1 obserwujący
5 notek
5080 odsłon
  269   0

Leją mistrzów ... snookera!

Snooker, to chyba najtrudniejsza dziedzina sportu. Niezwykłą trudność sprawia nie tylko uderzanie kuli o kulę, by ta wpadła do łuzy, ale realizowanie planu na kilka uderzeń wprzód. Chodzi o to, by tak uderzyć w biała bilę, by po wpadnięciu kolorowej do łuzy, biała stanęła tam, skąd wbije się kolejną kolorową tak, by potem po wbiciu kolejnej, biała stanęła w miejscu gwarantującym jak nie wbicie następnej, to ustawienie snookera - czyli utrudnienie przeciwnikowi wyjścia na bilę pożądaną. Mistrzowie świata planują uderzenia nie na 3 ale na przynajmniej 4 uderzenia i co ważne, to je realizują. Trzeba mieć nie tylko wyrobione oko, ale też umysł zliczający punkty swoje i przeciwnika kalkulujący jaką bilę opłaca się usuwać ze stołu oraz mający czucie w uderzeniach. Najtrudniejsze jest przy tym nadawanie odpowiedniej rotacji bili białej podczas uderzenia końcówką kija. Ten, co chociaż raz miał w ręku kij do bilarda i próbował wbicia bili do łuzy wie o czym piszę.

Obecnie trwają mistrzostwa świata w snookerze. Są one niezwykłe z powodu sensacji, do jakich dochodzi. Otóż, aktualny 6-krotny mistrz świata Ronnie O'Sullivan gładko przegrywa w drugiej rundzie z Anthony’m McGill’em. Wprawdzie przegrał nieznacznie, bo 12:13, ale McGill, to średniak ledwie sięgający Ronnie’mu do kostek jeśli chodzi o techniki zagrań.

Genialny Australijczyk Neil Robertson gładko bo 8:13 przegrywa z kolejnym średniakiem Kyren Wilson’em. Wilson, to też średniak, który nic wielkiego dotąd nie osiągnął. Neil męczył się strasznie, a wbijał bile jakby bez planu.

Mistrz nad mistrzami Judd Trump przegrał 11:13 z Shaun’em Murphy. Wprawdzie Murphy, to nie byle jaki gracz, ale w ostatnich 6 latach odpadał w pierwszych rundach. Trump nie tylko się męczył, ale z każdym uderzeniem tracił wiarę w swoje możliwości i grał jakby był nowicjuszem.

Mistrz świata John Higgins gładko przegrał ze średniakiem Markiem Williams’em 7:13. Higgins nie tylko się męczył z wbijaniem, ale zatracił elastyczność w uderzeniach, z której słynie. Znowu sensacja, bo w poprzedniej rundzie gładko odprawił Tian Pengfei’a.

Turniej jeszcze się nie skończył, bo w półfinale mamy pary: Stuart Bingham - Mark Selby oraz Kyren Wilson - Shaun Murphy. W obu meczach sensacje wiszą w powietrzu, bo zarówno były mistrz świata Shaun Murphy męczy się niemiłosiernie i przegrywa czterema frame’mami, zaś Mark Selby ledwie prowadzi 2 frame’mami ze Stuart’em Bingham’em - owszem dobrym graczem, ale nie na miarę Marka.

Świat snookerowy staje na głowie, bo tego jeszcze nie było, aby tak łatwo ogrywano mistrzów! Przypadek, czy jakaś zmowa?


Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport