Blog
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki Bezpartyjny socjalista.
2 obserwujących 61 notek 52605 odsłon
Krystian Wierzbicki, 6 grudnia 2017 r.

Jak Partia Razem z komunistami wojuje

1779 31 0 A A A

Partię Razem opuścił Łukasz Moll, upominający się o grupę działaczy wyznających idee tzw. wolnościowego komunizmu. Dobrowolnie składając legitymację, uniknął sądu partyjnego. W sprawie tej, jak w soczewce, skupiają się główne problemy fioletowych: hipokryzja, reaktywność wobec prawicowej polityki historycznej, brak wewnętrznego pluralizmu.

Przypomnijmy kontekst odejścia Łukasza Molla. Jego tekst pt. Jestem komunistą z Razem. I jest nas niezliczona ilość powstał w reakcji na zapowiedź wytoczenia procesu sądowego przeciw Pawłowi Kukizowi, używającego określenia komuniści pod adresem Partii Razem. Pozwem zagroziła Justyna Samolińska, członkini zarządu krajowego Partii Razem, która uprzednio wpadła w konflikt z kukizowcami, oskarżając o molestowanie Marka Jakubiaka, wiceprzewodniczącego klubu Kukiz 15’. Tymczasem Łukasz Moll wskazał w swym tekście, że nie wszyscy razemowcy gotowi są równie gorliwie odcinać od idei komunizmu.

Hipokryzja

Środowisko wolnościowych komunistów funkcjonuje w Partii Razem nie od dziś. Skupia się głównie wokół internetowego wydawnictwa Praktyki Teorytycznej, które ma charakter dość niszowy, ale na lewicy cieszy się pewną rozpoznawalnością. W marksistowskiej Praktyce Teoretycznej pisywał nie tylko Łukasz Moll, ale i inni razemowcy. Władze ugrupowania nie mogą więc utrzymywać, że o komunizujących aktywistach w swych szeregach dowiedziały się wczoraj.

Chyba że ustalona wersja brzmiała następująco: piszcie w swym naukowym pisemku co chcecie, ale nie łączcie tego z partyjnym szyldem. Tak czy owak, żadna z powyższych wersji chwały Partii Razem nie przynosi. Podobnie jak nie przynosiło usuwanie co bardziej radykalnie lewicowej symboliki w trakcie kampanii wyborczej.

Reaktywność

Młodzi Socjaliści, organizacja zrzeszająca dawniej wielu czołowych razemowców, stosowała odmienną strategię. Zamiast chować koszulki z Marksem do szafy, usiłowała odzyskać socjalistyczne symbole i promować je w oderwaniu od negatywnych konotacji (chociażby bagażu historycznego PRL).

Współpraca z wolnościowymi komunistami nie przeszkadzała władzom Partii Razem, dopóki nie przyszło im odpierać ataków ze strony Pawła Kukiza i Marka Jakubiaka (etykietkę komunistów próbowano przypinać Partii Razem nieraz, ale do tej pory była to raczej domena internetowych trolli bądź polityków mocno drugoplanowych). Skuteczności tej linii obrony nie widać - razemowcy dali się najpierw zepchnąć do narożnika, by następnie podjąć grę na zasadach oponenta.

Nie ma nic złego w podkreślaniu przywiązania do tradycji PPS. Gorzej, gdy przybiera to formę obsesyjnych prób przypodobania się spóźnionym antykomunistom. W ten sposób lewica zamiast mówić własnym, niezależnym językiem (odwołujemy się do nurtu niepodległościowego i demokratycznego socjalizmu ze względu na jego ponadczasowe wartości), ustawia się w defensywnej pozycji wobec prawicowej hegemonii (nie jesteśmy komunistami tłumaczące się na nie jesteśmy wielbłądami).

Rykoszetem obrywają aktywiści tacy jak Łukasz Moll, który wyraźnie podkreślił w swym internetowym wpisie, że wyznawane przez niego poglądy nie łączy nic z sentymentami do radzieckiego totalitaryzmu (w komunizm wolnościowy, zwany też m.in. komunizmem związkowym albo lewicowym komunizmem, wpisują się nurty takie jak np. luksemburgizm i włoski operaizm, kładące nacisk na oddolną demokrację i krytyczne wobec leninowskiego autorytaryzmu).

Na marginesie, wracając do wątku hipokryzji. Warto przypomnieć, że Młodzi Socjaliści (czyli, upraszczając, swoista organizacja-poprzedniczka Partii Razem) uzyskiwali wsparcie od niemiecko-polskiej Fundacji im. Róży Luksemburg. Czyżby wówczas nazwisko patronki im nie przeszkadzało?

Brak pluralizmu

Każda formacja polityczna ma prawo bronić swojej czystości ideologicznej, także poprzez wykluczanie nieprawomyślnych członków. Pytanie, czy aby zawsze powinna.

Polska lewica znajduje się obecnie na pozaparlamentarnym marginesie, targana przez liczne konflikty - także na tle programowo-doktrynalnym. W tej sytuacji można albo przyjąć podejście nie ma wroga na lewicy, albo walczyć o pozostanie jedynym liczącym się podmiotem z jedynymi słusznymi poglądami.

Partia Razem wybrała drugą opcję. Jak dotąd, przynosi ona dość mizerne rezultaty. Elementy wewnętrznej demokracji, np. głosowanie nad stanowiskami przez wszystkich członków, nie rekompensują faktu, że dla środowisk z zewnątrz, chcących zachować odrębną tożsamość, razemowcy jawią się jako zamknięta na współpracę sekta. Sekciarstwo to przejawia się w zasadzie wstąp do nas albo giń (choć nie wiadomo, czy koniec końców polityczna śmierć nie spotka samej Partii Razem).

Sojusz Lewicy Demokratycznej, przy wszystkich mankamentach związanych z jego własną ideowością, wykazuje w tym względzie większą otwartość. Jeszcze w ramach Zjednoczonej Lewicy biorące miejsca na listach przypadały planktonowi na lewo od SLD, m.in. Zielonym i Polskiej Partii Pracy. Mimo objęcia sterów przez tzw. patriotów Sojuszu, również teraz SLD pozostaje partnerem przychylniejszym w negocjacjach dla lewicowej drobnicy.

Wolnościowi komuniści, w których imieniu wystąpił niejako Łukasz Moll, to garstka osób (w skali całej partii zapewne maksymalnie kilkunastu). Tylko lewicowym kanapom opłaca dzielić się dalej, na krzesła?

***

Pod adresem Łukasza Molla padają, nietrudne do przewidzenia, zarzuty publicznego prania brudów. Tyle że pod adresem Partii Razem i tak będą padać insynuacje, że tworzą ją bolszewicy i miłośnicy Stalina – tak jak padały dotychczas. Jednemu listowi otwartemu nie da się przypisać odpowiedzialności za to, czym skutkują długoletnie brutalizacja języka i przechył sceny politycznej w prawo (obecnie nawet Platforma Obywatelska i Nowoczesna hojnie obdarzane są etykietkami lewactwa).

W krótkiej perspektywie zapewne łatwiej wyrzucić szeregowego członka niż otworzyć się na ideologiczną dyskusję. Jednak odsuwając na bok trudne tematy, razemowcy dowodzą jedynie swej słabości i niepewności. Bardziej obawiają się krytyki ze strony prawicy i niezrozumienia niuansów przez mainstreamowe media, niż nasilającego zamykania się partii w wąskich horyzontach myślenia i działania.

A wystarczyłoby, zamiast grozić wkroczeniem na drogę sądową, aby razemowcy powiedzieli np.: większości z nas bliżej do tradycji Ignacego Daszyńskiego niż Róży Luksemburg, ale niewielka grupa naszych kolegów i koleżanek odwołuje się do innych nurtów wolnościowej lewicy; fakt ten nie czyni całej naszej partii komunistyczną (a kukizowcy powinni coś o tym wiedzieć, bo wprowadzili do Sejmu zarówno narodowców, jak i Liroya). W ten sposób i Paweł Kukiz otrzymałby ripostę, i Łukasz Moll nie czułby się w obowiązku zgłaszać protestów.

Taki mógłby być alternatywny scenariusz. Ale wydarzenia potoczyły się tak, jak się potoczyły.

Opublikowano: 06.12.2017 20:41. Ostatnia aktualizacja: 06.12.2017 20:50.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dawniej pisywałem m.in. na Forum Młodej Lewicy (mlodalewica.pl).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Brak staranności, błąd w tekście poprawiłem.
  • Socjaldemokracja dziś Jeśli chodzi o kontruktywne przesłanie, to przede wszystkim nie widzę...
  • Stereotypy Lewica24 nie jest raczej aż tak wpływowa, aby zmieniać linię polityczną SLD w...

Tematy w dziale Polityka