Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
154 obserwujących
1712 notek
1339k odsłon
  619   1

Obecna duża inflacja a fanatyczni zieloni ekolodzy i zieloni cynicy dalej swoje...

I faktycznie COP26 w Glasgow się odbył. Zakończony został w sobotę późnym wieczorem i trwał o jeden dzień dłużej niż planowano, bo nie można było osiągnąć wspólnego konsensusu.

 "Porozumienie końcowe z poprawkami zostało zaakceptowane przez przedstawicieli niemal 200 państw - poinformowała w sobotę Agencja Reutera. Celem ustaleń zawartych w dokumencie jest podtrzymanie nadziei na ograniczenie globalnego ocieplenia do 1,5 st. C., a tym samym utrzymanie realnej szansy na uratowanie świata przed katastrofalną zmianą klimatu" (...) W opublikowanym w piątek rano drugim projekcie porozumienia końcowego zaostrzono apel do krajów o pilne zajęcie się zmianami klimatu i wezwano do zwiększania wsparcia dla biedniejszych krajów, które odczuwają skutki zmian klimatu, ale złagodzono zobowiązania do ograniczenia zużycia węgla i innych paliw kopalnych [2]".

Taki kompromis nie za bardzo spodobał się fanatykom i cynikom "Zielonego Ładu", bo w końcowym porozumieniu znalazło się stwierdzenie o „stopniowym zmniejszaniu” udziału węgla w energetyce poszczególnych krajów, a nie jak oczekiwano o jego „wycofaniu”. "Stało się to na skutek sprzeciwu Chin, Rosji i Indii, krajów, które chcą go wydobywać i używać w energetyce także poza rokiem 2050, który do tej pory był uważany za graniczny. Nie ma także w pełni wiarygodnych deklaracji ze strony krajów zamożniejszych do finansowania funduszu, który z jednej strony rekompensowałby krajom mniej zamożnym „starty i szkody” spowodowane nadmierną emisją, z drugiej wspomagał transformację energetyczną w tych krajach (...) Mimo tego rozczarowania w czasie tego szczytu udało się zawrzeć porozumienie dotyczące zatrzymania wylesiania, podpisane przez ponad 100 państw, na terenie których znajduje się 85% światowych lasów (...) UE która na szczycie była reprezentowana przez Komisarza Fransa Timmmermansa z jego zaostrzającym politykę klimatyczną pakietem „Fit for 55”, nie znalazła wspólników do jej realizacji, wśród głównych emitentów CO2 na świecie. Przypomnijmy, że kraje które odpowiadają za blisko 40% światowej emisji CO2, albo przysłały do Glasgow, delegacje niższej rangi jak Chiny czy Rosja, a z kolei indyjska delegacja, której wprawdzie przewodniczył premier, już na początku szczytu oświadczyła, że ten kraj będzie dążył do zeroemisyjności swojej gospodarki ale aż do roku 2070 (Indie wg danych z 2017 roku odpowiadały za blisko 7% światowej emisji). Co więcej tylko 12 krajów na 19 na ostatnim szczycie największych potęg gospodarczych świata G20 w Rzymie, zadeklarowało osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku, bądź wcześniej, co stawia postanowienia porozumienia z Paryża pod poważnym znakiem zapytania. Sumarycznie te 7 krajów z grupy G20, których deklarowane redukcje wychodzą daleko poza rok 2050, odpowiada za blisko 50% światowej emisji CO2, co stawia światową politykę klimatyczną pod poważnym znakiem zapytania. Potwierdzają to organizatorzy szczytu w Glasgow, którzy twierdzą, że przyjęte na nim zobowiązania, jeżeli zostaną spełnione, pozwolą jedynie ograniczyć globalne ocieplenie do 2,4 st.C w stosunku do ery przed przemysłowej, a nie jak się oczekuje do 1,5 st.C (wg naukowców, tylko taka redukcja pozwoli zapobiec poważnym skutkom zmian klimatycznych) (...) Jak podchodzi się na świecie do składanych deklaracji, widać po decyzjach podejmowanych przez największego światowego emitenta CO2, czyli Chiny, a także Rosję. Chiny, które wg danych z 2017 roku odpowiadały za 27% światowej emisji, a także Rosja, która odpowiada za blisko 5% światowej emisji, po szczycie w Paryżu, niezobowiązująco zadeklarowały zeroemisyjność swoich gospodarek do roku 2060, ale na razie nie tylko nie zmniejszają emisji CO2, a ją zwiększają, więc ich udział w światowej emisji CO2 rośnie, a nie spada. Właśnie Chiny w 2020 roku oddały do użytku aż 38,4 GW nowych mocy wytwarzanych z węgla (3 razy więcej, niż reszta świata), co więcej w planach i w budowie są nowe moce węglowe wynoszące aż na 247 GW, co oznacza, że deklaracje tego kraju o zeroemisyjności w 2060 roku są także „palcem na wodzie pisane”"[3].

Także można powiedzieć, że tak naprawdę COP26 skończył się naszym połowicznym sukcesem, tyle tylko, że nie dzięki nam, ale innym krajom, które walczyły o możliwość wykorzystywania węgla w energetyce i zatrzymania wylesiania, o które walczył kiedyś skutecznie J. Szyszko. Bo jedne z największych w Europie połaci polskich lasów skutecznie pochłaniają CO2, które jest im niezbędne do fotosyntezy a produktem jej jest m.in wytwarzanie tlenu.

Nie mam doprawdy pojęcia, gdzie jest tu jakikolwiek sens. Dlaczego Polska - mimo tego, że jesteśmy uzależnieni od węgla - nie była w stanie postawić veta do tzw. fanatycznego "Zielonego Ładu" a złagodzenie jego wymogów zawdzięczamy innym krajom?

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości