19 obserwujących
367 notek
527k odsłon
  12786   0

Ujawniam okoliczności 10 kwietnia - tajemnica katastrofy rozwiązana.

 8. W załączniku nr 19 do "Białej Księgi" katastrofy smoleńskiej sporządzonej przez Zespół Parlamentarny - jest zacytowany email p. Katarzyny Doraczyńskiej, która nadzorowała przygotowania do wylotu delegacji: "dziennikarzy, tak jak planowaliśmy - zabierzemy 7-miu w JAKu a 7-miu w Tupolewie". 9.  W wyniku śledztwa prokuratury cywilnej badającej proces przygotowań do wylotu delegacji nie ustalono kto spowodował, że wszyscy ważni dowódcy wojskowi i Prezydent RP polecieli jednym samolotem. Co więcej - nie odnaleziono żadnego dokumentu, który by wskazywał na to, że taka ewentualność - lot Prezydenta Tupolewem - była na etapie przygotowań rozpatrywana. Potwierdza to prawdziwość tego co piszę powyżej - nie da się udowodnić kto "wsadził" Prezydenta i generalicje do jednego samolotu.... bo nie polecieli jednym samolotem. 10. Wg raportu NIK badającej podobnie proces przygotowań delegacji do Smoleńska - organizatorzy nie dysponowali w dniu 10 kwietnia pisemną zgodą strony rosyjskiej na przylot i lądowanie w Smoleńsku naszych samolotów. Taką zgodę pozyskano dopiero..... w sierpniu 2010 roku. Uważam, że było inaczej. Tzn. - wówczas zgoda zapewne była - ale dotyczyła lotu Prezydenta samolotem JAK40. Przecież to o taką zgodę prosiło nasze MSZ, zachowały się ślady takiego wniosku. O zgode na lot JAKa z Prezydentem na pokładzie.  W sytuacji ustanowienia kłamstwa smoleńskiego zniszczono ją - a inną, w jej miejsce, pozyskano dopiero w sierpniu. Ale Rosjanie przekazali tą zgodę w bardzo dziwacznej formie. Bo to była zgoda tylko na przelot - bez zgody na lądowanie. Wszystko to wskazuje na matactwa. Bo po co pobierano zgodę na przelot Tupolewa  w sierpniu 2010 roku? To jest jak odcisk palca przestępcy na miejscu zbrodni.  11. Po 10 kwietnia zacierano ślady u nas. Systematycznie. Dokładnie. Gruntownie. Rozwiązano 36SpecPułk. Rozwiązano Prokuraturę Wojskową, która prowadziła początkowo śledztwo w tej sprawie. Ukryto raport Millera. I większość wcześniej opublikowanej w internecie dokumentacji. Ale ślady matactw i tak pozostały.  12. Jednak najważniejszym faktem potwierdzającym lot Prezydenta do smoleńska samolotem JAK pozostaje przywołana w punkcie 1 konferencja prasowa rzecznika MSZ. Bowiem o ile wszystkie wymienione powyżej  fakty dotyczą etapu przygotowań czy ustaleń późniejszych - na konferencji przekazano ustalenia dokonane w czasie rzeczywistym, wówczas, 10 kwietnia rano,  jeszcze przed faktem podania przez Rosjan ich kłamliwej wersji. Zachowały się ślady w internecie tej konferencji na kilku portalach internetowych (ale większość usunięto) . Można nawet znaleźć godzinę wylotu samolotu z Prezydentem 6:50 /link/  To dopiero kilka dni później  ten czas wylotu zmieniano (co najmniej dwukrotnie, była też wersja 7:00)by ostatecznie podać 7:27. Podobnie na raty powstawała lista ofiar katastrofy. Czyli pierwotna wersja rzecznika MSZ p. Paszkowskiego brzmiała - "Prezydent poleciał do Smoleńska samolotem JAK40 o godzinie 6:50".  Nie ma takiej możliwości by pomylili się we wszystkim. Czas wylotu zmieniać musieli - ponieważ Tupolew latał znacznie szybciej i musieli wszystko dopasować do godziny rzekomej katastrofy.

 

                                           2. Bezprecedensowy akt rosyjskiej agresji. Rosyjski szantaż.

Na terenie Federacji Rosyjskiej w nieznanych okolicznościach w nieznanym czasie doszło do zamachu na samolot z polską delegacją, a w jej składzie  na Prezydenta RP. Strona rosyjska nie zamierzała ukrywać  zbrodni. Około godziny 9:41 polskiego czasu rosyjskie agencje informacyjne podały informację, jaką otrzymały z rosyjskiego Ministerstwa Spraw Nadzwyczajnych, iż w okolicach lotniska Siewiernyj/Smoleńsk rozbił się polski samolot TU-154M1 ze 132 osobami na pokładzie. Wszyscy pasażerowie, w tym Prezydent RP, zginęli. Liczba ofiar 132 – niemożliwa do pomieszczenia w samolocie Tupolew, o czym Rosjanie - producenci samolotu - doskonale wiedzieli  - zdawała się  mówić: albo przyjmiecie naszą wersję albo ofiar może być więcej. Nieprawdziwość tej informacji była od początku naszym władzom znana. Przecież Prezydent nie poleciał Tupolewem – tylko samolotem JAK40. Od razu wiedziano wobec tego, że wskazane miejsce katastrofy jest miejscem fikcyjnym. Wkrótce Rosjanie, ustami swojego Prezydenta, Miedwiediewa, wyrazili oczekiwanie – „że nie wyobrażają sobie, aby polska wersja przyczyn katastrofy różniła się do wersji rosyjskiej”. Był to akt brutalnego szantażu. Polski rząd postawiono pod ścianą.

                               3. Dezinformacja. Budowa smoleńskiego kłamstwa.

Tylko przez niewiele minut po 9:40 w naszej przestrzeni informacyjnej  była jakaś niepewność. Po niedługim czasie pierwsze informacje o locie Prezydenta Jakiem zostały zdementowane i potwierdzono jego  lot Tupolewem. Weryfikacji jedynie podlegała ilość ofiar. Podawano kolejne wersje listy pasażerów – jak gdyby nie było pierwotnej jej wersji – ale jak gdyby dopasowywano  do okoliczności. Równocześnie ukryto zachowanie strony rosyjskiej po rzekomej katastrofie. Ci uniemożliwili jakikolwiek dostęp naszym oficjalnym przedstawicielom do miejsca jej wystąpienia na długie dni. Nie przekazali – do dziś  - żadnego dowodu mającego znaczenie dla ustalenia okoliczności katastrofy. Żadnej dokumentacji video czy fotograficznej miejsca zdarzenia. W istocie żadnego dowodu, mającego jakąś wartość. Nikomu z naszej strony nie zezwolono na wzięcie udziału w poszukiwaniu i identyfikacji zwłok ofiar katastrofy. Nie pozwolono na jakiekolwiek samodzielne badania. Wymuszono stosowanie takich procedur prawnych, które to uniemożliwiały. Ogłoszono katastrofę a nie pozwolono naszym przedstawicielom brać udziału w czynnościach ją wyjaśniających. Do dziś Rosjanie przetrzymują kluczowe dowody – czarne skrzynki samolotu, jego wrak. Strona polska w wyniku rosyjskiego aktu agresji znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Wybór był jeden – albo zarzucić Rosjanom zbrodnię – i mieć otwarty konflikt z niemożliwymi do przewidzenia konsekwencjami – albo skapitulować. Na zachowanie naszych władz oczywisty wpływ miało stanowisko sprzymierzonych z nami głównych krajów NATO. Okazało się, że nikt nie chciał umierać za Polskę. Zostaliśmy sami. Można odnieść nawet wrażenie, że wszyscy uznali, iż to nieodpowiedzialne zachowanie polskiego Prezydenta było przyczyną całej sytuacji. Zapewne to z tego powodu, jako wyraz dezaprobaty, nikt ważny, pod błahym pretekstem, nie przybył na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego.  Nie było takiej opcji byśmy mogli się przeciwstawić Rosji samodzielnie. Dziś widać, że takie założenie leżało u podstaw rosyjskiego planu agresji. W takiej sytuacji   - zamiast upominania się o prawdę, zamiast wołania o pomoc międzynarodową - zaczęto u nas budowę kłamstwa smoleńskiego = czytaj aktu kapitulacji wobec rosyjskich barbarzyńców. Zabójców bezbronnej, pokojowej delegacji. Te uściski Tuska z Putinem… te kłamstwa Kopacz „o doskonałej współpracy, o przekopywaniu na metr w głąb”  czy to musiało mieć miejsce?  Nigdy nie było żadnego memorandum  podpisanego przez Millera, nigdy rejestrator ATM nie był w Polsce. Kłamstwa na ten temat spreparowano by ukryć fakt przetrzymywania przez Rosjan naszej własności. By ukryć odmowę ich zwrotu, by ukryć fakt naszego pohańbienia.  10 kwietnia zostaliśmy zhańbieni, poniżeni , nasze państwo ujawniło swoją słabość, swoją „teoretyczność”.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka