49 obserwujących
258 notek
264k odsłony
1549 odsłon

Medialna ustawka ws "Kasi" - ofiary byłego zakonnika

Wykop Skomentuj32

Lewactwo polskie pod egidą „Wyborczej” chce się dobrać do pieniędzy Kościoła. Warto  przyjrzeć się, jak zorganizowano medialną nagonkę na zakon Chrystusowców, aby wydrzeć miliony z tytułu rzekomej odpowiedzialności Kościoła za przestępstwo popełnione przez byłego zakonnika-pedofila.


Znaczne roszczenia bez podstawy prawnej


Dwudziestokilkuletnia ofiara księdza, ukryta w tekstach „Wyborczej” pod pseudonimem „Kasia” , pozwała ok. 2 lata temu zakon (a nie sprawcę) o  3 mln zadośćuczynienia i dożywotnią rentę w wysokości 2500 zł miesięcznie z tytułu zadośćuczynienia za krzywdę, której doznała od zakonnika Romana B.  około 10 lat temu, gdy była uczennicą i miała około 13-14 lat.

Sąd Okręgowy  w Poznaniu 22 stycznia 2018 r. zasądził na rzecz powódki zapłatę 1 mln zł i dożywotnią rentę w wysokości 800 zł miesięcznie. Od wyroku obie strony wniosły apelację. Powódka reprezentowana przez adwokata Jarosława Głuchowskiego (współpracującego z lewacką fundacją „Nie lękajcie się”) nadal żądała 3 mln zł i wyższej renty, a zakon wnosił o oddalenie powództwa uzasadniając, że: „Na gruncie obowiązujących przepisów prawa w Polsce, nie można przenosić odpowiedzialności za te czyny (w tym cywilnej odszkodowawczej) ze sprawcy na kościelne osoby prawne. Sprawcy tych czynów dopuszczają się ich na własny rachunek i ponoszą osobistą odpowiedzialność przed ofiarami, które skrzywdzili oraz przed prawem”. Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 2 października br. utrzymał orzeczenie sądu pierwszej instancji. Zasadnicze motywy rozstrzygnięcia zostały utajnione przed opinią publiczną. Zakon zapowiedział wniesienie skargi kasacyjnej, ale – aby uniknąć kosztów egzekucji – przelał zasądzoną kwotę na rzecz powódki.


Medialna ustawka


6 stycznia 2017 r. (a więc przed wydaniem wyroku przez sąd pierwszej instancji) ukazał się w Dużym Formacie „Wyborczej” reportaż Justyny Kopińskiej zatytułowany „Pedofilia w Kościele. Ksiądz gwałcił 13-latkę. Nadal odprawia msze”. Zawiera on mnóstwo nieprawdziwych informacji. Autorce wyraźnie zależało na tym, aby wywołać jak największe oburzenie opinii publicznej i skierować je przede wszystkim w kierunku zakonu.

Ofiara byłego zakonnika Romana B. poznała go w szkole, gdzie uczył religii. Zwierzyła mu się z trudnej sytuacji w domu rodzinnym, gdzie miał dominować alkoholizm i przemoc na tym tle. Ksiądz miał jej zaoferować pomoc i opiekę oraz za zgodą rodziców załatwił dalszą edukację w gimnazjum salezjańskim w Szczecinie (była przyjęta od połowy roku szkolnego). W tym czasie dziewczyna zajmowała puste mieszkanie, należące do matki duchownego, która wcześniej wyjechała do Stanów Zjednoczonych. „Kasia” chyba nie poradziła sobie z nauką w szkole o wysokim poziomie. Ksiądz odwiózł ją do rodziców. Około rok później „Kasia” zawiadomiła pedagog szkolną w Zespole Szkół Publicznych w Bielicach o tym, że była ofiarą wykorzystania seksualnego przez księdza.
Reportażystka Kopińska poprzedziła swój reportaż dramatyczną czołówką: „Ksiądz Roman podstępnie wywiózł od rodziców 13-letnią Kasię, więził ją i przez kilkanaście miesięcy gwałcił”. W tekście są też doniesienia o biciu, sugestie o podawaniu środków wczesnoporonnych lub psychotropowych, rzekomej aborcji. Ustaliłam fakty, które przeczą tym konkluzjom.

Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa w Pyrzycach, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, pokrzywdzona była wykorzystywana seksualnie w okresie od czerwca 2006 r.  do początku lipca 2007 r. , czyli początek przestępstw miał miejsce wcześniej, zanim znalazła się w szczecińskiej szkole i zamieszkała w mieszkaniu po matce księdza. Trudno zatem mówić, aby stało się to „podstępnie” i przemocą. Na moje pytanie w tej kwestii zadane wprost, prokuratura stwierdziła stanowczo: „W toku postępowania nie stwierdzono, ażeby pokrzywdzona podczas zdarzeń była bita, więziona oraz by podawano jej środki wczesnoporonne lub psychotropowe”.

Wynika to też jasno z aktu oskarżenia, wniesionego do Sądu Rejonowego w Stargardzie Szczecińskim. Zarzucane księdzu czyny zostały zakwalifikowane z artykułu 200 § 1 kodeksu karnego (kk) w zbiegu z art. 199 § 3 kk, przy czym ten drugi zarzut ostatecznie został przed sądem wyeliminowany z kwalifikacji czynów.  Przypomnijmy treść tych artykułów:

Art. 200 § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Gdyby wobec pokrzywdzonej ksiądz dopuścił się w związku z wyżej wymienionymi czynami (obcowaniem płciowym lub innymi czynnościami seksualnymi) przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, jego czyny zostałyby zakwalifikowane z art. 197 kk, co nie miało miejsca.

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo