0 obserwujących
71 notek
91k odsłon
  332   0

Księgarnie - czarno to widzę

Ile tytułów znajduje się obecnie na stronach WolneLektury.pl?

– Około 200. Miesięcznie przybywa od kilku do kilkunastu. Chcemy mieć kanon dobrze opracowanych lektur – około 350 tytułów w zupełności wystarczy. Nie zależy nam tak bardzo na ilości, ważniejsza jest jakość opracowania. Choć muszę przyznać, że wraz ze wzrostem liczby tytułów, przybywa osób stale odwiedzających nasze strony internetowe. Początkowo było to 40 tys., potem 45 tys., teraz jest ponad 55 tys. unikalnych użytkowników miesięcznie. Pracujemy nie tylko nad wprowadzaniem nowych lektur i opracowań, lecz także nad usprawnianiem narzędzi informatycznych.

A projekt Wolne Podręczniki?

– Kończymy podręcznik do matematyki dla gimnazjum, powinien być gotowy w tym roku. Potem przyjdzie czas na kolejne przedmioty. Pracuje nad tym, z własnej woli i bez wynagrodzenia, kilkudziesięciu nauczycieli. Bez Internetu i narzędzi typu wiki tego typu przedsięwzięcia w ogóle nie mogłyby powstać. Technologia nie tylko poszerza dostęp, daje możliwość tworzenia zupełnie nowych inicjatyw.

Powiedziałeś o zaangażowaniu bibliotekarzy w projekty digitalizacji zbiorów. Takie projekty jak biblioteka Polona, a w jeszcze większym stopniu projekt Google czy Amazon, podkopują sens istnienia bibliotek w formie tradycyjnej. Po co komukolwiek papierowe zbiory, zajmujące tysiące regałów, wymagające nie tylko składowania, lecz także konserwacji i merytorycznego nadzoru, skoro niedługo każda książka może być w zasięgu ręki, pobrana z Internetu za jednym kliknięciem.

– Bez wątpienia wszystkich uczestników kultury czekają głębokie zmiany, na które tylko nieliczni są przygotowani. Rewolucję, jaką jest pojawienie się Internetu i technologii cyfrowych dla kultury, można porównać jedynie do wynalezienia pisma i druku. Każda z tych form zrewolucjonizowała komunikację między ludźmi. Cyfrowe technologie komunikacyjne zrewolucjonizują działalność każdej instytucji zaangażowanej w kulturę – począwszy od autora, przez wydawcę, producenta nagrań, dystrybutora, księgarza, po samego odbiorcę.

Dystrybucja kultury w formie plików sprawi, że w takich zawodach jak księgarz czy bibliotekarz pojawią się zastępy bezrobotnych.

– Zgadzam się, choć być może bibliotekarzy będzie to dotyczyło w najmniejszym stopniu. Będziemy potrzebowali repozytoriów, strażników kultury, instytucji, które będą odpowiedzialne za misję udostępniania dzieł kultury w formie materialnej i niematerialnej.

W skali Polski wystarczy do tego celu kilkanaście bibliotek, a mamy ich 8000.

– Być może tak, być może nie. Być może część tych bibliotek nie będzie już zajmować się udostępnianiem zbiorów, ale pozostanie rola upowszechniania kultury, miejsce spotkań autorskich chociażby.

Do tego wystarczą kluby czy kawiarnie literackie.

– Mniejsza o nazwę – biblioteka jest instytucją zaspokajającą potrzeby kulturalne lokalnej społeczności. Te potrzeby nadal bedą wymagały zaspokojenia.

Jeśli plik zastąpi książkę papierową, to po co wówczas księgarnie?

– W przypadku księgarń czarno to widzę. Technologia cyfrowa jedno robi wyjątkowo skutecznie – eliminuje łańcuch pośredników. W przypadku kultury, jest to łańcuch pośredników miedzy twórcą a odbiorcą. Dobrą lekcją jest obserwacja rynku muzycznego, który bardzo boleśnie odczuł zmianę przejścia na cyfrową formę udostępniania treści. W tym przypadku droga od autora, muzyka, do odbiorcy jest bardzo prosta. Każdy ma w domu urządzenie do odtwarzania cyfrowych utworów, a każdy twórca nagrywa je dziś także w formie cyfrowej. Wystarczy zatem nagrać utwór i go powszechnie udostępnić. I tak się dzieje, mało tego – z korzyścią dla twórców, którzy już zrezygnowali z pośrednictwa producentów i dystrybutorów nagrań. Takie topowe zespoły jak Radiohead czy Nine Inch Nails, przeszły całkowicie na bezpośredni kontakt z odbiorcą. Nine Inch Nails udostępniły swoje utwory na dość liberalnej licencji Creative Commons, dzięki czemu można je do woli kopiować i legalnie rozpowszechniać w sieciach wymiany plików Peer-to-Peer. I co się okazało? Zespoły na tym nie straciły, przeciwnie!

Ale zespoły zarabiają koncertami, a pisarze...

– To prawda, muzyk koncertuje i to jest jego główne źródło dochodów. Ale te zespoły zyskały na sprzedaży swoich płyt. Dlaczego? Bo skoro potrzeby odbiorcy zostały potraktowane serio, to on stara się za to odwzajemnić – choćby przez darmowe wpłaty na rzecz zespołów, czy kupując drogie limitowane edycje płyt dla fanów – z książeczkami czy innymi gadżetami. Ludzie zawsze będą gotowi płacić za gadżety czy inną wartość dodaną. Pamiętajmy też, że eliminacja pośredników to także zysk – z płyty wydanej przez dużą wytwórnię twórca dostawał parę procent, teraz dostaje wszystko. Dlatego w ślad za Radiohead i Nine Inch Nails chcą iść inni, w tym takie gwiazdy jak Oasis, Jamiroquai czy Madonna.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale