Łamanie art. 45 Konstytucji RP
Czy zwykły obywatel ma jeszcze jakieś prawa? Czy sąd może skazać niewinnego człowieka wbrew dowodom? Czy Polska jest praworządnym państwem?
2 obserwujących
24 notki
5353 odsłony
  211   0

Skandaliczna sprawa sądowa - odc. 6 - HISTORIA PRAWDZIWA

Urzędniczka w pewnym momencie zauważa, że jest przez żonę Bartka R. nagrywana. Żona Bartka R. zaprzecza. Urzędniczka mówi, że widzi kamerę zawieszoną na szyi. Żona Bartka R. mimo to zaprzecza i nie reaguje. W sumie ma szczęście, że ta urzędniczka była taka miła i skończyła tylko na stwierdzeniu, że nie życzy sobie nagrywania.

Trzecia wizyta - październik XXXX rok. Podczas tej wizyty żona Bartka R. próbuje znaleźć osoby odpowiedzialne za wydanie decyzji o założeniu Niebieskiej Karty. Żąda dane osób, które podjęły decyzje, podstawy prawne. Jest oburzona, że na podstawie fałszywego donosu, można uruchomić tak poważna procedurę. Mówi: "mój ojciec mnie szkaluje, kłamie, sprawa ma zupełnie inny kontekst, dziecku nic się nie dzieje".

Czwarta wizyta - luty XXXX+1 rok. Długa i bardzo nerwowa wizyta. Żona Bartka R. domaga się wglądu do akt sprawy jej Niebieskiej Karty, nie przyjmuje żadnych tłumaczeń. Ma się wrażenie, że to ona kontroluje całą sytuację. Urzędniczki wciąż jej się tłumaczą. Gdy dzwoni jej telefon od Bartka R, ona bez zażenowania odbiera te telefony i relacjonuje to, co się dzieje w urzędzie. Komentuje zachowanie urzędniczek, które wszystko słyszą. Urzędniczki w jakimś momencie orientują się, że są nagrywane. Żądają wyłączenia kamery. Żona Bartka R. w pierwszym momencie zaprzecza, ale po jakimś czasie otwarcie przyznaje, że urzędniczki są nagrywane, ale ona będzie je nagrywać. Nie przyjmuje do wiadomości żadnych argumentów. W ogóle nie wykazuje dobrej woli, aby normalnie porozmawiać i ustalić jakieś dalsze działania, by móc zamknąć tę Niebieską Kartę. Przetrzymuje urzędniczki po godzinach ich pracy, nie chce wyjść z budynku MOPS, pomimo wielu próśb. Jedna z urzędniczek mówi: "pani nas prowokuje". W końcu bezradne dzwonią po policję, aby zakończyć tę nerwową i bardzo męczącą sytuację. 

Piąta wizyta - luty XXXX+1 rok. Żona Bartka R. zanosi do MOPS pisma. Podczas rozmowy używa zwrotu: "jestem skazana jako ofiara przemocy", co ma oznaczać, że wcale nie jest przez urzędniczki traktowana stosownie do statusu "ofiary", ale wręcz wrogo. Urzędniczka zauważa ponownie, że jest nagrywana i żąda zaprzestania. Mówi, że sobie nie życzy. Żona Bartka R. niegrzecznie rozmawia z urzędniczkami. Ma pretensje, że snuje się wobec niej jakieś podejrzenia. A gdy urzędniczka powtarza, że nie życzy sobie filmowania jej, to żona Bartka R. odpowiada jej, że niech sobie chodzi w kominiarce. Odbiera potwierdzenia złożonych pism i wychodzi.

Tak, jak to na samym wstępie (w odcinku1) było napisane, w tej relacji będą same fakty i dowody, bez komentarzy. Żona Bartka R. w sądzie zeznawała obciążając swojego męża, że to on jej kazał chodzić do MOPS i nagrywać wizyty. Te nagrania ukazują zupełnie inny obraz sytuacji. Kobieta ma poważny konflikt ze swoim ojcem o darowane jej mieszkanie, który składa na jej rodzinę fałszywy donos o przemoc. Nic dziwnego, że kobieta irytuje się, gdy doświadcza urzędniczego bezwładu, gdzie urzędniczki są głuche na jej argumentację, że nie ma podstaw do wszczęcia procedury Niebieskiej Karty. Niestety nikt nigdy nie przesłuchał nagrań, ponieważ nagrania te nigdy nie były przedmiotem badania na procesie. Bartek R. składał wniosek o zapoznanie się z nagraniami, ale sędzia ten wniosek w ogóle zignorowała, ani go nie odrzucając, ani przyjmując.

Oprócz wizyt w MOPS żona Bartka R. spotkała się także z matką i prosiła ją, aby wycofali z ojcem ten donos z MOPS. Wielokrotnie powtarzała, że przecież nie mają żadnego kontaktu z jej rodziną, więc na jakiej podstawie złożyli ten donos. Matka w tych rozmowach wciąż wracała do dwóch interwencji policji sprzed dwóch lat, które miały niby świadczyć o tym, że przemoc jest. Warto przypomnieć, że z notatek policji nic takiego nie wynikało. Policja nie widziała podstaw do interwencji. Matka też wmawiała córce, że widziała u niej podbite oko, jak była z ojcem w Biedronce. Gdy żona Bartka R. mówiła, że to wszystko nieprawda, to jej matka mówiła: "wypierasz".. Lecz są nagrania, z których bez najmniejszych wątpliwości wiadomo, że żona Bartka R. nie miała podbitego oka podczas wizyty jej rodziców w Biedronce, są notatki policji, które nie potwierdziły żadnej przemocy, więc postawa jej matki jest wręcz skandaliczna. Jak można własnemu dziecku wmawiać coś, co nie jest prawdą.. ale jej rodzice właśnie tak wychowali swoją córkę, że miała wierzyć w to, co oni jej mówią. Bez dyskusji. 

Ciekawe jest ostatnie nagranie ze spotkania żony Bartka R. z jej matką, z dnia 6 lutego, na cztery miesiące przed wypadkiem. Oczywiście jak zawsze spotkanie to odbywa się w kawiarni, ponieważ rodzice nie wpuszczają córki do domu rodzinnego. Na tym spotkaniu kolejny raz żona Bartka R. prosi o wycofanie zawiadomienia z MOSP i słysząc odmowę, przerywa spotkanie, wstaje, mówi że "nie będzie w takim razie więcej spotkań" i odchodzi. Następnie dzwoni do Bartka i informuje go o tym, że więcej nie będzie spotkań. Jak to się ma do tego, co zeznawali na rozprawie żona Bartka R. i jej rodzice, że Bartek ją zmuszał do nagrań, że mówił jej co ona ma mówić na tych spotkaniach. Jak widać, podejmuje ona samodzielne decyzję, że nie będzie więcej spotkań, a męża tylko o tym informuje. Kobieta zeznaje w sądzie tak, aby cały konflikt z ojcem o mieszkanie, który toczył się przez trzy lata przedstawić jako przemoc ze strony męża, z godnie z tym, jaki donos złożył ojciec na jej rodzinę.

I to spotkanie 6 lutego było ostatnim nagraniem. Więcej już nie ma żadnych udokumentowanych nagraniami spotkań. To też jest istotne, ponieważ na procesie żona Bartka R. zeznała, że przemoc właściwie się zaczęła od początku roku 2016. Nagrania spotkań, przedstawiła jako element przemocy, więc jak to rozumieć, przemoc się na serio zaczęła od stycznia tego roku, podczas gdy nagrania już w lutym się urwały? Kolejna ogromna niespójność w zeznaniach żony Bartka R.

W następnym odcinku opowiem o tym, co się zadziało po zniesieniu przez sąd współwłasności mieszkania. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo