38 obserwujących
1565 notek
687k odsłon
  43   0

Historie zapomniane

Publikuję pracę żony, mojego młodszego kolegi z pracy, która 12 lat temu mając wówczas niespełna 15 lat, wygrała nią ogólnopolski konkurs dla uczniów szkół gimnazjalnych pod tytułem ,,Dziedzictwo i tragedia Polskich Kresów''. Nagrodę za zdobycie pierwszego miejsca w tym konkursie wręczył jej sam Pan generał Mirosław Hermaszewski.


Praca ta opowiada o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich zbrodniarzy z OUN - UPA, którzy 9 lutego 1943 roku bestialsko wymordowali polskich mieszkańców koloni Parośla na Wołyniu. Zbrodnia ta była początkiem Wołyńskiego ludobójstwa, którego architektami i wykonawcami byli ukraińscy szowiniści z OUN - UPA oraz ukraińscy sąsiedzi polaków z tzw. Samoobronnych Kuszczowych Widdiłów. Siedem dni temu minęła dokładnie 77 rocznica tego bestialskiego mordu dokonanego na Naszych rodakach w koloni Parośla przez ich ukraińskich sąsiadów. Zarówno to wydarzenie, jak i sama rocznica męczeńskiej śmierci Polaków z Wołynia przeszła zupełnie bez echa, zamilczana dosłownie na śmierć, tak jakby nigdy nie miała miejsca w historii. Nie odbyła się żadna uroczystość upamiętniająca ofiary ludobójstwa w Parośli, i z wyjątkiem krótkiego wspomnienia dokonanego w bardzo wczesnych godzinach porannych w niedzielę 9 lutego br., w audycji polskiego radia 24, w której panowie Tadeusz Płużański i Robert Tekieli, zakłamali dosłownie w sposób ordynarny tą straszliwą zbrodnię dokonaną, przez zwyrodniałych bandytów z UPA, przypisując w sposób haniebny jej rzeczywiste sprawstwo, a jakże Rosjanom, którzy to właśnie według ich narracji, byli jako jedyni, odpowiedzialni za narodzenie się ukraińskiego nacjonalizmu, a tym samym za późniejsze zbrodnie ludobójstwa, dokonane przez OUN - UPA na polskich mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej oraz obecnych ziem południowo - wschodniej Polski. Tak więc obaj ci kłamcy w taki oto prosty sposób zdjęli całkowicie odjum wszelkiej odpowiedzialność z faktycznych architektów zbrodniczego, ukraińskiego nacjonalizmu, czyli austriaków, a przede wszystkim z niemców i ich zbrodniczych służb, tj. Abwhery i Gestapo, które od samego początku szkoliły i nadzorowały ludobójców z OUN -UPA.

Jacek Boki
*****************************************************************************
I oto mamy XXI wiek, czas zbuntowanej młodzieży, próbującej za wszelką cenę postawić na swoim. Młodzieży, która nie umie docenić tego, co ma: zdobyczy nauki, swobody wyrażania swoich poglądów, możliwości cieszenia się swoim dzieciństwem i pięknem ojczystego kraju. Wielu z nas, uczniów gimnazjów i liceów nie przykłada większej wago do historii. Nudzą nas opowieści, które trącą myszką, niemodne i nie przystające do dzisiejszej rzeczywistości historie dziadków, a nawet pradziadków, którzy z bólem wspominają trudne czasy okupacji i wojny. Często nasz stosunek do nich jest lekceważący. Zdarza się, że dopiero po latach zdajemy sobie sprawę z tego, ile straciliśmy nasza pogardliwą postawą wobec ich chęci ocalenia od niepamięci tego, co minione. Bywa, że ta chęć – brutalnie stłamszona w zarodku przez naszą obojętność – nigdy nie znajduje swojego upustu i tkwiąc w sercu jak zadra, nie pozwala normalnie żyć i pozostaje niewykorzystana, zmarnowana…


Często próbując wrócić w ciepłe objęcia babci lub dziadka, wsłuchać się w ich opowieści raz jeszcze, usłyszeć ich głos i zobaczyć w ich dobrych oczach, tę niezrozumiałą mieszankę dumy i przeszywającego bólu zarazem, zdajemy sobie sprawę, że już jest za późno, nie da się cofnąć czasu, powiedzieć: „Teraz już jestem gotowa/gotowy”, wysłuchać jeszcze raz, ale z uwagą i szacunkiem, i spróbować zrozumieć sytuację ludzi skrzywdzonych przez niesprawiedliwą historię i surowy los.


Kiedy byłam małą dziewczynką, moja prababcia Aniela, która przeżyła II wojnę światową, często opowiadała mi historie ze swojego dzieciństwa i młodości, które, mimo iż pełne okrucieństwa i obawy o następny dzień, były najwspanialszymi chwilami w jej życiu. W przeciwieństwie do pradziadka lubiła wspominać tamte czasy i z chęcią opowiadała całej rodzinie poruszające przeżycia z tamtych lat. Kiedy czuła się na siłach, zbieraliśmy się całą rodziną pod starym, kaflowym piecem, wysłuchując jej opowieści, które nie zawsze były pełne humoru i beztroski, czasem, chociaż o wiele rzadziej, mówiła o utracie swoich najbliższych oraz o zburzonym poczuciu życiowej stabilizacji i przynależności narodowej. Wówczas zbierała się jej łezka w oku. Rzadko jednak pozwalała sobie na takie chwile słabości. Ukrywała grymas bólu i cierpienia, łzy szybko popijała swoją ulubioną ziołową herbatką, próbując wydobyć z pamięci tylko te szczęśliwe momenty. Pradziadek natomiast był skryty. Wojna odebrała mu najbliższych i to właśnie na Kresach pochował on swoją rodzinę.

Moi pradziadkowie, którzy przyjechali na Ziemie Odzyskane zza Buga, przybyli na Pomorze pozbawieni swojego mienia, skrzywdzeni przez los, historię, osamotnieni, nie czujący żadnego związku z nowym miejscem osiedlenia. Mimo to, umieli stworzyć w nowym, obcym miejscu prawdziwy dom, w którym panowała harmonia, poczucie bezpieczeństwa i bycia kochanym.


Zawsze czułam ciepło domowego ogniska. Byłam bezpieczna i swobodna. Łączyła mnie z nimi specjalna więź, jednak byłam zbyt mała, by zrozumieć sens ich słów o bolesnej przeszłości. Bardzo żałuję, iż nie urodziłam się wcześniej, by móc jak najlepiej wykorzystać wspólnie spędzone z nimi chwile. Teraz jednak rozumiem, że opowieści prababci Anieli, które snuła w zimowe wieczory i przed snem nie były zwykłymi anegdotami, ciekawymi historyjkami. To było prawdziwe życie, na które złożyła się wojna i dramat przesiedlenia.

Kresy Wschodnie to niegdysiejsze ziemie Ukrainy, Litwy i Białorusi. Takie miasta jak Wilno, Kijów, Lwów i Kowno przed wojną były ważnymi miejscami dla kultury narodowej, były przesiąknięte polskością. Nasi przodkowie czuli się związani z tamtymi terenami, ponieważ wychowali się tam i zostawili tam cząstkę siebie. Kresy w ich świadomości stały się symbolem idei jedności tych obszarów z całą Polską, symbolem dni chwały i potęgi, ale też klęski i męczeństwa. Kresy stanowiły obszar wzajemnego przenikania się kultur, odbywającego się w warunkach pokrewieństwa językowego i wspólnoty pochodzenia. Nie występowały na nich wyraźnie trwałę granice polityczne, kulturowe, etniczne.

O agresji ZSSR na Polskę 17 IX 1939 roku obszar Kresów Wschodnich, należący do II RP znalazł się pod okupacją sowiecką, a po ataku Niemiec (22 VI 1941) – pod okupacją niemiecką. W tym właśnie czasie nastąpiło tam wielkie nasilenie konfliktów narodowościowych, mających charakter tzw. czystek etnicznych. Konflikt dotyczył głównie ludności ukraińskiej i polskiej zamieszkałej na Wołyniu i we wschodniej Galicji. Po II wojnie światowej, kiedy wschodnia granica Polski przebiegała wzdłuż rzeki Bug, Kresy pozostały poza granicami kraju. Polacy mieszkający na tamtych ziemiach, którzy przeżyli czystki etniczne, zostali wysiedleni na Ziemie Odzyskane, głównie Pomorze, Warmię i Mazury.

Moich pradziadków okrutny los dopadł na Wołyniu, Przeżyli, lecz na zawsze w ich psychice pozostało bolesne piętno wypędzonych. Prababcia i pradziadek rzadko opowiadali o mordach na tle narodowościowym. Jednak prababcia wspominała kiedyś o pewnej kobiecie, która jako jedyna przeżyła jeden z największych i najbardziej bezdusznych mordów na kresach. Kobieta ta napisała wiersz dla potomnych, który stanowi poetycki zapis zbrodni dokonanej na Polakach w Parośli na Ukrainie. Autorka wiersza poprosiła moją prababcię, by przemyciła go i rozpowszechniła, aby dokonane wówczas zbrodnie nie zostały zapomniane.


Po wielu latach przypomniałam sobie słowa prababci i postanowiłam poszukać tego wiersza. Gdy wyruszyłam na strych celem odnalezienia go, natrafiłam na wiele innych ciekawych rzeczy (głównie stare zdjęcia z czasów, gdy moi pradziadkowie mieszkali na Kresach ).  Na fotografiach widziałam wiele nieznanych mi twarzy. Twarzy dostojnych, dumnych, lecz zarazem przygnębionych i strapionych. Niektóre z fotografii były podpisane. Z opowieści prababci wiedziałam, że było na nich jej rodzeństwo, rodzice, kuzynostwo. Jednak nikt z nich nie przeżył wojny. Przeglądając te fotoobrazki, czułam nieodpartą chęć przeniesienia się w czasie, ale i wstyd, że my – generacja XXI wieku nie dostrzegamy wartości rodziny i ojczyzny, dla której przecież zginęło tylu ludzi. Czy warto było aż tak się poświęcać, by przyszłe pokolenia mogły normalnie żyć, skoro bywają tak niewdzięczne? Wojna wymagała od naszych przodków nadludzkich poświęceń. Często przypadała na czas ich młodości – wówczas unieważniała wszystkie wiążące się z nią przywileje: swobodę, beztroskę, pierwsze zauroczenia, przyjaźnie. Młodzieńczą pasję poszukiwania zastąpiła chęć przetrwania. Dlaczego zatem teraz z takim trudem przychodzi nam pamiętanie o tragizmie tamtych pokoleń? To również dzięki nim możemy dziś normalnie żyć w demokratycznym świecie, bez przemocy i wojny. Obecnie historia nie wymaga od nas takich poświęceń jak wówczas. Nasze życie jest wygodne, komfortowe, a my stajemy się obojętni i nieczuli nie tylko wobec historii, ale i wobec siebie nawzajem. Dziękujemy … - nie wiedzieć czemu, bardzo trudno nam przechodzi to słowo przez gardło.


Po długich poszukiwaniach znalazłam stary, pożółkły kawałek papieru. Gdy przeczytałam wiersz, byłam wstrząśnięta. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak opisane nim zdarzenia mogły  mieć miejsce. Wiersz został napisany w 1943 roku. To przejmujący zapis nie tylko stanu uczuć przerażonej kobiety, ale również szczera i wstrząsająca relacja z dokonujących się na Kresach czystek etnicznych. Tzw. banda UPA napadła na wioskę mordując 172 osoby, z czego ocalała tylko jedna - autorka wiersza. Ta „pieśń żałobna” (jak ją określiła twórczyni) w poetyckim zbliżeniu uobecnia bezwzględny i barbarzyński mord, jakiego dokonała armia ukraińska. Mordowano wszystkich: dzieci, kobiety i staruszków. Wiersz przesycony jest poczuciem krzywdy, bólem, cierpieniem, ale i nienawiścią do nacji ukraińskiej. Czytając ten poetycki zapis dramatycznych wydarzeń na Kresach, zasępiłam się, łzy bezwiednie napłynęły mi do oczu. Głos uwiązł mi w gardle. Mimowolnie stałam się nagle obserwatorką tych wstrząsających zdarzeń:

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale