Piszę, czytam, analizuję
"Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmiecie" - Zbigniew Herbert
17 obserwujących
65 notek
151k odsłon
  1819   0

Legenda o Czekiszczaku i rycerzach Okrągłego Stołu czyli teoria mistyfikacji

Prześledźmy teraz kilka faktów, dobitnie wskazujących jakie rzeczywiste cele przyświecały konstruktorom Okrągłego Stołu:

1. „Jeśli nie my – to nasi przeciwnicy. Jeśli nie dziś – to jutro nie będzie nas przy władzy” - Wojciech Garstka („Uwagi dotyczące projektu tez na plenum ideologiczne KC PZPR”)

2. „Bez reguł zrobiliśmy stan wojenny. Jeśli zaczniemy się bawić w prawo to zginiemy” (!!!) - Wojciech Jaruzelski na posiedzeniu Sekretariatu KC PZPR w dniu 29 kwietnia 1988 roku.

3. „To Służba Bezpieczeństwa miała wytypować przyszłych partnerów władz ze strony opozycji. Nietrudno się domyśleć, biorąc pod uwagę znaczny poziom infiltracji środowisk opozycyjnych przez SB, że w gronie negocjatorów mieli się znaleźć także jej tajni współpracownicy” - Antoni Dudek, „Reglamentowana rewolucja”, str. 146.

4. „Już nie można uchronić obecnej ekipy od upadku... Sądzimy także, że żadne kierownictwo PZPR nie może już zachować w ręku całej władzy... W tej chwili aktywa naszej ekipy sprowadzają się jedynie do poparcia radzieckiego” - Memoriał „zespołu trzech” dla Jaruzelskiego z 10 sierpnia 1988 roku.

5. Wyżej wymienione przekonanie prowadziło wizjonerów Urbana, Cioska i Pożogę do wniosku, że należy podzielić się władzą z opozycją i zrobić to „na tyle wcześnie aby zabezpieczyć pozycję dominującą PZPR”.

W dalszej kolejności były wybory czerwcowe z 1989 roku (które faktycznie przetrąciły kręgosłup komunistycznej dyktaturze - PZPR przegrała z kretesem), jednak tylko w 35% wolne, w efekcie rokowań przy Okrągłym Stole Jaruzelski został kontraktowym prezydentem (wybranym za sprawą posłów z OKP czyli postsolidarnościowej opozycji!) a w czasie rokowań bezpieka zamordowała trzech opozycyjnych księży: Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha. Tam "oddawano władzę" a tutaj dokonywano politycznych zabójstw...

Co to wszystko ma wspólnego z bredniami właścicieli III RP i ich medialnych rezonatorów o "historycznym kompromisie?"

Wmawianie ludziom przez ćwierć wieku tych piramidalnych bzdur świadczy o niebywałej arogancji właścicieli III RP i ich skrajnie pogardliwym stosunku do społeczeństwa.

To tylko drobna próbka ukazująca faktyczne cele funkcjonariuszy reżimu PRL, z których 25 lat kłamstw i fałszowania najnowszej historii zrobiło niemalże bohaterów narodowych. Co bardzo istotne, pierwsze nieśmiałe próby wspólnych rozmów władzy i „opozycji” datuje się już na rok 1984, ledwie tydzień po zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki! Stąd ta niewyjaśniona do dziś zbrodnia zwie się „zbrodnią założycielską” III RP – dogadywano się przecież nad trupem księdza Jerzego z jego mordercami! Taki to kraj nam ufundowali, a raczej ufundowali go sobie samym.

Dokumentów na poparcie tezy, że Okrągły Stół był ostatnią próbą ratowania reżimu a nie jego obalaniem jest całe mnóstwo i trudno je tutaj wszystkie przytaczać.

Otwarte pozostaje pytanie dlaczego ludzie skupieni wokół Lecha Wałęsy i jego doradców dali się Jaruzelskiemu i Kiszczakowi wciągnąć w tę grę. W moim odczuciu jest to problem zbyt złożony aby można go wytłumaczyć tylko agenturalną przeszłością Wałęsy bądź innych „herosów” opozycji. Niektórzy twierdzą, że Okrągły Stół był spiskiem, który polegał na tym, że oficerowie prowadzący przekazali władzę swoim byłym konfidentom. Niezwykle kusząca to wizja, jednak dowodzi, że ludzie prezentujący tego typu płaskie rozumowanie nie mają większego pojęcia o wydarzeniach tamtego okresu. Co jednocześnie wcale nie oznacza, że wśród ludzi, którzy po upadku PRL-u utworzyli rząd Tadeusza Mazowieckiego nie roiło się od dawnych esbeckich donosicieli. W kancelarii prezydenta Wałęsy jako jego pomagierzy pracowali prawie sami konfidenci. Jednak nie da się tym faktem wytłumaczyć całej złożoności wydarzeń roku 1989 choć z pewnością miało to bardzo istotne znaczenie. Ale jest to temat już na zupełnie osobny tekst. Na wiele pytań wciąż nie ma jasnych odpowiedzi.

Największy paradoks tamtego okresu polegał na tym, że zarówno w ZSRR jak i w PRL komunistyczni funkcjonariusze z partii i bezpieki próbując wszelakimi siłami ratować gnijący system... doprowadzili do jego upadku. W Polsce największe zasługi na polu dobicia PZPR i całej PRL położył reformatorski rząd Mieczysława Rakowskiego, w szczególności zaś reformy jego ministra przemysłu Mieczysława Wilczka, który był prywatnym przedsiębiorcą. Rakowski z Wilczkiem próbując ratować upadającą marksistowską ekonomikę posunęli się do tak daleko idących kroków, iż w efekcie... podważyli ustrojowe podstawy socjalistycznego państwa. I to państwo runęło mimo że Jaruzelski z Kiszczakiem do samego końca stawali na rzęsach aby ocalić swą władzę.

Właśnie reformy Rakowskiego wytworzyły szeroką płaszczyznę dla procesu „uwłaszczenia nomenklatury”. Wielu z czerwonych towarzyszy, z partii i służb, miało o wiele większą wyobraźnię od generałów Stanu Wojennego. Oni wcześniej zrozumieli, że socjalizm zgnił. Wtedy z pozycji ideologicznych wzięli się do tłuczenia wielkiej kasy wykorzystując majątek państwowy. Wtedy też rozpoczęła się grabież państwa na skalę przemysłową i trwała na jeszcze większą skalę pod rządami Mazowieckiego - „pierwszego niekomunistycznego premiera”. Dziś ci nomenklaturowi złodzieje pokroju Kwaśniewskiego i jego dworaków z czerwonej mafii robią za ekspertów i autorytety. Rzeczywistość III RP przekracza wizje Mrożka i Gombrowicza razem wziętych.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka