Blog
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki Bezpartyjny socjalista
2 obserwujących 74 notki 69689 odsłon
Krystian Wierzbicki, 23 października 2018 r.

Początek maratonu wyborczego. Polaryzacja KO-PiS umacnia się

595 16 0 A A A

Zarówno PiS jak i KO obwieściły swój sukces w wyborach samorządowych. Oba obozy polityczne mają ku temu dobre powody, a scenę polityczną znów w większym stopniu organizuje coś, co można by określić mianem spolaryzowanego duopolu. Przegranym są ugrupowania aspirujące do roli trzeciej siły, zwłaszcza lewica i kukizowcy.

PiS zdobył świetny wynik w wyborach do sejmików wojewódzkich w historii III RP, porównywalny jedynie z AWS w 1998 roku (33%.). Aczkolwiek ze słabą zdolnością koalicyjną ma szanse przejąć władzę tylko w tych województwach, gdzie osiągnął samodzielną większość.

W dużych miastach wygrała z kolei KO. Niby zgodnie z przewidywaniami, ale z nadspodziewanie dużą przewagą nad PiS - zwłaszcza w Warszawie, gdzie ku zaskoczeniu prawie wszystkich, łącznie z samym Rafałem Trzaskowskim, wyścig do fotela prezydenckiego zakończył się już w pierwszej turze. Również w wyborach sejmikowych dystans dzielący największą siłę opozycji od zwycięskiego PiS nie przedstawia się jako taki, którego nie dałoby się nadgonić w perspektywie najbliższych dwóch lat.

Wyniki wyborów na prezydenta stolicy obrazują skalę narastającej polaryzacji. Dwaj najsilniejsi kandydaci zgarnęli łącznie około 85% wszystkich głosów. Reszta peletonu została daleko w tyle. Trzecie miejsce na podium przypadło Janowi Śpiewakowi… z zaledwie 3% poparcia.

Z arytmetycznego punktu widzenia silne trzecie miejsce zajął PSL. Tyle że ludowcy zawsze odnotowywali rewelacyjne wyniki w wyborach lokalnych. A więc nawet kilkunastoprocentowy wynik nie dostarcza im przesadnego powodu do optymizmu. W poprzedniej kampanii samorządowej PSL uzyskał aż 24% (w dużej mierze dzięki niesławnej książeczce), ale wyborach parlamentarnych rok później marne 5%. Polityków spod znaku zielonej koniczynki wciąż czeka twardy bój o przetrwanie w rozpoczynającym się aktualnie maratonie wyborczym.

Próg wyborczy minimalnie, z jednocyfrowymi wynikami, przekroczyły SLD, Kukiz’15 i Bezpartyjni Samorządowcy. Ani SLD, ani kukizowcom z pewnością nie pomogła słabość struktur terenowych. Część wyborców zapewne głosowała do sejmików z rozpędu, kierując się w swych preferencjach resztą kartami do głosowania (na których reprezentantów mniejszych partii często nie było, co potencjalnie wzmagało tzw. syndrom straconego głosu).

Kampania samorządowa Kukiz ’15 była wyjątkowo nieudana. Zdarzały się w niej wpadki takie jak chociażby niezręczna wypowiedź Pawła Kukiza odnośnie własnego kandydata na prezydenta Warszawy. Nie pomogły też wewnętrzne rozłamy. Dobry wynik w wyborach na prezydenta Kielc zdobył Piotr Liroy-Marzec, który porzucił kukizowców na rzecz powołanego przez siebie Stowarzyszenia Skuteczni.

Wynik Sojuszu daje nadzieję na powrót do Sejmu i wskazuje na wyraźną przewagę nad pozostałymi lewicowymi partiami. Jest jednak znacznie poniżej oczekiwań rozbudzonych wcześniejszą dobrą koniunkturą sondażową – pojedyncze badania dawały kierownictwu i członkom partii fałszywą nadzieję na nawet dwucyfrowy wynik. Zdaje się to potwierdzać tezę o typowo sezonowych skokach poparcia SLD.

Zdecydowaną porażkę poniosła Partia Razem, czyli największy konkurent SLD na lewicy. Uzyskała poparcie o połowę niższe niż w wyborach parlamentarnych, w których znaczącą rolę odegrał tzw. efekt Zandberga w telewizyjnej debacie kończącej kampanię. Wyniki razemowców okazały się słabe nawet w dużych miastach, gdzie często podpinali się pod ruchy miejskie (najlepszy przykład stanowi fiasko Jana Śpiewaka i komitetu Wygra Warszawa).

O relatywnym sukcesie mogą mówić Zieloni. Co prawda wynik na poziomie 1% zamyka stawkę pośród komitetów zarejestrowanych we wszystkich województwach, ale pamiętać należy o tym, że w obrębie tychże województw Partia Zieloni nie zarejestrowała nawet list we wszystkich poszczególnych okręgach. Szczytem ambicji i tak było zaznaczenie swej obecności, co udało się z naddatkiem – we wszelkich ewentualnych projektach zjednoczeniowych na lewicy Zieloni posiadają teraz pozycję negocjacyjną niemal równą Partii Razem.

Ruch Narodowy również uzyskał typowo planktonowy wynik, bardzo zbliżony do poprzedniej próby samodzielnego startu – do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku. Coroczna organizacja Marszu Niepodległości oraz innych demonstracji nie przybliża narodowców do wyjścia poza ligę pozaparlamentarną. Wychodzi na to, że skuteczniejszą strategię działania przyjęli akurat ci działacze, którzy postanowili zająć miejsca w ławach poselskich startując z list kukizowców (oskarżeni przez pozostałych o zdradę).

***

Wybory samorządowe rządzą się swoimi specyficznymi prawami, nie da się więc budować prognoz dotyczących dalszego etapu maratonu wyborczego wyłącznie wokół ich rezultatów. Mimo to widać wyraźnie, że w początek maratonu wyborczego wkroczyliśmy w warunkach umocnienia się duopolu PO-PiS (czy też raczej KO-PiS). Frekwencja wskazuje na silną mobilizację, która przy nasileniu się nastrojów antypisowskich może odmienić obraz totalnej opozycji jako wyłącznie nieudolnej, a dobrej zmiany jako niezagrożonej.

Narracje alternatywne w stosunku do dwóch dominujących (propisowskiej i antypisowskiej) poniosły przynajmniej tymczasową porażkę. Niektórzy wciąż pocieszają się wizją Biedronia na białym koniu, co wydaje się samooszukiwaniem jeszcze bardziej niż parę miesięcy temu. Na razie nie ma nawet z czego zbierać.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dawniej pisywałem m.in. na Forum Młodej Lewicy (mlodalewica.pl).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "(...) czy lewica będzie powoli godzić się z hegemonią PiSu i godzić się na przykład na...
  • @deda PPS podpisała porozumienie wyborcze z SLD, jest więc zgodnie z przyjętym w tekście...
  • Dziękuję za tę glossę. Z niektórymi tezami (np. o "konserwatywnej opiekuńczości")...

Tematy w dziale Polityka