9 obserwujących
48 notek
64k odsłony
  2386   2

Sumy bajońskie czyli jak Napoleon oszukał Polaków

Napoleon, wkraczając na jakieś terytorium, wprowadzał swoją administrację i porządki, albo wbrew, albo zgodnie z wolą ludności i chciał mieć po prostu, co jest zrozumiałe, spokój na opanowanym przez siebie terenie, a jeżeli mógł zyskać jeszcze coś więcej, to chętnie z tego korzystał.


Francuska armia okupacyjna Davouta, licząca około 100 000 żołnierzy przebywała na terytorium Księstwa do września 1808 roku. Spokój i współdziałanie ludności podbitego terytorium można było zapewnić sobie rozmaitymi ustępstwami na rzecz tej ludności. W wypadku Polski była to mglista obietnica niepodległości, sformułowana tak, aby zobowiązać się jak najmniej, a uzyskać jak najwięcej. A co było w tym momencie najbardziej mu potrzebne, to wojsko i pieniądze. Jedno zresztą wiązało się z drugim. Sprawy rekrutacji do polskiej armii załatwiali za niego patriotyczni Polacy. Sprawy finansowe, ściśle związane ze sprawami wojskowymi, zostały uregulowane w kilku etapach, z których najważniejsze były, już po utworzeniu Księstwa, układy bajońskie, które praktycznie wyznaczały miejsce i zadania Księstwa w systemie napoleońskim.

O co chodziło podczas rozmów w Bajonie? Otóż w zaborze pruskim można było łatwo zaciągać kredyty na rynku berlińskim. Prusacy bowiem hojnie udzielali polskiej szlachcie kredytu. Miało to swoje dobre i złe strony. Równocześnie ceny zboża poprawiły się, gdyż na jego wywozie przestały ciążyć pruskie cła tranzytowe, niegdyś zwrócone przeciwko Polsce. W 1806 roku wojna Prus z Napoleonem sparaliżowała jednak handel, popyt na zboże spadł, ceny również. A procenty i tym samym długi, rosły! W chwili utworzenia Księstwa Warszawskiego na jego prywatnych majątkach ciążyły już długi na rzecz banków berlińskich w wysokości 43 milionów franków. Po pobiciu Prus Napoleon przejął wszelkie wierzytelności i zadłużenia polskiej szlachty wobec rządu pruskiego...

Rozmowy w sprawie regulacji finansowych z ramienia Francji prowadził „minister spraw zewnętrznych” Jean Baptiste Champagny, a ze strony polskiej przedstawiciele Komisji Rządowej Księstwa Warszawskiego m.in. Stanisław Potocki i Ksawery Działyński. Napoleon zrzekał się na rzecz księcia warszawskiego po-pruskich dochodów z papieru stemplowego oraz należności za dostarczone Księstwu po-pruskie wyposażenie wojskowe, bilansował wcześniejsze zadłużenie Księstwa i dochody z żup solnych Księstwa do sumy 3 milionów franków, którą kazał sobie wypłacić w dniu 1 lipca 1808 roku. Równocześnie Napoleon odstępował księciu warszawskiemu sumy po-pruskie, które miał zagwarantowane przez traktat drezdeński z dnia 22 lipca 1807 roku. Sumy te na mocy układu z Prusami przypadły Francji, która mocą konwencji w Bayonne 10 maja 1808 roku odstąpiła te prywatne wierzytelności rządowi Księstwa za 20 mln płatnych gotówką w ciągu trzech lat. W zamian za tę darowiznę Książę Warszawski zobowiązał się do wystawienia bonów francuskich na sumę 20 milionów.

Pozornie wyglądało to bardzo korzystnie dla Księstwa, ale praktycznie egzekucja długów od szlachty okazała się bardzo trudna i groziła albo bankructwem szlachty, albo... rządu Księstwa. W ten sposób polski podatnik musiał poświęcić niemal 10% budżetu na wykupienie hipotek, budynków i wyposażenia, które zaledwie 12 lat wcześniej zabrali mu Prusacy, a które teraz dostały się w ręce Francuzów jako wojenne zdobycz. Rząd Księstwa musiał ostatecznie zaciągnąć pożyczkę na ich spłacenie, aby wywiązać się wobec Francuzów. Sam dług jednak pozostał, tyle że w innej formie. Odpowiedzialny za administrowanie długiem Wybicki uznał w końcu sprawę za beznadziejną i w lipcu 1811 roku podał się do dymisji ze stanowiska Prezesa Instytutu Kredytowego Sum Bajońskich.

Tymczasem wobec blokady kontynentalnej Anglii możliwości wywozu zboża ustały, rynek pruski zamknął się, ceny spadły, a gospodarstwo było zdewastowane. W rzeczywistości nie można było liczyć na ściągnięcie należności i cała transakcja nabrała cech kontrybucji nałożonej na okupowany kraj... Tak więc Rząd Księstwa spłacił Napoleonowi dług, ale potem na podstawie traktatu wiedeńskiego 1815 r. rząd pruski znowu odzyskał prawo ściągnięcia całej dawnej wierzytelności z majątków polskich. Po Kongresie Wiedeńskim długi rosły w Królestwie Polskim nadal, aż do skali katastrofy – zwłaszcza, że wiecznie głodny rynek angielski słynnymi "prawami zbożowymi" zamknął się przed polskim eksportem. W końcu długi sięgały prawie jednej trzeciej wartości polskiej własności ziemskiej! Owe „sumy bajońskie” wzbudzały wiele kontrowersji i do dziś funkcjonują w języku polskim, jako coś niewyobrażalnie kosztownego.

Zupełnie też nie zwracał Napoleon uwagi na polskie interesy, kiedy ponadawał dawne majątki królewskie wartości 20 mln franków swoim siedemnastu marszałkom i generałom, a po zwiększeniu obszaru Księstwa w 1809 r. jeszcze za 10 mln. Większość donatariuszy zostawiła swe dobra w rękach dzierżawców pruskich, a dochody wywoziła za granicę. Donacje te uszczupliły w znacznym stopniu dochód z dóbr narodowych. Nie dość tego, obdarowani uchylali się od płacenia skarbowi Księstwa należnych podatków. W końcu zgodzili się na płacenie 5, a nie jak obowiązywało w Księstwie 24 procent podatku od czystego dochodu, a i tym było różnie... Wskutek tej polityki Księstwo Warszawskie znajdowało się stale na krawędzi ruiny finansowej.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura