9 obserwujących
48 notek
64k odsłony
  282   0

Czy tutaj mieszka panna Agnieszka?

No i mam problem. Coś mi gra w głowie, konkretnie – na całych jeziorach ty… Nie mogę tego wyłączyć. Ot takie natręctwo. A zaczęło się od oglądania serii o Osieckiej w TVP VOD. Bo mieszkam za granicą i nie mogę tego oglądać na żywo. Ktoś do mnie zadzwonił i powiedział, że to idzie i żebym zobaczył. Może to ja zadzwoniłem, żeby pogadać, bo mi samotnie w dalekiej krainie.

Wszystko jedno, włączyłem. Zobaczyłem pierwszy odcinek i pomyślałem: iiiii… Pamiętam „Dreszcze” Marczewskiego. No tam był nastrój budowania socjalizmu. Tu jakby taka makieta. Dzieciaki po szkole aktorskiej albo i bez, deklamują swoje role. Frycz jako ojciec zupełnie nieprzekonywujący, Pakulnis jako matka – no nie wiem… Mała Osiecka najlepsza z całej kompanii. Pomyślałem, że nie będę dalej tego oglądał. No ale myślenie to jedno, a prawdziwe życie to drugie. Wieczorem znowu włączyłem i zobaczyłem jednym ciągiem kilka odcinków. Nie to, żeby tak zaraz mnie to oczarowało, ale pomału zacząłem się uzależniać. Do tego Netflix i Prime już wyoglądałem do dna podczas kwarantanny, dosłownie do dna, bo tam jest raczej taka denna guma do żucia dla oczu. No może z wyjątkiem The Crown! Ale nawet na The Crown ostatnio zasnąłem. Czyli trzeba media eksploatować dalej, aż coś się znajdzie i dla oka, i dla resztek mózgu. Więc Osiecka. Oglądam. Podglądam życie innych! Zapisuje moje refleksje na gorąco, dość chaotycznie, co mi akurat w danej chwili przjdzie do głowy... 

Mała Osiecka była jakby OK, chociaż sprawiała wrażenie małej nimfomanki. Hłasko? Bo ja wiem. Jak ktoś lubi gęstą atmosferę erotyczno-intelektualno-spirytusowo to jak najbardziej. Ja już jestem poza tym okresem w życiu. No tak, wiek i zdrowie… Serialowy Hłasko jest nieco zbyt filigranowy, jak na prawdziwego Hłaskę przystało. Ten bowiem był budowy dość potężnej. Więc odpada. Frykowski? Odezwała się w mediach społecznościowych jego wnuczka i napisała, że on taki nie był. No nie aż taki. Nie żeby zaraz kopulować z jakąś panienką na oczach biednej Osieckiej. Co to to nie, napisała wnuczka. Cóż, barwny był to człowiek i skończył bardzo spektakularnie. Kto tam jeszcze? Giedroyć? Halo, przecież nie nosił krawata tylko fular i nie sądzę, żeby proponował małżeństwo Osieckiej. To chyba tylko legenda, choć jak zawsze twierdzę, prawda nie jest ważna, a ważne jest to co ludzie uważają za prawdę. Wymądrzyłem się, o! To podobno miał co prawda być układ polityczno-przemytniczy. Giedroyć zawsze powtarzał, że kobiety tylko rozpraszają. I miał rację. Chętnie bym się z nim zgodził, gdyby nie te hormony. To one nie pozwalają ludziom skupić się na intelektualnej stronie życia. Osiecka jest tego przykładem. Chciała i jednego, i drugiego, no może i trzeciego w płynie. Ale to życie w rozdarciu między tymi „potrzebami” i w końcu jedno co warto to… 

Oglądam dalej. Mała Osiecka jest już podmieniona przez „starszą” Osiecką, chyba zbyt szybko. I tu przeżyłem rozczarowanie. W Hollywood producenci dbają w tego typu biograficznych filmach, aby aktorzy byli co prawda podobni do oryginału, ale żeby byli ot tak, ciut ładniejsi. Agata Passent chciała, żeby jej matkę zagrała Cielecka. Zagrała Popławska. Aktorka chyba dobra, może i podobna, ale o kilka punktów za mało w dół. Uroda? Nie będę o niej śnił po nocach. Oj nie, bo zgodnie z moim Hollywoodem wypranym mózgiem, powinna być ładniejsza. Lepiej by mi się oglądało i śniło. Jej siostra, Aleksandra, też aktorka, jest ładniejsza… Ale to może takie resztki hormonów we mnie czegoś się domagają. Osiecka, sądząc ze zdjęcia w Wikipedii była bardziej pociągająca. I chyba bardziej umiarkowana, jeżeli chodzi o mimikę czy grę ciała. W filmie dokumentalnym, dostępnym także na VOD, jest bardzo opanowana i stonowana, choć okropnie ubrana. Ale… Zostawmy to. Generalnie serial przyprawia jej gombrowiczowską gębę. 

Oj, ale zanim zapomnę. Taka refleksja mi się nasuwa, że cały serial ociepla wizerunek peerelu. Jak to miło wtedy było. Piło się i tańczyło i staruszek portier dawał klucz za drobną dopłatą. STS, Bim Bom! Kabaret Starszych Panów! No przecież tak fajnie było i wódka tania. Jasne, to pokolenie miało swoje wspaniałe 18 lat, kiedy wszystko w życiu jest kolorowe. Cenzura? Owszem, ale jakaś taka przaśna i jakby niegroźna, choć wyraźne zaniepokojenie linią repertuarową, ale musi być przecież trochę dramaturgii i groźnych min złych ludzi. Serialowy ubek to jakby postać z komiksu post peerelowskiego. Aktor obsadzony w tej roli, wypróbowany, gra przeważnie „złe” role esesmanów i ubeków i biedakowi tak już pewnie zostanie w życiu. Ekipa młodych filmowców tak już sobie wyobraża PRL i z kolejnym pokoleniem będzie jeszcze bardziej komiksowo. Hop siup i od nowa… A co podobni młodzi zdolni filmowcy zrobili z Powstaniem Warszawskim w „Miasto 44” to już inna historia. Dziwny jest ten świat! 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura