11 obserwujących
209 notek
63k odsłony
3327 odsłon

Edukacja seksualna miała prowadzić do spadku liczby niechcianych

Wykop Skomentuj24

Problemem Rady Europy jest brak kontaktu z rzeczywistością. Celami brytyjskiego programu edukacji seksualnej trwajacego od kilkunastu lat - według deklaracji lewicowych lobbystów - miał być:

  • ograniczenie liczby aborcji ("pragmatyczna" pokusa dla "umiarkowanych katolików"),
  • ograniczenie liczby ciąż u nieletnich,
  • ograniczenie epidemii chorób wenerycznych.

Logika brytyjskich odpowiedników pani Joanny Seneszyn była najwyraźniej taka: opowiemy nastolatkom o kondomach i tabletkach, one wysłuchają nas z szacunkiem i uwagą a następnie podczas pijanych orgietek na imprezach zawsze zadbają o zabezpieczenie.

Wielka Brytania wydaje na programy "edukacji seksualnej" ponad 40 mln funtów czyli ok. 180 milionów złotych rocznie. Tymczasem liczba ciąż kończonych aborcjami w Wielkiej Brytanii systematycznie rośnie(u kobiet w wieku 15-44 lat, w procentach)

  • 1969 - 5.3
  • 1979 - 12
  • 1989 - 15.5
  • 1999 - 16.2
  • 2003 - 16.6
  • 2004 - 16.9
  • 2005 - 17,8
  • 2006 - 18,3

Dane Office for National Statistics są jeszcze bardziej wyraziste - w 2000 roku aborcją kończyło się 23% ciąż, w 2004 roku - już 36%. Wzrosła także liczba aborcji dokonywanych u nieletnich kobiet. To tyle na temat "ograniczenia liczby aborcji dzięki edukacji seksualnej".

O ponad 60% wzrosła także liczba zakażeń chorobami wenerycznymi w latach 1997-2002, począwszy od syfilisu aż po HIV, przy czym od 1991 roku o 100% wzrosła liczba zakażeń rzęsistkiem u kobiet. Liczba nowych zakażeń HIV wzrosłaz 53 na milion w 1999 do 148 w 2006, czyli prawie trzykrotnie(EuroHIV).

A jak to wygląda w "zacofanej, kato-barchanowej Polsce, z której śmieje się cała Europa"?

W trapionej brakiem edukacji seksualnej Polsce odsetek nowych zakażeń HIV jest siedmiokrotnie mniejszy niż w UK (20/milion w 2006). Ta wielkość jest na pewno niedoszacowana, ale ta brytyjska też jest - dlatego w merytorycznych dyskusjach powinno się opierać tylko o udokumentowane dane.

Ale przyjmijmy na chwilę optykę organizacji feministycznych, które podają w takich przypadkach trzykrotnie większą wartość jako "rozsądny szacunek". Nadal byłoby to 2,5x mniej niż w Wielkiej Brytanii(liczba ludności w UK jest 1,5x większa)! Wszystko pomimo 40 mln funtów na "edukację seksualną" . A do tego połowa zakażeń HIV w Polsce to nadal igła, a nie zakażenia seksualne...

Patrzmy dalej:

  • Polsce jest 10 mln rodzin, z których większość to małżeństwa z dziećmi - 85% dzieci w wieku 15-19 lat wychowuje się w pełnych rodzinach, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej gdzie odsetek ten wynosi często nawet poniżej 50%,
  • tylko 8% osób do 35 lat uważa małżeństwo za instytucję niepotrzebną i przestarzałą i tylko 5% planuje wspólne życie bez ślubu,
  • odsetek inicjacji seksualnej wśród dzieci poniżej 15 roku życia należy do najniższych w Europie,
  • 30% Polaków ma 1 partnera seksualnego w ciągu życia, a 40% - od 2 do 5, jest to znacznie mniej niż w Europie Zachodniej,
  • prewalencja zakażeń HIV, liczba niechcianych ciąż oraz liczba aborcji są w Polsce znacząco mniejsze niż w Europie Zachodniej, o czym już pisałem.

Warto też dodać, że prawie 100% polskich nastolatków wiedo czego służy prezerwatywa,ponad 80% wiejak stosować tabletki antykoncepcyjne co przeczy fantasmagoriom feministek o nikłej wiedzy seksualnej Polaków i barchanowych majtach, którymi co jakiś czas straszą dziennikarze (kpiąc głównie z własnej głupoty).

Jak widać, wbrew lansowanej wizji świata, to nie konserwatyści, tylko szeroko pojęta lewica laicka wykazuje się skrajnym irracjonalizmem i brakiem kontaktu z rzeczywistością, odrzucając wyniki badań i z uporem lemingów promując coś, co w widoczny sposób nie działa.

Już bardziej racjonalna jest postawa Kościoła Katolickiego, który konsekwentnie mówi to co mówił zawsze, zamiast kierować się chwilowymi modami. Do młodego człowieka trafiają sprzeczne informacje - z jednej strony z mediów liberalnych, z drugiej strony z konserwatywnego Kościoła. W sytuacji dysonansu poznawczego wypadkowedziałanie takiej osoby będzie w jakimś stopniu średnią z tych dwóch skrajnych stanowisk.

To zjawisko obserwujemy obecnie w Polsce. W sytuacji gdy wzorca konserwatywnego nie ma w ogóle(Europa Zachodnia) średnia ze swojej definicji wypada w okolicach, które widzimy obecnie na Zachodzie, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami.

Czy młodzi Polacy faktycznie przejmują się zdaniem Kościoła? Otóż, niezależnie od tego co Państwo widzą w swoim środowisku, wychodzi na to że tak:

"Należy podkreślić, że wśród czynników różnicujacych zachowania w sferze seksualnej młodzieży w Polsce najbardziej znacząca rolę odgrywa system wartości i norm wynikający z przekonań i życia religijnego młodzieży. Osoby młode, dla których religia ma duże znaczenie, później podejmują współżycie, a odsetek z takim doświadczeniem jest zdecydowanie mniejszy niż wsród pozostałych" (dr Wiktoria Wróblewska 2005)

Wykorzystałem następujące dane: Raport Durex 2005, raporty EuroHIV, badania dr Wiktorii Wróblewskiej oparte o badania HBSCS, badania przygotowane dla Krajowego Centrum ds AIDS, badania brytyjskie publikowane przez ONS oraz cytowane przez media (Telegraph 1, Telegraph 2, Telegraph 3).

Podkreślam, że nie jestem specjalistą w zakresie socjologii czy seksuologii. Parę lat temu byłem z przyzwyczajenia neutralnie przychylny edukacji seksualnej, ale nie potrafię - jak pani Joanna Seneszyn - beztrosko ignorować danych naukowych i nadal wierzyć, że coś jest skuteczne gdy widać że jest nieskuteczne.

Znamienne było tutaj zachowanie pani Seneszyn podczas niedawnego programu "Warto rozmawiać". Gdy ktoś poprosił ją o skomentowanie danych brytyjskich to jedyną odpowiedzią było beztroskie "a tak, oni tam mają ciągle z tym problemy" (z pamięci). Zero refleksji, zero wniosków. Co nie przeszkodziło jej wkrótce potem dalej powtarzać banały o błogosławionym wpływie edukacji seksualnej na młodzież...

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale