4 obserwujących
67 notek
19k odsłon
  248   1

Kościół liberalny: gej, aborcja i wolny dostęp do eutanazji

Muzułmanie w swojej większości nie chcą się asymilować, ponieważ czują się od nas… lepsi. To taka moralna wyższość, którą jako Polacy powinniśmy dość łatwo zrozumieć. Część z nas też czuje się biedniejsza od ludzi z zachodu, ale za to moralnie wyższa dzięki papieżowi i kilku heroicznym bitwom stoczonym podczas drugiej wojny światowej. Muzułmanie mają podobnie, tylko kilka razy silniej. Oni są blisko Boga, my Go odrzuciliśmy. Oni posiadają wysokie standardy moralne, my pielęgnujemy rozwiązłość i permisywizm. Dlaczego więc mieliby się z nami asymilować?


https://3dno.pl/islamska-jesien/

Pamiętajmy, że islam jest o wiele bliższy chrześcijaństwu, niż nam się wydaje. I tak sura 6,84–86 wymienia Izaaka, Jakuba, Dawida, Salomona, Hioba, Józefa Mojżesza, Aarona, Eliasza, Jonasza i Lota jako proroków.

Opowieść o Sodomie i Gomorze jest więc im znana.

Dokładnie taki „kościół”, o jakim z uznaniem pisze Oczko, w oczach islamskich może uchodzić za prawdziwą „synagogę szatana”.

Podobnie jak reszta liberalnego społeczeństwa.

Zachwyty pana Piotra mimo woli przypominają radosne westchnienie gotowanej żaby, że oto wreszcie woda zrobiła się ciepła…

Cytowany wyżej autor pisał:

Pomogliśmy wypuścić islamskiego dżina z butelki, a teraz dziwimy się, że ten dżin nie jest liberalnym demokratą. (…) Reasumując – nie da się pokojowo wyprosić muzułmanina z domu, w którym już raz zamieszka. A tam, gdzie się osiedli, należy umożliwić mu życie zgodne z islamem. W innym przypadku będzie musiał z nami walczyć, a będzie to dla niego z definicji walka w słusznej sprawie. Niestety, państwa zachodniej Europy lekką ręką zapraszały do siebie muzułmańskich imigrantów, naiwnie wierząc, że podzielają oni europejskie wartości. I nagle z wielkim zdziwieniem odkryto, że wcale tak nie jest. W Londynie i innych dużych europejskich miastach powstały strefy, w których standardy de facto wyznacza prawo wyznaniowe – szariat. Pojawiły się religijne patrole oraz bliskowschodnia interpretacja demokracji. Ma ona postać przekonania, że skoro nas jest więcej, to my decydujemy, jakie prawo ma tu obowiązywać.


(op. cit.)


Radość prof. Oczki ze śmierci cywilizacji, dzięki której w ogóle zaistniał, jest bezcenna.

Świadczy bowiem, że mamy do czynienia z idiotami, niezdolnymi przewidywać konsekwencji swoich czynów już nawet nie w wymiarze jednej dekady ale najbliższych lat.

I pół biedy, gdyby Oczko był jedynie ojkofobem.

On jednak wzorem innych lewicowych intelektualistów (oksymoron?) nie afirmuje innego systemu wartości niż ten pochodzący z kręgu jego rodzimej kultury.

On walczy dokładnie tak, jak jeszcze przed ostatnią wojną umyślił sobie włoski komunista Gramsci:

Ruch rewolucyjny nie może się ograniczać wyłącznie do obalenia państwa, musi odnieść zwycięstwo także, a może przede wszystkim, w dziedzinie wartości, łamiąc intelektualną i kulturalną dominację klasy rządzącej. Ruch rewolucyjny musi stworzyć kontr hegemonię, co oznacza ustanowienie ruchu socjalistycznego z jego własnymi instytucjami.
W odróżnieniu od „wojny manewrowej” (która udała się w Rosji ze względu na słabość caratu), w sytuacji, gdy klasa rządząca w pełni panuje nad społeczeństwem, powinna być prowadzona „wojna pozycyjna”, wojna o społeczeństwo.

Gramsci nie przewidział tylko jednego - Anhelli Merkel i jej hasła:

Wir schaffen das!


Walka Kościoła z socjalistami, jak pokazuje krakowski prof. Piotr Oczko, przynajmniej w niektórych krajach pozbawiła Kościół nawet cienia szansy w toczącej się walce.

Państwo natomiast od dekad było już na tyle słabe, aby jakikolwiek emigrant brał je na poważnie pod uwagę.

Klęska, i to nawet bez próby podjęcia walki.

Oto jak wyglądają Niderlandy.

Aż strach się bać, co dzieje się w Szwecji, Francji czy w Niemczech.

Lenin, niesłusznie zapomniany ojciec duchowy dzisiejszej Unii Europejskiej, lubował się w dosadnych określeniach. Prócz trwale zakotwiczonego w światowej kulturze określenia pożyteczny idiota pisał również o głuchoniemych ślepcach.

I choć w jego czasach określenia te na szczęście okazały się ateistycznymi życzeniami towarzyszy, to jednak dzisiaj, prawie sto lat po jego śmierci, okazuje się, że antycypowały naszą epokę.

Jeśli te POstępowe trendy nie ulegną odwróceniu czekają nas dość ciekawe lata…


Polska ponownie przedmurzem chrześcijaństwa, dla odmiany jednak od zachodniej strony.


fot. pixabay


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale