223 obserwujących
477 notek
2385k odsłon
5434 odsłony

O oligarchii w Ameryce

Wykop Skomentuj48

   Czyż to nie zgrabne zagajenie rozmowy prezydenta Dudy z prezydentem Obamą: Drogi przyjacielu z Waszyngtonu, kto wam ukradł demokrację?

Władza pieniądza

    Kandydatka partii Obamy w wyborach, poparta przez prezydenta Hilary Clinton, dała osiem wykładów dla paru wielkich banków, biorąc łącznie 1,8 miliona dolarów. W latach 2013 – 2015 miała w sumie 92 występy za 21,6 miliona dolarów. Clinton broni się przed zarzutem sprzedajności, że przecież nic dla banków nie zrobiła. Oczywiście, bo nie miała okazji. Ale zobaczymy, co zrobi w Białym Domu.

   Wśród wykładów były trzy dla banku inwestycyjnego Goldman Sachs, dwa miesiące po rezygnacji z funkcji sekretarz stanu. Wzięła swoje standardowe honorarium za wykład 225 tysięcy dolarów, w sumie 675 tysięcy. Czym oświeciła słuchaczy za takie pieniądze? To była przyjazna pogawędka z prezesem Lloydem Blankfeinem. Według świadka pani Clinton „nie była krytyczna wobec banków. Nie mówiła niczego, co byłoby przykre dla zebranych …  bystra osoba rozmawiała z drugą bystrą o globalnej makroekonomii.” Ktoś inny ocenił, że nic z tego nie było warte pamiętania. Nie wspomniała też o roli Goldman Sachs i szerzej Wall Street w kryzysie finansowym. W innym wykładzie twierdziła, że nie tylko banki są winne kryzysu; warto zrewidować ustawę Dodda-Franka, która ogranicza swobodę finansjery.

   Partner w pogawędce dwóch „bystrych osób” Lloyd Blankfein, prezes banku Goldman Sachs oszukiwał klientów przed kryzysem 2008 roku. Jednak rząd nie zdobył się, żeby wytoczyć mu proces kryminalny i wsadzić do więzienia. Nałożył tylko na bank grzywnę 550 milionów dolarów. Oczywiście prezes nie zapłacił tego z własnych funduszy, lecz z banku, czyli akcjonariuszy. Taka kara nie zniechęca do grabienia cudzych pieniędzy.

    Bankierzy wmówili politykom, że co jest dobre dla Wall Street jest dobre dla Ameryki. Posługują się nie tylko wpłatami na kampanie wyborcze. Działa także wymiana kadrowa z Waszyngtonem. Robert Rubin był w gabinecie Billa Clintona  sekretarzem skarbu, ale wcześniej – współprezesem Goldman Sachs. Henry Paulson, sekretarz skarbu Busha Jr. też był wcześniej prezesem Goldman Sachs. Związki osobiste z rządem są liczniejsze na niższych szczeblach. Stało się tradycją, że pracownicy GS po opuszczeniu banku idą do pracy w administracji, gdzie szerzą światopogląd Wall Street. Prezydent Obama w pierwszej kadencji otoczył się takimi samymi ludźmi.

   Nikt z Wall Street nie poszedł za kraty za wyjątkiem jawnego oszusta Bernie Madoffa. W  biurze w Lipstick Building na Trzeciej Alei w Nowym Jorku stworzył fałszywą halę operacyjną aby przekonywać klientów, że inwestuje powierzone fundusze. Nie mógłby ukraść 64,8 milardów dolarów bez współpracy wielkiej instytucji finansowej. Pomógł mu JPMorgan Chase a on w zamian za to trzymał na koncie sumy powyżej 4 miliardów dolarów gotówki, którymi bank mógł obracać dla swoich potrzeb. Prawnicy ograbionych klientów wydali książkę „JPMadoff: Nieświęte przymierze między największym bankiem Ameryki i największym oszustem Ameryki”. Autorzy Helen Davis Chaitman oraz Lance Gotthoffer dowodzą winy banku. Analitycy wiedzieli, że Madoff przywłaszcza pieniądze klientów i wiedzieli czyje. Od 1986 roku do grudnia 2008 wpłacał na konto w JPMorgan 150 miliardów dolarów przekazanych w zarząd przez fundusze emerytalne, organizacje dobroczynne i osoby prywatne. Ale nie było transakcji wskazujących, że kupuje papiery wartościowe dla klientów. Natomiast miliardy dolarów płynęły na konta wspólników w przestępstwie lub były przesyłane zagranicę. Pewien pracownik wręcz udzielił mu rady, jak ukrywać oszustwo.

   Nikt z banku nie poszedł do więzienia. Autorzy książki piszą, ż układ rządu z JPMorgan Chase w sprawie tych przestępstw jest obrazą dla Amerykanów. Jeżeli 18-latek zrabuje ze sklepu 3 000 dolarów, idzie za kraty. Natomiast bank pozwolił Madoffowi ukraść 64,8 miliarda dolarów niewinnych ludzi i nikt nie poniósł kary osobiście. Bank musiał tylko oddać część zysków z obsługi konta Madoffa. Pracownicy banku ułatwiający proceder od 20 lat zachowali posady oraz nieprzyzwoicie wysokie bonusy. Nie tylko JPMorgan Chase zawiódł zaufanie publiczne. Ale to największy bank USA i prawdopodobnie największy przestępca skoro wypłacił 34,7 mld dolarów w grzywnach, karach i układach z klientami za działania nieuczciwe i nielegalne. Znowu były to pieniądze udziałowców, a nie środki prywatne bankowców, co dałoby im bolesną nauczkę.

   Ustawa nakłada na banki nadzór nad kontami klientów i raportowanie o podejrzanych działaniach. Na tej podstawie rząd oskarżył JP Morgan Chase o dwa przypadki złamania ustawy. Ale zawiesił dochodzenie prokuratorskie na dwa lata pod warunkiem, że bank zacznie przestrzegać prawa, które obowiązuje od 40 lat.    

Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale