9 obserwujących
18 notek
28k odsłon
  3021   2

Serce 2021

Logo Bractwa Mundurowego RP
Logo Bractwa Mundurowego RP
Nie chcą współczucia, nie pragną litości, chcą jedynie zrozumienia i zwykłych, należnych im praw. W tym roku spotkamy się w Kołobrzegu 10 września, podczas obchodów uroczystości zorganizowanych przez Bractwo Mundurowe RP Byłych Pracowników Służb Mundurowych, oraz aukcji, z której dochód przeznaczony zostanie dla wdów i sierot po zmarłych funkcjonariuszach. Ludziach, którzy już nie zdążyli upomnieć się o swoje pieniądze – a rodzina nie może zrobić tego w ich imieniu. Takie mamy prawo.


W tym czasie strażacy jeździli od pożaru do pożaru, mając w nosie politykę i to, kogo ratują. Przyszły jednak czasy, gdy już specjalnie nikt się tej „strasznej” bezpieki nie bał, potem czas przewrotu i Okrągłego Stołu. Cała masa ludzi, w tym moi koledzy poszli pracować do nowopowstałej policji. Jeśli zrobili to przed lipcem 1990 roku, to stracili wszystko, jeśli dzień później – ocalili dorobek życia.


Ci, którym już raz odebrano dodatki na mocy tzw. „ustawy hańby” z 2009 roku, gdzie wszystkim pracującym do lipca 1990 roku obniżono wskaźnik waloryzacji rent i emerytur do wysokości jaką maja więźniowie, poprawnie: „osadzeni”. A nawet ci, którzy pracowali dłużej w wydziałach kryminalnych, policji drogowej czy patrolowali ulice. Ilu z Was krzyczało „milicja!”, gdy podczas spaceru w parku, kilku podpitych młodzieńców postanowiło dać upust swoi hormonom i zwyczajnie napaść na niewinnych, spacerujących akurat po okolicy ludzi? Ile razy „modliliście” się w duchu, by pojawił się patrol milicji, podczas podbramkowej sytuacji, kiedy nie było jeszcze telefonów komórkowych, a wesoła gromada w bramach miejskiej starówki, po kilku „jabolach” postanowiła dopaść frajera i skroić mu portfel na następną butelkę? Ile razy przyjeżdżali strażacy i ratowali dobytek, gdy pijany sąsiad nie zamknął drzwiczek od metalowego piecyka popularnie zwanego „kozą”?


Czekanie na list z IPN

Komornicy w całej Polsce zacierali ręce z radości, wreszcie dostali możliwość eksmisji tych, którzy będąc już na „pewnej” emeryturze postanowili wziąć kredyt i kupić sobie wymarzone mieszkanie, zbudować pod miastem domek. Z dnia na dzień ich świadczenia stanęły w miejscu, ale jeszcze dawali radę. Siedem lat później, posunięto się jeszcze dalej: wszystkim zatrudnionym przez MSW, czyli również ludziom nadającym numery PESEL, wydającym paszporty, jeżdżącym do pożarów, strzegącym granic państwa, czy pracującym w służbie więziennej, postanowiono pozbawić wszelkich możliwych świadczeń, o dodatkach nie wspominając. Oczywiście następstwem były tak zwane „Listy śmierci” – to również tytuł filmu Andrzeja Dziedzica o niepewności, czy listonosz zapuka, czy jeszcze nie.


Ludzie się zastanawiali – „a może jednak się uda – w końcu we władzach są prokuratorzy stanu wojennego. Ich ustawa nie obowiązuje. Może i ja nie dostanę listu, w końcu całe życie oddaliśmy państwu”. Strażak, pogranicznik czy policjant pracuje niezależnie od wyznaczonych godzin, jego praca to codzienne czekanie, dwadzieścia cztery godziny czekania na wezwanie do interwencji.



 

Uprawiam podobny zawód, więc poniekąd wiem jak to jest, gdy o każdej godzinie ktoś może zadzwonić i natychmiast trzeba się zbierać do pracy. Oczywiście w moim przypadku nikt nie straci życia, zdrowia, czy dorobku. Ale gdy zostanie napadnięty, obrabowany, jeśli spali mu się dom – to akurat przeżyłem, jestem pogorzelcem i mimo, że przyjechało dziewięć wozów strażackich, nie udało się ocalić nic. Dom był z drewnianych bali. Spłonął wraz z dorobkiem w kilkanaście minut. Ocalały jedynie fundamenty i kominek. Naprawdę miałem gdzieś, jakie poglądy mieli strażacy, nie obchodziło mnie kto na kogo głosował. Próbowali ratować co się dało, a nie dało się nic.


Gdy ustawa weszła w życie, ludzie zatrudnieni na stanowiskach – właśnie, nikt nie wiedział kogo dokładnie obejmuje ustawa – czekali więc, licząc, że może ich ominie. Listonosze również przeżyli traumę, tylko podczas wręczania listów z ogromną pieczęcią, że nadawca to Instytut Pamięci Narodowej, wydział do spraw współpracy z totalitarnym państwem, już w tym momencie zmarły sześćdziesiąt trzy osoby. Potem fala samobójstw, zarówno rodzinnych, gdy oboje pracowali na miejscowym posterunku, aż po ukryte, gdy ofiara nie chcąc obciążać rodziny piętnem samobójcy rozbijała się samochodem o jakieś drzewo. Czemu o tym piszę? Z kilku powodów, zostałem honorowym członkiem kapituły „Serca”, nie godzę się na zbiorową odpowiedzialność i skrajną niesprawiedliwość. Zazwyczaj ci, którzy mają coś na sumieniu żyją wygodnie, potrafili ustawić się w obecnych czasach – niektórzy nawet bardzo wygodnie, jak nie przymierzając wymienieni wcześniej europejscy obywatele Ameryki Południowej. A ludzie uczciwi, którzy narażali zdrowie i życie, zaufali sprawiedliwości dziejowej i teraz przymierają głodem.


Tekst ukazał się w Tygodniu Myśl Polska 26.07.2021

Lubię to! Skomentuj199 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo