Blog
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki Bezpartyjny socjalista
2 obserwujących 74 notki 69689 odsłon
Krystian Wierzbicki, 21 sierpnia 2018 r.

Symetryzm niesymetryczny. Apel Wosia do lewicy to o jeden most za daleko

1073 23 0 A A A

W swym ostatnim tekście Rafał Woś zaapelował do lewicy o współpracę z PiS. Wzbudziło to dość przewidywalne głosy oburzenia, głównie ze strony tych, którzy i wcześniej krytykowali publicystę Polityki za zbytnią pobłażliwość wobec obecnej władzy. Umyka wśród nich prawdziwy problem: jedyne co Woś, wykraczającego poza granice swojego dotychczasowego symetryzmu, ma do zaproponowania lewicowym środowiskom to zastąpienie jednego zewnętrznego punktu odniesienia drugim. W ten sposób wszystko zamyka się w błędnym kole.

Inny publicysta, Michał Sutowski z Krytyki Politycznej, zalecał niedawno, aby lewica postarała się zrozumieć o czym marzy lud koderski. Czym różni się to od postulatów Wosia? W zasadzie niewiele ponad wyborem strony. Tak czy owak rzecz sprowadza się do opowiedzenia się za narracją pisowską lub anypisowską, bez realnej próby ich przezwyciężenia.

Należy oddać sprawiedliwość Sutowskiemu, że w jego wizji występuje przynajmniej perspektywa zachowania większej odrębności lewicy (np. wspominanej przez niego w innym artykule koncepcji dwóch bloków opozycji). Tymczasem Woś kapituluje zupełnie. Wspomina tylko mgliście o dialogu i spotkaniu – nie wiadomo czym miałoby się odróżniać to na plus od obecnej (według autora) roli lewicy jako biernego recenzenta. Czyżby bycie biernym recenzentem przedstawiało się jako gorsza opcja niż bycie bierną przystawką? Rozpatrując możliwości oddziaływania lewicy na PiS na poziomie bardziej konkretnym Woś wymienia... Czarny Protest. Trudno o przykład bardziej nieudany.

Czarny Protest zapoczątkowały plany zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej - był więc działaniem czysto reaktywnym, odpowiedzią na to, co wyczynia obóz rządzący i jego zaplecze. A skończyło się tym, co zaczęło, czyli pozostawieniem ustawy antyaborcyjnej w niezmienionym kształcie (zatem i tak najbardziej restrykcyjnej w Europie). PiS wygrał tę rozrywkę podwójnie: 1) masowe demonstracje zapewniły głównemu nurtowi partii wymówkę przed ultrakatolickimi radykałami we własnych szeregach, aby nie ruszać status quo; 2) wśród uczestników Czarnego Protestu hasła liberalizacji prawa antyaborcyjnego rozpłynęły się wśród tych na rzecz zachowania kompromisu (na czym zależało zwłaszcza PO, domagającego się w pewnym momencie, aby umieścić obecne regulacje w konstytucji). 

Niełatwo też zrozumieć, co właściwie ma na myśli Woś, gdy sygnalizuje w tytule, że trzeba budować z Kaczyńskim demokratyczny socjalizm. Fraza ta brzmi dość kuriozalnie w kontekście dalszej części tekstu, gdzie wymienia zaledwie parę interwencjonistycznych posunięć PiS w rodzaju programu 500+ albo podwyższenia minimalnej stawki godzinowej, nie odnosząc ich w żaden sposób do potencjalnej lewicowej oferty. Jeżeli przez demokratyczny socjalizm rozumie coś bliższego raczej programowi Partii Razem, a więc po prostu społeczną gospodarkę rynkową, to nawet wówczas działania znajdującej się u steru prawicy dzieli daleka droga do welfare state. Wolnorynkowe skrzydło Zjednoczonej Prawicy przełknęło zasiłki na dzieci sprzedane jako element polityki prorodzinnej, wzbraniając się przeciw traktowaniu ich jako typowego socjalu. Z kolei podwyższenie minimalnej stawki godzinowej było przy obecnej koniunkturze gospodarczej oczywistą oczywistością dla wszystkich liczących się sił politycznych (może z wyjątkiem Nowoczesnej oraz korwinistów).

Rozpatrując powyższe kwestie, widać wyraźnie na czym polega słabości lewicy: nie tylko na reaktywności, ale i na zachowawczości. Państwa opiekuńcze w XX narodziły się m.in dlatego, że stanowiły kompromisową odpowiedź na antykapitalistyczny program ruchów socjalistycznych i komunistycznych (z uspołecznieniem środków produkcji na czele). Obecnie lewica zaczyna i kończy na kompromisach, godząc się na pierwszą drogę pod przykrywką pierwszej drogi. W próżnię wchodzą prawicowe ruchy populistyczne, choć ich program gospodarczo-socjalny, jeżeli takowy występuje w bardziej ambitnej postaci niż mające rozwiązać wszystko stop imigracji, nie wydaje się czymś, czemu nie można przeciwstawić skutecznych kontrpropozycji. Ale najpierw trzeba się po nie zwyczajnie pochylić.

Ta zachowawczość i reaktywność - w przypadku Polski powszechna zarówno w sprawach gospodarczych jak i obyczajowych – wynika często z obaw o zderzenie z konserwatywnymi odruchami większości społeczeństwa. Część lewicy zdaje się ulegać temu nieuzasadnionemu fatalizmowi, połączonego na dodatek z postpolitycznym myśleniem w kategoriach czysto marketingowych (odpowiadaniem na krótkotrwałe tendencje zamiast długofalowej perswazji i edukacji). Opiera się przed dostrzeżeniem, że nastroje społeczne, choć nie są z gumy, nie są też ze skały. Weźmy za przykład wspomniane wcześniej prawo antyaborcyjne: według badań CBOS poparcie dla dopuszczalności aborcji z tzw. przyczyn społecznych spadło między rokiem 1992 a 2016 ponad trzykrotnie. Ta zmiana nie wzięła się znikąd - ciężko pracowały nad nią Kościół, prawica i forsujące kompromis środowisko Unii Wolności.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dawniej pisywałem m.in. na Forum Młodej Lewicy (mlodalewica.pl).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "(...) czy lewica będzie powoli godzić się z hegemonią PiSu i godzić się na przykład na...
  • @deda PPS podpisała porozumienie wyborcze z SLD, jest więc zgodnie z przyjętym w tekście...
  • Dziękuję za tę glossę. Z niektórymi tezami (np. o "konserwatywnej opiekuńczości")...

Tematy w dziale Polityka