617 obserwujących
369 notek
3434k odsłony
  5129   0

Pacjent, słabe ogniwo

 Elżbieta Radziszewska:  Tam na szpitalnych oddziałach ratunkowych czeka kilkadziesiąt osób, najczęściej ludzie nie wiedzą, że mają tę nocną pomoc i świąteczną w ramach "peozetu" (podstawowej opieki zdrowotnej). Coś trzeba zmienić. Część osób z wygody, zwykłego cwaniaczenia, udaje się tam.

Przyzwyczaiłam się już, że w państwie Platformy najsłabszym ogniwem jest zawsze obywatel, tak też jest w służbie zdrowia - system sprawny, wszystko hula, tylko z pacjentami same kłopoty. Jak nie starsi ludzie "przyzwyczajeni do traktowania wizyt u lekarza co dwa tygodnie jako rozrywki" (Joanna Mucha) to te tłumy cwaniacko po nocach szturmujące szpitale w sprawach, które mogliby załatwić w dzień. Bo przecież placówki medyczne tip top, jedna lepsza od drugiej a czas oczekiwania na wizyty u niektórych specjalistów wynosi zaledwie kilkanaście miesięcy. To czemu cwaniaczą?

Tylko jakoś NIK trochę inaczej to widzi. W ogłoszonym pół roku temu raporcie z kontroli "Funkcjonowanie systemu ratownictwa medycznego" jasno wskazuje, że problem jest w systemie, a nie w biednym pacjencie na niego skazanym. 

Najwyższa Izba Kontroli: Szpitalne oddziały ratunkowe (SOR) udzielały świadczeń zdrowotnych wszystkim zgłaszającym się pacjentom z zachowaniem obowiązujących standardów. Udzielano ich również osobom, które nie znajdowały się w stanie zagrożenia zdrowotnego, a więc nie kwalifikowały się do takiej formy pomocy. Działanie takie stanowiło naruszenie ustawy o państwowym ratownictwie medycznym. Sytuacja ta stwarza zagrożenie dla pacjentów, którzy faktycznie potrzebują pomocy ze strony SOR i grozi likwidacją tych oddziałów w sytuacji, gdy na skutek wzrostu kosztów stają się deficytowe dla szpitali. (...) Powoduje również nieuprawnione pokrywanie ze środków przeznaczonych na finansowanie lecznictwa zamkniętego kosztów diagnostyki i leczenia osób, które ze względu na swój stan zdrowia powinny korzystać z podstawowej oraz specjalistycznej ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. W poszczególnych kontrolowanych szpitalach stanowiły one szacunkowo od 30% do 80% zgłaszających się. W ocenie NIKsytuacja ta była konsekwencją ograniczonej dostępności ambulatoryjnej opieki zdrowotnej oraz braku skutecznego mechanizmu pozwalającego na ograniczenie świadczeń dla osób, które nie znajdowały się w stanie zagrożenia zdrowotnego. (...) Do centrów urazowych kontrolowanych szpitali kierowani byli wszyscy pacjenci z urazami, mimo precyzyjnie opisanych kryteriów kwalifikacji i transportu pacjentów do ośrodka urazowego. Stanowiło to obciążenie dla personelu i powodowało dodatkowe koszty (...) Kontrolowane jednostki systemu w znacznym stopniu obciążane były udzielaniem świadczeń zdrowotnych pacjentom, którzy nie znajdowali się w stanie zagrożenia zdrowotnego, głównie z powodu niedostatecznie zorganizowanej ambulatoryjnej opieki medycznej. Problem ten dotyczył szczególnie szpitalnych oddziałów ratunkowych, które odgrywają kluczową rolę w systemie ratownictwa medycznego.Ograniczenie wykorzystywania SOR do celów niezwiązanych z ratownictwem medycznym uzależnione jest od zmian systemowych poprawiających organizację i funkcjonowanie ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Doraźną poprawę sytuacji mogą przynieść działania na poziomie poszczególnych szpitali podejmowane przez ich kierowników. (...) Najwyższa Izba kontroli zwraca się do ministra zdrowia i Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o rozważenie wprowadzenia zmian w systemie finansowania SOR. Dotychczasowy system, przy znacznej liczbie zgłaszających się pacjentów, którzy nie kwalifikują się do leczenia na tych oddziałach, powoduje, że ich działalność staje się deficytowaStan ten stwarza zagrożenie dla dalszego funkcjonowania SOR, niezbędnych dla prawidłowej realizacji zadań systemu ratownictwa medycznego.

Raport jest przerażający, tak jak przerażające jest każde doświadczenie pacjenta z publiczną służbą zdrowia. Ale co o tym może wiedzieć Radziszewska, na którą pod sejmem czeka karetka, a w razie potrzeby - rządowa lecznica? Nie zwalaj więc, droga władzo, winy na cwaniaczącego pacjenta, bo każdy z nich by wolał iść w dzień do normalnej przychodni niż dobijać się do szpitala. A raport NIK nie pozostawia wątpliwości, że problem jest w systemie, pacjent go używa, czasami nadużywa, ale to nie on go tworzy i nie on go może naprawić. I chciałabym aby ktoś wreszcie zmusił do Radziszewską to wytłumaczenia się co, jako członkini sejmowej komisji zdrowia, zrobiła przez te pół, żeby wymusić na ministrze postulowane przez NIK zmiany. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo