617 obserwujących
369 notek
3434k odsłony
  16902   0

Kołtunem w kołtuna czyli test na tolerancję

 Anna Grodzka: Warto zauważyć, że pani Krystyna Pawłowicz nie ma dzieci. Ciekawa jestem, czy badała swoje geny. (…) Bo przy niewrażliwości na androgeny bardzo często osoba z kariotypem XY (męskim - red.) rozwija się w kierunku kobiecym, czyli po prostu jest kobietą, ale jej kariotyp jest męski.

 
Kto by pomyślał, że właśnie w Annie Grodzkiej Krystyna Pawłowicz znajdzie godną partnerkę do roztrząsania kwestii dzietności. Pawłowicz wie, że związki bezdzietne są "jałowe", a Grodzka wie, dlaczego są bezdzietne. Przez męski kariotyp kobiety. Ciekawe jak się z tym poczuły wszystkie kobiety, które nie chcą lub nie mogą mieć dzieci. Cielecka, Szulim, Czubaszek, o kobietach uciekających się do in vitro, żeby mieć dzieci, nie wspominając, powinny zbadać swoje geny, bo może po prostu za dużo w nich mężczyzny? Chciałoby się dodać "I kto to mówi?". 
 
I tak, kołtun spotkał się z kołtunem, a my możemy raczyć się uroczą dyskusją o tym, kto z kim i co z tego wynika. A tygodnik pretendujący do miana opiniotwórczego wmawia nam, że oto stoimy przed testem tolerancji, który oblejemy jak nie wybierzemy sobie na kluczowe stanowisko w państwie osoby, której jedyną polityczną kwalifikacją jest niedawna zmiana płci. Jakby wszyscy zapomnieli (o co przy wicemarszałku Niesiołowskim nietrudno), że funkcja o którą ubiega się Grodzka nie jest funkcją honorową, i wiąże się z ogromem bardzo poważnych obowiązków. Naprawdę mamy powód ufać, że Grodzka sobie poradzi? Bo wybór Grodzkiej byłby testem tolerancji tylko wtedy, gdyby miała wszystkie kwalifikacje i to jej płeć/orientacja byłyby jedyną przeszkodą. Tak nie jest, dopóki o kwalifikacjach Grodzkiej nic nie wiadomo, a wystarczy zajrzeć na stronę Sejmu, żeby się przekonać jak skromny jest jej parlamentarny dorobek.
 
Ludwik Dorn nie musi nikomu wmawiać, że kto za nim nie zagłosuje ten antysemita bo głosowanie nad nim nie będzie miało żadnego związku z jego genami. Annie Grodzkiej życzyłabym, żeby umiała wypracować sobie taką pozycję aby jej geny nie odgrywały pierwszoplanowej roli w jej politycznej karierze. Dopóki sama nie zrozumie, że jest kimś więcej niż kobietą, która była facetem, nikt inny tak jej nie będzie postrzegał. A dla osób poważnie traktujących swoje państwo (nawet jeśli ono nie daje ku temu powodów) to ciągle za mało, żeby obdarowywać najwyższymi stanowiskami.
 
 
 
 
 
 
 
 
Lubię to! Skomentuj181 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo