzenia?  Czy powinniśmy myśleć o rozszerzeniu Grupy Wyszehradzkiej? Jarosław Kaczyński niedawno w rozmowie z Salon24 mówił o możliwości rozszerzenia V4 o Rumunię.

- Tak, wiem o tym.

- Czy Węgry dopuszczają taką możliwość? Może jest sens myśleć nie tylko o V5 ale o V6 czy v9 - z państwami bałtyckimi?

- Nie popieramy żadnego rozszerzenia grupy V4, bo to nie sprzyjałoby efektywności tej grupy. I o ile wiem Słowacy i Czesi także nie popierają takiego rozwiązania. Mamy dziś bardzo sprawny sojusz. Nasze stanowisko jest jasne: bez utraty efektywności grupy, nie możemy jej rozszerzać. Ale możemy współpracować z innymi państwami - formaty V4+ są  bardzo użyteczne. Jest wielkie zainteresowanie ze strony Rumunii, Słowenii, Austrii czy Chorwacji, by być częścią takiej współpracy. Mamy już V4 plus państwa bałtyckie i innego rodzaje struktury wokół Grupy Wyszehradzkiej i to działa.

- A jak rozmawiać z innymi państwami o przyszłości Unii?

- Myślę, że ugrupowania chrześcijańskie mają ciągle duże znaczenia i zarówno EPP, jak rodzina polityczna, do której należy PiS, powinny w Europie współpracować, ponieważ podzielamy te same wartości. Głos partii bazujących na wartościach chrześcijańskich powinien być słyszany. Socjaliści, socjaldemokraci i liberałowie zawsze jednoczą się, kiedy jest rozmowa o sprawach zasadniczych, ideowych. Powinniśmy od niech tego się uczyć i działać podobnie. Partie chrześcijańskie w Europie powinny ze sobą współpracować. Kiedykolwiek mówimy o sprawach zasadniczych, o podstawowych wartościach, partie konserwatywne i chadeckie w całej Europie powinny blisko współpracować ze sobą.

- Czy Fideszowi jest dziś bliżej  do PiS czy Platformy?

- Dzięki Bogu nie jestem polskim obywatelem i nie muszę dokonywać tego wyboru. Mogę powiedzieć o moim osobistym podejściu. Jestem głęboko religijnym człowiekiem, więc we wszystkich sprawach dotyczących katolicyzmu, chrześcijaństwa, wartości, PiS jest bliski mojemu sercu. Z drugiej strony mam bardzo dobre relacje z niektórymi działaczami Platformy Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna jest moim przyjacielem, był gościem w moim domu, bardzo lubię z nim dyskutować. Życzę mu osobiście wszystkiego najlepszego. Polacy muszą być bardzo szczęśliwi, mając alternatywę między dwie centroprawicowymi partiami.

- Hmm, jak pan wie,  jesteśmy raczej bardzo nieszczęśliwi z tego powodu. Wyborcy obu partii nienawidzą się równie mocno ja wyborcy Fideszu i socjalistów/liberałów na Węgrzech.

- Wiem, wiem. Dlatego powiedziałem, że dziękuję Bogu, że nie muszę podejmować decyzji, kogo wolę: PiS czy Platformę. 


Rozmawiał Igor Janke.

Uwaga! © Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.



Lubię to! Skomentuj122 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka