Blog
kataryna
kataryna
kataryna pozytywka@gmail.com
626 obserwujących 369 notek 3404484 odsłony
kataryna, 6 marca 2016 r.

Aborcja w obronie życia

Dariusz Joński: Prawo do aborcji chroni życie - życie kobiet i dzieci.

Tegoroczna manifa idzie pod hasłem "Aborcja w obronie życia". Feministki przynajmniej udają, że chodzi im o lepsze, wygodniejsze życie kobiet, ale są i tacy - jak cytowany polityk SLD - którzy bez poczucia obciachu piszą, że aborcja chroni też życie dzieci. Aha. Maszerująca pod głupim i absurdalnym hasłem manifa to dobra okazja do odkurzenia dwóch tekstów "w temacie" aborcji. Oba z tygodnika "Do Rzeczy".

***

 

Przypadek ciężarnej Irlandki, którą po śmierci mózgowej sztucznie podtrzymywano przy życiu, żeby dać szansę nienarodzonemu dziecku, sprowokował Ewę Siedlecką z Gazety Wyborczej do etycznych rozważań o godności. „Czy bycie żywym inkubatorem uwłacza ludzkiej godności?” – pyta w Wysokich Obcasach bioetyka z PAN. Ciekawe, swoją drogą, że w podobny sposób nie rozważa się godnościowych aspektów przeszczepu organów od martwego dawcy. Jeśli pośmiertne ratowanie życia własnemu dziecku poprzez bycie „inkubatorem” uwłacza ludzkiej godności, to tym bardziej uwłacza jej bycie składem części zamiennych dla obcych ludzi. Siedlecka pyta, etyk odpowiada. Ku mojemu zaskoczeniu, mniej o godności, więcej o pieniądzach. „Ja bym oddał decyzję rodzinie. To ona poniesie wszelkie ciężary: moralne, psychiczne, finansowe, życiowe, opieki nad dzieckiem. Nie wiemy, jaka jest sytuacja społeczno-ekonomiczna tej rodziny. Mamy naturalny odruch ratowania życia bez oglądania się na konsekwencje - dla dziecka, dla rodziny, dla społeczeństwa i systemu ochrony zdrowia. A przecież to wszystko kosztuje.” Skoro „to wszystko kosztuje”, życie które można uratować liczy się mniej. 

Rozmówca Siedleckiej jest i tak bardzo konserwatywny, jego zagraniczni koledzy po etycznym fachu już dawno poszli dużo dalej, postulując w „Journal of medical ethics” dopuszczenie „aborcji pourodzeniowej”, czyli tego co my, ciemnogrodzianie, nazywamy jeszcze dzieciobójstwerm. „Proponujemy termin „aborcja pourodzeniowa” a nie „dzieciobójstwo”, aby podkreślić, że moralny status zabijanej jednostki jest bliższy płodowi niż dziecku. A zatem, zabicie noworodka powinno być etycznie dopuszczalne we wszystkich okolicznościach, w jakich dopuszczalna byłaby aborcja. Te okoliczności to także przypadki, w których dziecko ma szansę na znośne życie, ale kosztem dobra jego rodziny. Jeśli dziecko urodzi się chore, jeśli wystąpią komplikacje w trakcie porodu, jeśli ekonomiczne, społeczne lub psychologiczne warunki zmienią się na tyle, że opieka nad dzieckiem okaże się dla rodziny nieznośna, ludzie nie powinni być zmuszani do robienia czegoś, na co ich nie stać.” A że mogliby oddać niechciane dziecko do adopcji? Zdaniem „etyków”, matka mogłaby to źle znieść psychicznie. 

Zostawianie kwestii życia etykom, może nas zostawić z konkluzją, że mama Madzi odsiaduje dożywocie za coś, co było po prostu aborcją pourodzeniową, tyle, że popełnioną na kilka lat przed jej prawnym dopuszczeniem. Bo w takim kierunku zmierza świat, czego najnowszym dowodem jest przyzwolenie Amerykanów na handel organami przez Planned Parenthood. A u nas, ładnie brzmiące deklaracje o prawie, które nie powinno się wtrącać w ludzkie sumienia.

***

25 minut umierał w więzieniu w Ohio Dennis McGuire skazany na śmierć za morderstwo ciężarnej kobiety, bo lekarz-egzekutor źle dobrał truciznę i umieranie się przeciągnęło. Nieudolnie przeprowadzona egzekucja została natychmiast oprotestowana przez obrońców praw człowieka, którzy podawanie niesprawdzonej i zawodnej trucizny nazwali „eksperymentowaniem na człowieku”, choć 24 lata czekania na tę śmierć były cierpieniem dużo większym niż 25 minut samego umierania. 

30 240 minut umierało w szpitalu we Wrocławiu dziecko skazane na śmierć za dodatkowy chromosom, bo lekarz-aborter źle dobrał truciznę i zaplanowana śmierć zamieniła się w nieplanowane narodziny, a dziecko konało jeszcze trzy tygodnie zanim się poddało. I choć cierpiało o wiele dłużej niż ów skazaniec, i pewnie dużo bardziej, obrońcy praw człowieka prędzej wzruszą się dyskomfortem matki, niż tym co zgotowała dziecku.  

Dzieci Dennisa McGuire chcą pozwać władze stanowe za 25 minut agonii swojego ojca. Jeśli matka wrocławskiego dziecka zechce się sądzić ze Skarbem Państwa, ma spore szanse na wywalczenie zadośćuczynienia za cierpienia swojego dziecka, których by nie było, gdyby lekarze zabili je sprawniejj. Chore? Nie bardziej niż to, że skoro aborcja stała się porodem, a dziecko urodziło się żywe, matce przysługuje z tego tytułu nie tylko ośmiotygodniowy płatny urlop macierzyński, ale nawet becikowe. A jeśli odnajdą ją siostry aborcjonistki, może na swojej nieudanej aborcji wyjść dużo lepiej niż Alicja Tysiąc na swojej niedoszłej. Lewica bardzo potrzebuje takich „ikon”, gotowych obnosić się z cierpieniem, jakiego doznają gdy niereformowalni ciemnogrodzianie uparcie nazywają zabijaniem dzieci to, co było tylko egzekwowaniem „praw reprodukcyjnych”. Po głośnym wyroku w sprawie Alicji Tysiąc, gdy uznano, że aborcję można nazywać zabijaniem, ale nazywanie matki poddającej się aborcji morderczynią jest już mało eleganckie, szykuje się kolejna precedensowa sprawa. O prawo do zakłamania walczy rzeszowski szpital, strasząc położną sądem za nazwanie wykonywanych tam aborcji „zabijaniem dzieci”. Szpital wcale nie zaprzecza, że aborcje przeprowadza, nie życzy sobie tylko, żeby je nazywać „zabijaniem dzieci”, skoro są legalne. To tylko pozornie walka o słowa, bo to dzięki takim sztuczkom dużo łatwiej dzisiaj wymusić współczucie dla matki, która musiała podjąć „dramatyczną” decyzję zabicia dziecka z zespołem Downa, niż dla skazanego tą jej decyzją na powolne umieranie dziecka, które mogłoby żyć i nawet być szczęśliwe.

Opublikowano: 06.03.2016 13:54.
Autor: kataryna
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @RK1 Nie admini a ja ją skasowałam, jeśli ktoś jej będzie szukał znajdzie ją (i wszystkie...
  • @RZECZNIK ZUS Tak właśnie zrobiłam :) Nic nie było ruszane ręcznie :)
  • @JANW Pracuję od 1994 roku.

Tematy w dziale