Blog
kataryna
kataryna
kataryna pozytywka@gmail.com
622 obserwujących 369 notek 3409011 odsłon
kataryna, 12 lipca 2010 r.

Powrót na manowce

 

Tydzień nie wystarczył Kaczyńskiemu na zregenerowanie sił po trudach kampanii wyborczej, w jego przypadku szczególnej, bo prowadzonej w żałobie po bracie i najbliższych współpracownikach. Dzisiejszy wywiad dla Rzepy to strzał w kolano, a może nawet w oba. I wcale nie dlatego, że Kaczyński nie ma w nim racji, przeciwnie, gdy się ten wywiad rozbierze, okaże się, że merytorycznie nie można mu nic zarzucić, ale w polityce nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze wygrać wybory.

Jarosław Kaczyński wykonał właśnie ogromny krok wstecz, choć przecież zmiana retoryki musiała go najwięcej kosztować, a wyborczy wynik powinien przekonać go, że była warta swojej ceny. Bo choć pewnie dziesiątki razy nie powiedział tego co chciał, i jak chciał, ale za to powiększył grono tych, którzy go posłuchali. A w polityce tylko to się liczy. Zachowanie Kaczyńskiego jest nawet po ludzku zrozumiałe, ale polityk na takie ludzkie odruchy nie może sobie pozwalać.

 

Dzisiejszy wywiad przypomniał mi ostatnie minuty dogrywki finału Mistrzostw Świata cztery lata temu, i zachowanie Zidane'a, który dał się sprowokować włoskiemu obrońcy i walnął go "z byka", za co zarobił czerwoną kartkę i upokorzony schodził z boiska, a był to jego ostatni mecz w reprezentacji. To też był ludzki odruch, nawet Materazzi potem przyznał, że obraził Zidane'a, ale w efekcie końcowym nie miało to żadnego znaczenia, bo dając się w taki sposób sprowokować, Zidane upokorzył się sam. Materazziego nawet niespecjalnie zabolało. Dzisiaj Kaczyński przypomniał mi - zachowując wszystkie proporcje - tamtą scenę, wyobrażam sobie jaką radość sprawił Palikotowi i grającej Palikotem Platformie, bo przecież od trzech miesięcy o nic innego nie chodziło, taka właśnie była misja Palikota - sprowokować Kaczyńskiego. Dzisiaj można zameldować wykonanie zadania.

I naprawdę nie ma znaczenia, że wszystko co Kaczyński powiedział w wywiadzie się broni, i że ma prawo do takich emocji. W świat idzie wynik, a ten można odczytać z reakcji obserwatorów - euforia wrogów Kaczyńskiego i zwątpienie tych, którzy są mu życzliwi, albo po prostu chcieliby mieć silną opozycję w kraju bez silnych mediów. Jeśli więc Kaczyński będzie się sam przed sobą usprawiedliwiał, że przecież powiedział prawdę, powinien sobie zadać pytanie, czy ta prawda na pewno była warta tych reakcji. Tym bardziej, że nie powiedział nic nowego, więc nie ma ona nawet żadnej wartości informacyjnej. Jest wyłącznie pożywką dla palikoterii. No i pozbawia nadziei tych, którzy po ostatnich wyborach uwierzyli, że Kaczyński znalazł wreszcie sposób na siebie, jakiś kompromis między własnym temperamentem, a trudną sztuką zdobywania poparcia. Jeśli ten wywiad nie jest tylko incydentem, efektem ogromnego zmęczenia i zrozumiałej frustracji spowodowanej tym co się dzieje wokół "wyjaśniania" tragedii smoleńskiej, to czarno widzę to wszystko. Z takim Kaczyńskim łatwo będzie wygrać.

Opublikowano: 12.07.2010 15:45.
Autor: kataryna
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @RK1 Nie admini a ja ją skasowałam, jeśli ktoś jej będzie szukał znajdzie ją (i wszystkie...
  • @RZECZNIK ZUS Tak właśnie zrobiłam :) Nic nie było ruszane ręcznie :)
  • @JANW Pracuję od 1994 roku.

Tematy w dziale