Piszę, czytam, analizuję
"Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmiecie" - Zbigniew Herbert
17 obserwujących
65 notek
152k odsłony
  1825   0

Legenda o Czekiszczaku i rycerzach Okrągłego Stołu czyli teoria mistyfikacji

Większości Polaków zdołano na przestrzeni ostatnich 25 lat wmówić, że Okrągły Stół był dowodem dojrzałości ekipy rządzącej gen. Wojciecha Jaruzelskiego, która w poczuciu odpowiedzialności za państwo przekazała władzę w ręce tak zwanej konstruktywnej opozycji.

W mitologii będącej podstawą III RP „opozycją konstruktywną” określono ludzi, którzy byli nastawieni reformatorsko, rzekomo zatroskanych o państwo. W rzeczywistości opozycjoniści w rodzaju Lecha Wałęsy, Adama Michnika czy Tadeusza Mazowieckiego i reszty byli to ludzie wyselekcjonowani do rokowań z władzą przez wszechwładnego szefa komunistycznej policji politycznej, zmarłego kilka dni temu gen. Czesława Kiszczaka. Wszystkich innych, którzy paktowanie z PZPR i bezpieką uważali za zdradę ideałów pierwszej Solidarności skutecznie odsunięto na boczny tor. Z latami zmarginalizowano ich i ośmieszono. Wszyscy dziś wiedzą kim jest Wałęsa bądź Michnik ale już większość Polaków pojęcia nie ma o działalności opozycyjnej Andrzeja Gwiazdy czy Krzysztofa Wyszkowskiego (a to on przyjmował Wałęsę w 1978 roku do Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża). I setek innych „niekonstruktywnych”, których zepchnięto na margines.

Operacja ratowania komunistycznego systemu poprzez jego gruntowną przebudowę narodziła się w Związku Sowieckim po dojściu do władzy Michaiła Gorbaczowa w 1985 roku – polityka pieriestrojki (przebudowy) i głasnosti (jawności). Sowieci doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będą w stanie dłużej utrzymać reżimu przy pomocy czołgów i pałek, postawili się na reformę. Polski Okrągły Stół, który stanowił teatralną dekorację dla tajnych rokowań w Magdalence i w willi MSW na Zawracie stanowił ledwie część scenariusza napisanego na Kremlu. W zamyśle Gorbaczowa PRL miała stanowić swego rodzaju laboratorium pieriestrojki.

„W trzeciej fazie przemian zostanie uformowany rząd w Polsce. Koalicyjny, skupiający przedstawicieli partii komunistycznej, reprezentantów reaktywowanej Solidarności i Kościoła. W tym rządzie mogło by się znaleźć także kilku tak zwanych liberałów” - powiedział już w roku 1985 Anatolij Golicyn, oficer KGB zbiegły na Zachód. Skąd wiedział co nastąpi za cztery lata???

W trzy lata później, w 1988 roku Gorbaczow gości u polskich towarzyszy.

- „Nie mamy nic przeciwko takim rozwiązaniom, które będą umacniały ustrój socjalistyczny w Polsce” - usłyszał od sowieckiego genseka Jaruzelski.

Wciągnięcie do gry wyselekcjonowanej opozycji skupionej wokół Wałęsy i Michnika oraz Geremka miało stać się uwiarygodnieniem całej operacji. Jak mówi prof. Antoni Dudek: „kooptacja opozycji do władzy była elementem gry obliczonej na wzmocnienie ustroju”.

Nad scenariuszem, który powstał w Moskwie rodzimi towarzysze usilnie pracowali już od roku 1985. Z jednej strony odbywało się to na poziomie PZPR, przy której funkcjonował tak zwany „zespół trzech” doradców Jaruzelskiego: Jerzego Urbana, Stanisława Cioska (dziś etatowego "eksperta" TVN-u od Rosji) i gen. Władysława Pożogi, który nadzorował cywilny wywiad i kontrwywiad. Drugi poziom operacji kształtowała SB czyli bezpieka cywilna. Szczególnie mam tutaj na myśli tak zwaną Grupę Operacyjno - Sztabową przy Szefie SB MSW, szerzej znaną jako Zespół Analiz, któremu przewodniczył późniejszy rzecznik Kiszczaka, płk. Wojciech Garstka. Ci ludzie dwoili się i troili nad ratowaniem systemu i swej władzy przed bankructwem.

Nie mieli innego wyjścia gdyż doskonale zdawali sobie sprawę, że powtórzenie manewru z 13 grudnia 1981 roku kiedy to w celu ratowania reżimu wyprowadzono na ulicę czołgi - jest już niemożliwe. Wojciech Garstka na konferencji w Miedzeszynie w 1986 roku: „Możemy trzymać ten system za pomocą czołgów albo go zreformować”. Zdawał sobie jednak sprawę, że powtórka Stanu Wojennego już nie wchodzi w grę.

Mimo to podczas gdy trwał spektakl przy Okrągłym Stole ludzie władzy po cichu przygotowywali tajną operację wprowadzenia stanu wyjątkowego. Była to jednak tylko ewentualność na wypadek niepowodzenia rozmów. Na 13 czerwca 1989 roku datowane są listy osób przewidzianych do internowania na wypadek niepowodzenia operacji reformy z udziałem opozycji. Zamierzano także powtórzyć w razie stanu wyjątkowego operację „Azalia”. Taki kryptonim nosiła tajna operacja MSW z czasów Stanu Wojennego, która polegała na zablokowaniu łączności poprzez opanowanie central telefonicznych.

Siedzący dziś w studiach telewizyjnych polityczni i medialni kłamcy doskonale znają te fakty, jednak nie mogą powiedzieć prawdy gdyż ta podważyła by wszystkie perfidne kłamstwa na których zbudowano III Rzeczpospolitą. A jak wiemy dla obrony jednego kłamstwa z czasem konieczne staje się wymyślanie coraz to nowych.

Prześledźmy teraz kilka faktów, dobitnie wskazujących jakie rzeczywiste cele przyświecały konstruktorom Okrągłego Stołu:

1. „Jeśli nie my – to nasi przeciwnicy. Jeśli nie dziś – to jutro nie będzie nas przy władzy” - Wojciech Garstka („Uwagi dotyczące projektu tez na plenum ideologiczne KC PZPR”)

2. „Bez reguł zrobiliśmy stan wojenny. Jeśli zaczniemy się bawić w prawo to zginiemy” (!!!) - Wojciech Jaruzelski na posiedzeniu Sekretariatu KC PZPR w dniu 29 kwietnia 1988 roku.

3. „To Służba Bezpieczeństwa miała wytypować przyszłych partnerów władz ze strony opozycji. Nietrudno się domyśleć, biorąc pod uwagę znaczny poziom infiltracji środowisk opozycyjnych przez SB, że w gronie negocjatorów mieli się znaleźć także jej tajni współpracownicy” - Antoni Dudek, „Reglamentowana rewolucja”, str. 146.

4. „Już nie można uchronić obecnej ekipy od upadku... Sądzimy także, że żadne kierownictwo PZPR nie może już zachować w ręku całej władzy... W tej chwili aktywa naszej ekipy sprowadzają się jedynie do poparcia radzieckiego” - Memoriał „zespołu trzech” dla Jaruzelskiego z 10 sierpnia 1988 roku.

5. Wyżej wymienione przekonanie prowadziło wizjonerów Urbana, Cioska i Pożogę do wniosku, że należy podzielić się władzą z opozycją i zrobić to „na tyle wcześnie aby zabezpieczyć pozycję dominującą PZPR”.

W dalszej kolejności były wybory czerwcowe z 1989 roku (które faktycznie przetrąciły kręgosłup komunistycznej dyktaturze - PZPR przegrała z kretesem), jednak tylko w 35% wolne, w efekcie rokowań przy Okrągłym Stole Jaruzelski został kontraktowym prezydentem (wybranym za sprawą posłów z OKP czyli postsolidarnościowej opozycji!) a w czasie rokowań bezpieka zamordowała trzech opozycyjnych księży: Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha. Tam "oddawano władzę" a tutaj dokonywano politycznych zabójstw...

Co to wszystko ma wspólnego z bredniami właścicieli III RP i ich medialnych rezonatorów o "historycznym kompromisie?"

Wmawianie ludziom przez ćwierć wieku tych piramidalnych bzdur świadczy o niebywałej arogancji właścicieli III RP i ich skrajnie pogardliwym stosunku do społeczeństwa.

To tylko drobna próbka ukazująca faktyczne cele funkcjonariuszy reżimu PRL, z których 25 lat kłamstw i fałszowania najnowszej historii zrobiło niemalże bohaterów narodowych. Co bardzo istotne, pierwsze nieśmiałe próby wspólnych rozmów władzy i „opozycji” datuje się już na rok 1984, ledwie tydzień po zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki! Stąd ta niewyjaśniona do dziś zbrodnia zwie się „zbrodnią założycielską” III RP – dogadywano się przecież nad trupem księdza Jerzego z jego mordercami! Taki to kraj nam ufundowali, a raczej ufundowali go sobie samym.

Dokumentów na poparcie tezy, że Okrągły Stół był ostatnią próbą ratowania reżimu a nie jego obalaniem jest całe mnóstwo i trudno je tutaj wszystkie przytaczać.

Otwarte pozostaje pytanie dlaczego ludzie skupieni wokół Lecha Wałęsy i jego doradców dali się Jaruzelskiemu i Kiszczakowi wciągnąć w tę grę. W moim odczuciu jest to problem zbyt złożony aby można go wytłumaczyć tylko agenturalną przeszłością Wałęsy bądź innych „herosów” opozycji. Niektórzy twierdzą, że Okrągły Stół był spiskiem, który polegał na tym, że oficerowie prowadzący przekazali władzę swoim byłym konfidentom. Niezwykle kusząca to wizja, jednak dowodzi, że ludzie prezentujący tego typu płaskie rozumowanie nie mają większego pojęcia o wydarzeniach tamtego okresu. Co jednocześnie wcale nie oznacza, że wśród ludzi, którzy po upadku PRL-u utworzyli rząd Tadeusza Mazowieckiego nie roiło się od dawnych esbeckich donosicieli. W kancelarii prezydenta Wałęsy jako jego pomagierzy pracowali prawie sami konfidenci. Jednak nie da się tym faktem wytłumaczyć całej złożoności wydarzeń roku 1989 choć z pewnością miało to bardzo istotne znaczenie. Ale jest to temat już na zupełnie osobny tekst. Na wiele pytań wciąż nie ma jasnych odpowiedzi.

Największy paradoks tamtego okresu polegał na tym, że zarówno w ZSRR jak i w PRL komunistyczni funkcjonariusze z partii i bezpieki próbując wszelakimi siłami ratować gnijący system... doprowadzili do jego upadku. W Polsce największe zasługi na polu dobicia PZPR i całej PRL położył reformatorski rząd Mieczysława Rakowskiego, w szczególności zaś reformy jego ministra przemysłu Mieczysława Wilczka, który był prywatnym przedsiębiorcą. Rakowski z Wilczkiem próbując ratować upadającą marksistowską ekonomikę posunęli się do tak daleko idących kroków, iż w efekcie... podważyli ustrojowe podstawy socjalistycznego państwa. I to państwo runęło mimo że Jaruzelski z Kiszczakiem do samego końca stawali na rzęsach aby ocalić swą władzę.

Właśnie reformy Rakowskiego wytworzyły szeroką płaszczyznę dla procesu „uwłaszczenia nomenklatury”. Wielu z czerwonych towarzyszy, z partii i służb, miało o wiele większą wyobraźnię od generałów Stanu Wojennego. Oni wcześniej zrozumieli, że socjalizm zgnił. Wtedy z pozycji ideologicznych wzięli się do tłuczenia wielkiej kasy wykorzystując majątek państwowy. Wtedy też rozpoczęła się grabież państwa na skalę przemysłową i trwała na jeszcze większą skalę pod rządami Mazowieckiego - „pierwszego niekomunistycznego premiera”. Dziś ci nomenklaturowi złodzieje pokroju Kwaśniewskiego i jego dworaków z czerwonej mafii robią za ekspertów i autorytety. Rzeczywistość III RP przekracza wizje Mrożka i Gombrowicza razem wziętych.

Jednak prawdziwe mózgi siedziały nie w Biurze Politycznym KC PZPR ani nawet w SB ale w Zarządzie II Sztabu Generalnego LWP czyli w wojskowych służbach specjalnych, w wywiadzie, który był kontyngentem sowieckiego GRU na Polskę. Oni jako pierwsi zrozumieli, że marksizm musi zdechnąć i rozpoczęli gigantyczną operację opanowywania najbardziej newralgicznych sektorów gospodarki, opanowali Centrale Handlu Zagranicznego i firmy polonijne na Zachodzie. To właśnie w tamtym czasie narodziła się „matka chrzestna” wszystkich afer III RP – afera FOZZ, poprzez który wyprowadzono z Polski ogromną rzekę pieniędzy. Fundusz, którym kierował Grzegorz Żemek, człowiek za którym stała mafia ludzi z wojskowej bezpieki PRL, zaś we władzach tego funduszu wywiad wojskowy ulokował swoich współpracowników pokroju Dariusza Rosatiego (TW „Buyer”) czy innych znajomych Leszka Balcerowicza.

W 1991 roku ta potężna organizacja przestępcza zmieniła nazwę na WSI. Ludzie tej formalnie nieistniejącej dziś instytucji stali się na całe lata ukrytymi, zakulisowymi architektami polityki i przestępczego biznesu III Rzeczypospolitej. Ich przemożne wpływy, ich mafijne działania, szereg „seryjnych samobójstw”, zabójstw i afer to dzieło będące efektem tego co rozpoczęło się już w latach 80-tych. Rak WSI i wszystkich przestępstw tych ludzi jest prostym efektem nierozliczenia PRL-u.

Jaruzelskiemu, Rakowskiemu i Kiszczakowi oraz służbom nie udało się ocalić PRL-u. Tak jak i Gorbaczow nie ocalił ZSRR. Udało się im jednak coś z ich punktu widzenia dużo bardziej cennego. Zdołali - dzięki swym post solidarnościowym sprzymierzeńcom przy Okrągłym Stole - swój przestępczy komunistyczny gang przeprowadzić suchą nogą do III RP. Zdołali rodzący się ułomny kapitalizm i jeszcze bardziej ułomną demokrację zaadoptować do swych cynicznych potrzeb i interesów. Opletli całe państwo swymi mackami. Właśnie ten proces zrodzony w 1989 roku prof. Jadwiga Staniszkis określiła mianem postkomunizmu.

Zaniechanie rozliczenia zbrodniczego systemu ma swe korzenie w Magdalence i Okrągłym Stole. Tam wytworzyła się cała sieć nieformalnych powiązań pomiędzy ludźmi dawnego reżimu a tak zwaną opozycją. Związki te pod rozmaitymi konfiguracjami przetrwały do dziś i są główną siłą niszczącą państwo polskie. Dla zainteresowanych szczegółowo: proszę sobie prześledzić ukrytą rolę ludzi z wojskowych służb PRL w największych przekrętach prywatyzacyjnych III RP. Szczególnie chodzi tu o dawnych oficerów wchodzącego w skład wspomnianego już dawnego Zarządu II (wywiadu wojskowego) ściśle tajnego Oddziału „Y”. (ludzie tej komórki byli oficerami prowadzącymi Grzegorza Żemka - TW „Dika”, kiedy ten okradał państwo na miliardy przy pomocy FOZZ-u). Jednak to także opowieść na osobny obszerny tekst.

Wspominam o tym jednak z tego względu, że za zło tamtych czasów, które do dziś rzutuje na polityczną, społeczną i ekonomiczną rzeczywistość współczesnej Polski odpowiedzialni są ci, którzy zamiast rozliczyć system zbrodni przy pierwszej możliwej okazji (lata 1990 -1993), weszli z tym systemem w nieformalny układ, który w różnych mutacjach i wersjach trwa do chwili obecnej.

Spójrzmy tylko na prosty fakt dzisiejszego zbratania się dawnych komunistycznych funkcjonariuszy PZPR i ludzi służb z dawnymi opozycjonistami. Najlepszym przykładem są przestępcze związki Bronisława Komorowskiego z WSI. Innych jest tysiące, choćby ten gdy na początku lat 90. prezydent Wałęsa, próbujący zdobyć władzę autorytarną, opierał swe działania na ludziach z UOP-u, który stworzono w oparciu o kadry SB. To pokazuje faktyczne oblicze tak zwanej polskiej transformacji i prawdziwy sens tego co działo się w latach 1989/1990. Te fakty dają właściwe odpowiedzi na pytania o to dlaczego nie przeprowadzono w Polsce dekomunizacji. Stąd biorą się hasła, że ”Okrągły Stół to zdrada”. To tłumaczy, że po 25 latach podobno wolnej Polski panoszą się właściwie wszędzie ubeckie, resortowe klany i postkomunistyczne koterie: w polityce, mediach, służbach, biznesie i wymiarze sprawiedliwości.

Józef Goebbels mawiał aby kłamać w nieskończoność a zawsze coś pozostanie, jednak twórcy III RP nie są w stanie utrzymać do końca w ukryciu swoich wszystkich kłamstw, mitów i całej tej zgranej już do cna propagandy.

Obserwujmy więc sytuację po ostatnich wyborach. Zobaczymy czy nadchodzący czas faktycznie okaże się czasem „dobrej zmiany” czy mafijny porządek III Rzeczypospolitej – określany przez medialnych propagandystów mianem „liberalnej demokracji” - wróci w całej swej rozciągłości. Najwyższy już czas aby cienie roku 1989 odeszły wreszcie na śmietnik historii.

PS: Zajadli obrońcy Lecha Wałęsy i reszta ignorantów wszelkiej maści i tak niczego nie są w stanie ani pojąć ani zrozumieć ale warto przypomnieć, że w 1989 roku przyszły polski prezydent, który wiedział doskonale, że specsłużby PRL-u trzymają go za gardło jego teczką agenturalną, podczas tajnych rokowań w Magdalence rzekł do Kiszczaka znamienne słowa: "a my zrobimy tak abyście i wy istnieli". Czy te słowa Wałęsy wymagają jakiegokolwiek komentarza?

(Artykuł napisany zaraz po ostatnich wyborach parlamentarnych w 2015 roku).

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka