Blog
Mohort
Sceptyk
Sceptyk Marszand,Jubiler.Historyk.
6 obserwujących 617 notek 224741 odsłon
Sceptyk, 5 sierpnia 2017 r.

Prawdziwa wojna o polskość nie toczy się na rosyjskim Donbasie, lecz na polskiej

Prawdziwa wojna o polskość nie toczy się na rosyjskim Donbasie, lecz na polskiej Wileńszczyźnie

„To, czy Donbas będzie należał do Ukrainy, do nowego państwa powstałego w wyniku secesji części obwodów Ukrainy czy też do Federacji Rosyjskiej, nie musi mieć dla Polski większego znaczenia. Nie ma więc żadnego powodu, by Rzeczpospolita jakkolwiek ingerowała w status Donbasu – nie jest to po prostu nasza sprawa'.

Wileńszczyznę i Donbas dzieli niemal wszystko, ale łączy jedno. Gdyby w momencie wytyczania granic mieszkańcy tych ziem mogli zdecydować o przynależności państwowej swoich ojczyzn, to żadne ze wspomnianych terytoriów nie znalazłoby się w granicach organizmów, do których obecnie należą.

To, czy Donbas będzie należał do Ukrainy, do nowego państwa powstałego w wyniku secesji części obwodów Ukrainy czy też do Federacji Rosyjskiej, nie musi mieć dla Polski większego znaczenia. Nie ma więc żadnego powodu, by Rzeczpospolita jakkolwiek ingerowała w status Donbasu – nie jest to po prostu nasza sprawa.

Mniej istotny jest fakt, że Donbas pod względem kulturowym czy historycznym ma silne związki z Rosją i do czasu utworzenia Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad nie miał z Ukrainą nic wspólnego, nigdy „Ukrainą” nie był nazywany i nikt tam na miejscu o tworzeniu jakiejkolwiek Ukrainy nawet nie myślał. Ukraińskim stał się ten teren na stałe dopiero dzięki bolszewikom, którzy utworzyli nota benepierwsze w historii państwo ukraińskie w dzisiejszym rozumieniu określenia „ukraiński” (czyli nie w znaczeniu geograficznym – ziemi ‘u kraja’). Ukraińska Republika Ludowa nigdy wcześniej nie deklarowała zamiaru ogłaszania niepodległości, a jedynie autonomię w ramach Rosji. Dopiero proklamowanie Ukraińskiej SRR skłoniło URL do ogłoszenia niepodległości – był to tzw. IV Uniwersał.Ukraina jako byt niepodległy nigdy wcześniej nie istniała, natomiast Donbas jako obszar zamieszkania ludności zdążył wyrosnąć na stepie za czasów carskiej Rosji – bez jakichkolwiek związków z Ukrainą.

Oczywiście, w przypadku Donbasu historyczne prawa Rosji czy Ukrainy nie powinny mieć teoretycznie większego znaczenia dla Polaków. Gdyby bolszewicy zechcieli go przyłączyć do Rosji i po rozpadzie ZSRR Donbas byłby rosyjski także pod względem politycznym, to ten region wzbudzałby pewnie podobne emocje co Woroneż, Kubań czy Rostów nad Donem. Najprawdopodobniej poza pasjonatami Rosji, Ukrainy czy szerzej – Europy Wschodniej, nikt nad Wisłą nie interesowałby się szczególnie, gdzie ów Donbas leży.

Inaczej jest z Wilnem, zwanym niestety z oficjalna Vilniusem, a jak się okazało, zwanym tak niestety także w Rzeczypospolitej na co poniektórych drogowskazach, choć mimo wieloletniej komunistycznej i giedroyciowskiej propagandy Wilno dla większości Polaków nadal jest Wilnem, a nie Vilniusem.

Różnica w przypadku Wileńszczyzny i Donbasu istnieje jedynie z polskiego punktu widzenia. Jednak unikalność i wyłączność tej perspektywy dla Polaków, czyli dla nas samych, jest decydującym argumentem. Pochylmy się zatem nad przypadkiem Wileńszczyzny.

Mimo historycznych podobieństw XX-wiecznych losów Donbasu i Kraju Wileńskiego ten ostatni przypadek interesuje nas nie tylko teoretycznie. Bez Wilna nie sposób wyobrazić sobie historii Polski, nie sposób myśleć o polskiej przestrzeni bez Ostrej Bramy, Rossy, bez tej stolicy polskiego romantyzmu, której zawdzięczamy Uniwersytet Stefana Batorego i szereg innych instytucji. Nie będzie to wykład o historii tego miejsca, więc streszczając opis znaczenia Wilna w dziejach Polski, można powiedzieć, że bez wielokrotnego wymieniania nazwy tego miasta nie sposób naszej historii właściwie jakkolwiek spójnie i klarownie wyłożyć. Bez żadnej przesady pozwolić sobie można na stwierdzenie, że „wszyscy żeśmy z Wilna”. Chyba, że ktoś do związków z polskością się nie poczuwa.

Odwoływanie się do historii to jednak ułatwianie sobie zadania i zrzucanie ciężarów współczesności na barki tych, którzy Rzeczpospolitą już dawno pozostawili nam w spadku.

Dzisiaj to nie Wileńszczyzna odpowiada za siłę rażenia polskości w części Europy, którą przyszło Polakom zamieszkiwać. Jest niestety wręcz przeciwnie. Nie jest to próba wykładu historycznego, więc pokrótce można tylko wymienić kolejne walce, jakie przejechały się po tym regionie i to tylko po tragicznym roku 1939 – pierwszy sowiecki, pierwszy litewski, sowiecki po raz drugi, niemiecko-litewski, sowiecki po raz trzeci, litewski po raz trzeci. W efekcie ze świetności kraju, który jeszcze po odzyskaniu przez Rzeczpospolitą niepodległości po 123 latach zaborów wyraził wolę ponownego przyłączenia do państwa polskiego, nie zostało niemal nic. Zostało zobowiązanie Rzeczypospolitej do podniesienia go z kolan.

Opublikowano: 05.08.2017 19:45.
Autor: Sceptyk
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Taki jestem sobie.Dociekliwy i uparty . Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym. - J.Piłsudski (…)Chcemy obrócić tak daleko koło historii, aby Wielka Rzeczpospolita Polska, była największa potęgą(…)kulturalną na całym wschodzie. – J. Piłsudski. I to byłoby moje kredo wszystko dla Polski nic dla obcych.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Zostały mu antyki kupowane za każdy marsz protestacyjny Młodzieży wszechpolskiej
  • Podziękuj też izraelskim kibicom którzy w wulgarny sposób potraktowali polskie tenisistki...
  • Oj kiepsko z wiedzą o Banderowskich wpływach na świecie radzą poczytać na ten temat o ich...

Tematy w dziale