2 obserwujących
21 notek
8670 odsłon
982 odsłony

Śnieg w Dubaju

Jozef Kapustka
Jozef Kapustka
Wykop Skomentuj11


Zapytano kiedyś Ibn Youssefa, czy nie szkoda mu uciekającego czasu. Ten odparł: " A czy ptakom szkoda podroży na północ , kiedy nadchodzi wiosna? Morzu, ze szumi a ziemi pod stopami, ze jęczy?"

Innym razem człowiek próżny chciał wiedzieć, dlaczego Ibn Youssef za całe przyodzienie posiada tylko jedną suknię. " A dlaczego deszcz pada z góry na dół a nie z dołu do góry?" - pouczył go mędrzec. ("Ibn Youssef opiera się trendom mody")


Onegdaj Ibn Youssefa nawiedził inny niezwykły sen. Śniło mu się, że oto raz stąpał po ziemi, a raz wznosił kwadryliardy kilometrów w kosmiczną otchłań, raz był tu a raz tam, bez żadnego wysiłku, tylko i wyłącznie za sprawa myśli i woli. Po przebudzeniu nie był wcale pewien, czy śniło mu się, że śnił, czy śniło mu się, że nie śnił czy w ogóle nic mu się nie śniło albo śniło cokolwiek. Chcąc zebrać jakoś myśli usiadł na brzegu Zatoki Perskiej i długo zabawiał wrzucaniem kamyków do wody. ("Ibn Youssef podejmuje probę zdefiniowania psychozy ekstatycznej")


Po jakimś czasie sława Ibn Youssefa - maga była już tak wielka i sięgała tak daleko (wiadomym było powszechnie na przykład, że opracował prostszą i efektywniejszą od chaldejskich, babilońskich i egipskich formułę kamienia filozoficznego, nie przetrwała ona jednak do naszych czasów, gdyż spłonęła razem z Jacquiem de Molay, który - o czym nie wiedzieli jego prześladowcy - miał ją zawsze zaszytą w wewnętrznej stronie habitu), że zgłosił się doń pewien szejk z dość nietypowym zamówieniem. Chciał on bowiem, aby Ibn Youssef utkał dla niego dywan z głębi nocy, światła słonecznego i łez planet, ale tak, żeby był lżejszy od pajęczyny i cieńszy od skrzydła motyla. Jeżeli Ibn Youssef sprosta zadaniu, było powiedziane, to w nagrodę szejk go oślepi, a jeżeli nie, to odrąbie mu głowę. Następnie szejk dostarczył kilka karawan najczystszego złota, niespotykanego nigdzie czarnego bisioru oraz najrzadszych z rzadkich drogich kamieni i począł czekać . Ibn Youssef pobłogosławił ziemi, wodzie, słońcu i niebu, skoro miał ich już więcej tak czy owak nie oglądać, i usiadł przy krosnach. Tkał nieprzerwanie całymi dniami i nocami aż upłynęło czasu mało-wiele i nadszedł dzień, w którym zakończył pracę. Kiedy podniósł zmęczone oczy aby popatrzeć na dzieło jakiego właśnie był dokonał, w tejże samej chwili oniemiał. Dywan był tak przecudnej, boskiej urody, że Ibn Youssef ... zakochał się w nim bez pamięci niby w żywej istocie . Nie zastanawiając się ponad potrzebę, dosiadł drżącej materii i poszybował w przestworza. Jeżeli wiec kiedyś zobaczysz nietypowo mknącą gwiazdę na nocnym niebie, nie tak jak czynią to pozostałe gwiazdy tylko inaczej, to najprawdopodobniej będzie to Ibn Youssef przemierzający straszliwe przestrzenie niebieskiego pustkowia na swoim latającym dywanie, utkanym z nitek nocy, promieni słonecznych i łez. ("Ibn Youssef ulepsza formułę kamienia filozoficznego")


- Dzień dobry.

- Dzień dobry.

- Jak sie nazywasz?

- Nazywam sie Smutniutka Tancereczka.

- Kim jesteś?

- Jestem ozdóbką na naczyńku z gliny. A ty kim jesteś i jak się nazywasz?

- Nazywam sie Ibn Youssef i jestem ptakiem.

- A co robisz?

- Latam.

- Co to znaczy "latać"?

- "Latać" to znaczy chwytać uciekającą za horyzontem błyszczącą wstęgę. A ty co robisz?

- Ja tańczę w mojej potarganej przez złych ludzi tuniczce i zdartych na drogach trzewiczkach.

- Co to znaczy "tańczyć"?

- Poczekaj, zaraz ci pokażę. Zatańczę coś dla ciebie.


Smutniutka Tancereczka tańczy akompaniując sobie na bębenku .


- Pięknie... Szkoda, że muszę już lecieć.


Chwilę milczą.


- Do widzenia ptaku.

- Do widzenia Smutniutka Tancereczko. Czy zobaczę cię kiedyś jeszcze?

- Nie wiem, ptaku. Przecież mnie … nie ma.

  Nas... nie ma...


***


Saddam nie był żadnym kosmonautą, nie był nawet zwykłym pilotem. Był chłopcem na posyłki, obnośnym sprzedawcą cygaretek (dlatego potem będzie lubił fotografować się z kubańskim - nie mylić z dominikańskim, to może mieć pewne znaczenie - cygarem w zębach), trochę złodziejaszkiem, trochę mordercą.

Do swojego pionierskiego, a zarazem ostatniego lotu przygotował się dokładnie, można powiedzieć metodycznie: kombinezon z grubej jak pancerz flaneli w kolorze antracytu, hełm z astrachańskiego baranka.

(zmiana planu)

Jest rok 8493 miesiąca U. Tkwimy tu już tak od pokoleń. Nasze baranki dawno wyzdychały. Twardą jak pancerz flanelą koloru antracytu poutykaliśmy dziury od meteorytów wybite w geodzie. Nasza wiedza przepadła ale nasi mędrcy pracują nad jej odtworzeniem. Znowu zapowiedzieli, ze podróż na Ziemię trzeba będzie po raz któryś odłożyć na czas nieokreślony, bo z takim wysiłkiem sporządzone przez nich symulatory trajektorii lotu rakiety są w obecnej fazie projektu do niczego nieprzydatne. ("Ostatni lot Saddama Husseina")


Non amittuntur, sed praemittuntur ( Nie utraceni ale wyprzedzający) - Seneka.

W dniu, w którym umarłem nikłe poranne słońce, jak zwykle o tej porze roku, litościwie głaskało przemarznięte gałązki brzozy

W dniu, w którym umarłem nagle zadzwonił  telefon

W dniu, w którym umarłem usiadłem na łóżku

W dniu , w którym umarłem, poczułem, że  ktoś strzelił mi z bliska, prosto w twarz z miotacza ognia

W dniu, w którym umarłem straciłem spokój

W dniu, w którym umarłem zyskałem spokój

W dniu, w którym umarłem zjadłem śniadanie, tak jakby to był każdy inny, zwykły dzień

W dniu, w którym umarłem raz na zawsze opuścił mnie strach, po to by nigdy więcej już nie powrócić 

W dniu, w którym umarłem, pojąłem, że to właśnie wszechogarniająca jasność wyżera mi mózg

W dniu, w którym umarłem, jechałem dokądś taksówka, długo, tak bardzo długo, że  bez końca  

W dniu  w którym umarłem rozstąpiła się czarna otchłań i na spotkanie wyszła mi rozpacz

Nie płakałem

W dniu, w którym umarłem 


("Ibn Youssef zasiada po prawicy Mistrza Pakody*" ; *pakoda - indyjska bułeczka z pikantnym nadzieniem)


Więcej o "Jozef Kapustka - Improvisations with Bashir": http://www.jozefkapustka.net/improvisations-with-bashir-faramarzi-and-pedram-khavarzamini.html

Posłuchaj fragmentu: https://interlude.naxosmusiclibrary.com/stream.asp?s=154937%2Finterludepd8%2Fsx8170_001​


Jozef Kapustka

http://www.jozefkapustka.net


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura