36 obserwujących
1566 notek
603k odsłony
156 odsłon

Jerzy Lubach: Sprzysiężenie przeciwko Polsce

Wykop Skomentuj5

 Premier Izraela Netaniahu najpierw dokonuje niesłychanego ataku na Polskę, potem w Moskwie wylewnie dziękuje Putinowi za „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną Żydów … „Napaści na Polskę, o których tu mówić zamierzam, nie ograniczają się do wytykania przygodnych a nieuniknionych błędów, popełnianych przez niedoświadczony rząd – są to napaści powszechne, systematyczne, obmyślone z góry – napaści zorganizowane.


Mamy tu do czynienia z istnym sprzysiężeniem, dążącym do dyskredytowania nie tylko rządu polskiego, ale całego polskiego narodu”. Tego zdania nie napisał w ferworze obecnego sporu wokół prawdy o Holocauście zacietrzewiony polski „nacjonalista”, czy wręcz „faszysta”, nie, wyszło ono spod pióra pewnego szacownego belgijskiego uczonego i to… prawie 100 lat temu! Zadziwiająca trafność dokonanej przezeń analizy zjawiska antypolonizmu na świecie nie utraciła nic ze swej aktualności, warto więc ją dzisiaj przypomnieć, bo skierowana ona była nie do Polaków, a właśnie – do innych narodów, oczerniających nas często z niewiedzy lub uprzedzeń, powziętych pod wpływem… No właśnie, kogo?

O tym dalej… Jerzy Lubach, Reżyser i producent filmowy Ten tak aktualnie brzmiący cytat pochodzi z zapomnianej, niestety, także w Polsce książki „Letters on Polish Affairs” (wydanie polskie 1923 jako „Listy o Polsce” w tłumaczeniu Jadwigi Sienkiewiczówny) belgijskiego dyplomaty, wielkiego przyjaciela Polski, Charlesa Sarolea (1870-1953). Sarolea odebrał świetne wykształcenie akademickie i już jako młodzieniec został doradcą premiera Belgii, a w 1894 r. – w wieku 24 lat! – objął nowo utworzoną katedrę Filologii Francuskiej i Romańskiej na słynnym Uniwersytecie Edynburskim, gdzie wykładał przez kolejne 37 lat, od r. 1901 pełniąc jednocześnie funkcję Konsula Królestwa Belgii. Był w Anglii wielce ceniony, ciesząc się m. in. przyjaźnią wielkiego pisarza Gilberta K. Chestertona. To pełne pasji artykuły Sarolei w prasie brytyjskiej opisujące barbarzyństwo niemieckie w okupowanej podczas I Wojny Światowej Belgii wpłynęły zapewne na decyzję Agathy Christie, by uczynić genialnego detektywa Herkulesa Poirot właśnie belgijskim uchodźcą w Anglii. Jak pisze amerykański publicysta Peter S. Rieth, współpracujący m.in. z „The Imaginative Conservative” i polskim kwartalnikiem „Opcja na Prawo”: „Sarolea jest jednym z najwybitniejszych znawców, jacy kiedykolwiek pisali o kwestiach euroazjatyckich, w wielkim stopnie dzięki swoim podróżom i spotkaniom dotyczącym przedmiotu badań. Czytelnik jego fascynujących książek nie znajdzie w nich żadnych przypisów – owocu długiego ślęczenia w bibliotekach. Zamiast tego przepełnione są stwierdzeniami typu: „w czasie, kiedy tam byłem…”. Będąc naocznym świadkiem wojny rosyjsko-japońskiej w 1905 r., przyjacielem Lwa Tołstoja i twórcy podwalin państwa polskiego – Romana Dmowskiego, Sarolea wniósł zaiste pionierski wkład – znajomość historii z pierwszej ręki”. [przekład mój – J. L.] „Listy o Polsce” prof. Sarolea pisał w okresie 1918-1921, obserwując z sympatią rodzącą się w bólach i w bojach państwowość polską. Wówczas też stwierdził ze zdumieniem, że sympatii tej bynajmniej nie podziela większość państw europejskich, co sprawiło, że postanowił dogłębniej zbadać tę kwestię. I doszedł do wniosków znowu niepokojąco dla nas aktualnych: „Obecna kampania przeciw Polsce jest wiernym powtórzeniem antypolskiej propagandy, która szalała w Europie przez cały wiek XVIII – toteż uważne zbadanie ówczesnych metod będzie zadaniem niezmiernie fascynującym. Rosja i Prusy czyniły w XVIII wieku to samo, co czynią obecnie: „mobilizowały” opinię całego świata przeciwko Polsce, przygotowując się do jej zniszczenia. Sądząc po wyniku, powodzenie tej propagandy było wprost zdumiewające. Dziś widzimy wszyscy, że rozbiór Polski był bezecną zbrodnią i punktem wyjścia wielu szalbierstw politycznych. Ale współcześni zapatrywali się na to inaczej i stawali przeważnie po stronie zaborców. Fryderyk, zwany Wielkim i Katarzyna, również zwana Wielką, przedstawiali się ówczesnym ludziom jako wspaniałomyślni i liberalni monarchowie, wkraczający do Polski z zamiarem przywrócenia tam porządku i zabezpieczenia praw dysydentom. [czyli innowiercom – J. L.] D’Alembert, Diderot, Grimm, Voltaire – wszyscy encyklopedyści francuscy prześcigali się w wysławianiu tych oświeconych despotów, którzy powodowali się wzniosłym pragnieniem podzielenia się „ciałem i krwią Polski”. […] Propaganda antypolska w XVIII wieku wydała zadziwiające wyniki – nie wiem jednak, czy dzisiejsza propaganda nie cieszy się jeszcze większym powodzeniem. Wrogowie Polski mają dziś na swe usługi międzynarodową prasę, która jest jednym z najpotężniejszych narzędzi – okoliczności zaś, wśród których działają, są dla nich bardziej jeszcze sprzyjające niż za dni Voltaire’a”. No dobrze, rozbiorcy mieli oczywisty interes w oczernianiu Polski i Polaków, jaki był jednak powód niemal powszechnej niechęci wobec naszego kraju, powiedzmy, w 1920 r., gdy nadludzkim wysiłkiem powstrzymywał bolszewicką nawałę grożącą wszak całej Europie? We wstępie do książki swego belgijskiego druha inny wielki przyjaciel Polski, Chesterton, wyjaśnia to prosto: „Wykazywano nam, że Polacy są „histerycznymi dziećmi”, pozbawionymi dyscypliny i zmysłu praktycznego, niezdolnymi do wytworzenia żadnej formy bytu poza anarchią. „Histeryczne dzieci” odpowiedziały ważkim argumentem, zadając bolszewikom jedyny istotny cios, jaki ich dosięgnął i krusząc ich potęgę na polach bitew, podczas gdy my poprzestawaliśmy na zwalczaniu bolszewizmu w artykułach dziennikarskich, pobłażając mu jednocześnie tam, gdzie chodziło o zapewnienie sobie rynków zbytu. Najciekawszym tedy rozdziałem tej niezmiernie pouczającej książki jest

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale