4 obserwujących
67 notek
19k odsłon
  148   1

Polska niesądem stoi

https://krs.pl/pl/o-radzie/historia/527-historia.html

I tak oto sędziowie powoływani przez komunistyczną Radę Państwa na wniosek również komunistycznego Ministra Sprawiedliwości stanęli na straży praworządności.

Powstaje jednak pytanie, czy aby nie wówczas popełniony został ten sam błąd, jaki wytyka obecnie sędzia Synakiewicz i jego naśladowcy z Sądu Najwyższego?

Tłumaczenie przedstawione przez Organ Michnika jak ulał pasuje do wydarzeń sprzed 32 lat. Wadliwie powołani sędziowie przez skrajnie upolitycznioną Radę Państwa w wyniku wniosku złożonego przez skrajnie upolitycznionego Ministra Sprawiedliwości nie stali się sędziami w rozumieniu wymagań  demokratycznego Państwa prawnego.

Tak więc de facto od początku konstytucyjny Organ, jakim jest KRS, nie była obsadzona.

Proszę zwrócić uwagę, że pierwszy przewodniczący KRS sędzia Stanisław Zimoch został powołany na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego uchwałą Rady Państwa w 1964 roku.

Za środkowego Gomułki, jak ongiś mawiano.

Kolejny przewodniczący KRS, Adam Strzembosz, sędzią został jeszcze wcześniej, bo w 1961 roku.

Trzeci z kolei, Włodzimierz Olszewski, w 1966 r.

Andrzej Jagiełło, przewodniczący KRS w latach 2002-2004, nominację uzyskał w stanie wojennym.

Podobnie Krzysztof Strzelczyk, sędzia od 1984 r.

Stanisław Dąbrowski, przewodniczący w latach 2006-2010, sędzią został dekadę wcześniej – w 1974 roku.

Antoni Górski nawet rok wcześniej!

Dopiero Roman Hauser, przewodniczący KRS w latach 2014-2015, nominację na sędziego NSA otrzymał już w III RP – w 1991 roku.

Dariusz Zawistowski na stanowisko sędziego został powołany przez Radę Państwa PRL w 1987 roku.

Małgorzata Gersdorf, przewodnicząca KRS przez 3 miesiące w 2018 roku, co prawda jako sędzia zaistniała dopiero w Sądzie Najwyższym (2008), niemniej egzamin sędziowski złożyła jeszcze w 1979 roku.

Wszyscy oni, poza Romanem Hauserem (ten jednak jako naukowiec musiał złożyć egzamin z filozofii marksistowskiej) musieli ukończyć Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu – Leninizmu (WUML).

Dopiero dwaj ostatni przewodniczący nominacje sędziowskie uzyskali w III RP.

Stosując takie samo wnioskowanie, jak wymienieni wyżej sędziowie SN trzeba uznać, że w Polsce ani jeden tzw. sędzia nim nie jest.

Wnioski do Prezydenta uchwalali ludzie mianowani przez skrajnie upolitycznioną Radę Państwa PRL.

Skoro więc wstępny etap powołania na stanowisko sędziowskie był wadliwy oznacza to, że w KRS nigdy nie zasiadali sędziowie pomimo konstytucyjnego wymogu. Bo albo byli to niesędziowie powołani na swoje stanowiska przez komunistyczny reżim, albo też Prezydent powoływał ich na wniosek tychże komunistycznych aparatczyków.

Stosując te same kryteria, posługując się pojęciami mec. Jacka Dubois, należy stwierdzić:

Do 4 czerwca 1989 roku (data wybitnie umowna, jednak jakaś granica być musi) zamiast sędziów mieliśmy urzędników komunistycznego aparatu przemocy. Z kolei po pierwszych nominacjach sędziowskich dokonanych na wniosek nieobsadzonego KRS mamy do czynienia z ludźmi poprzebieranymi w togi, wskutek nieporozumienia zakładających na szyję łańcuchy z orłem.

Powołanie członków KRS spośród ludzi będących urzędnikami komunistycznego aparatu terroru stanowi podstawową wadę Organu, powodującą, że uchwały o przedstawieniu poszczególnych osób Prezydentowi do nominacji są nieważne.

Ba, nie tylko nieważne, w istocie one nie istnieją.

To oznacza, że poczynając od stanowiska sędziego SR w Pikutkowie Dolnym aż po Sąd Najwyższy mamy wyłącznie wakaty.

Inaczej rozumowanie panów  Adama Synakiewicza, Michała Laskowskiego, Jarosława Matrasa oraz Marka Pietruszyńskiego jest jeszcze mniej warte, niż publicystyczne połajanki „faszystów” publikowane w GazWyb czy innym Newsweeku.


Ps. Swoją drogą ciekawe jest rozumowanie unijnych urzędników, zwących się sędziami TSUE. Osoba, która została wyznaczona do pełnienia stanowiska urzędniczego jakim w PRL był sędzia (zarabiający mniej niż… milicjant) daje gwarancję niezawisłości.

Osoba przedstawiona do nominacji sędziowskiej przez KRS powstały wskutek sejmowych wyborów takiej gwarancji nie daje.

No i warto było obalać komunę? ;)

grafika: pixabay

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale