33 obserwujących
354 notki
357k odsłon
  358   0

Czy powinno się leczyć dzieci z homoseksualizmu?

Przykro mi, panie i panowie, lecz wszelkie metody modyfikacji tak głęboko zakorzenionych preferencji seksualnych wydają się być skazane na porażkę. Będąc gejem/les jesteś skazany na swoją „dewiację” i po prostu musisz się z nią pogodzić. A już posyłanie dziecka do – najczęściej chrześcijańskiego – znachora w celu zmiany jego seksualności jest czymś odrażającym, gdyż zamiast wzmacniać w nim akceptację samego siebie, narażasz je na dodatkowe cierpienie i poczucie winy.

O zagrożeniach związanych z terapią konwersyjną w 2016 roku alarmowało Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, które w oficjalnym oświadczeniu stwierdziło, że „propagowanie terapii polegających na korekcie, konwersji czy reparacji orientacji homo- czy biseksualnej w kierunku wyłącznie heteroseksualnej jest niezgodne ze współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i może zaowocować poważnymi niekorzystnymi skutkami psychologicznymi dla osób poddawanych tego typu oddziaływaniom”. Pomimo to ta anachroniczna i zwyczajnie nieludzka forma terapii jest w Polsce nadal stosowana. Stosują ją ci, którzy ignorują fakt, że już w 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło homoseksualność z listy zaburzeń psychiatrycznych, a w 1990 roku zrobiła to również Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Co gorsza, rodzice osób LGBT zmuszają swoje dzieci do uczestnictwa w terapii konwersyjnej nie bacząc na konsekwencje, które mogą być tragiczne. A terapie te w „najlepszym” przypadku kończą się depresją, a w najgorszym samobójstwem.

Ja jestem dosyć skrajnym wolnościowcem, który uważa, że każdy ma prawo robić, co mu się podoba, pod warunkiem, że nie krzywdzi bezpośrednio innych ludzi (czy zwierząt). Jeśli osoba DOROSŁA nie akceptuje siebie, jeśli brzydzą ją jej własne skłonności do tej samej płci, to niech idzie do kretyna w białym kitlu i się „leczy”. Ale dlaczego rodzice mieliby tak dręczyć swoje dziecko? Gdyby moja córka była lesbijką, zaoferowałabym jej pełne wsparcie i nigdy nie starała się jej zmienić.

Niestety, niektórzy rodzice mylą miłość z zaborczością i władzą absolutną, jaką rzekomo państwo powinno dawać im nad ich potomstwem. Pełni dobrych chęci, powiększają cierpienie swoich pociech, zamiast je umniejszać. Szkoda. Ale z głupcami i religijnymi oszołomami nie ma co dyskutować. Oni już wiedzą swoje, niezależnie od setek badań, dyskredytujących skuteczność terapii konwersyjnych.


Lubię to! Skomentuj176 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale