4 obserwujących
97 notek
49k odsłon
414 odsłon

Jak i dlaczego nauczyłem się gotować

Wykop Skomentuj11

   Umiejętności , kucharskich , nabywałem jak każde dziecko z PRL, z okazji latania z kluczem na tasiemce u szyi.W początkowych klasach podstawówki godzin było mało 3 max 4 dziennie , i tak o 11 czy 12 byłem już wolny jak taczanka na stepie , bo rodzice zjeżdżali do domu około czwartej.Żeby nie głodować , musiałem sam się obsługiwać.Najczęściej były to proste rzeczy , jajko w kapeluszu, grzanki Kubusia Puchatka, czy od połowy drugiej klasy, smażone przeze mnie osobiście naleśniki które ucząc się mówić nazywałem nie wiadomo dlaczego pagajami.Nie , nie były to takie typowe naleśniki , były trochę grubsze niż normalne i z większą ilością jajek, w istocie było to coś pośredniego pomiędzy omletem a naleśnikiem , posmarowane dżemem truskawkowym wchodziły lekko łatwo i przyjemnie , mając metr czterdzieści , potrafiłem taki pagajów opchnąć pięć,sześć sztuk, za jednym posiedzeniem.W późniejszych latach nauczyłem się smażyć mielone, z mięsa które przygotowane i doprawione mama zostawiała w lodówce, a takoż schabowe które też wcześniej rozbite czekały na mnie w lodówce.

  W siódmej klasie na harcerskim biwaku , poznałem tajemnice fasolki po bretońsku ( zamiennie stosowało się soję w pomidorach z puszki), ale to były czasy że w sklepach , jeszcze można było kupić kiełbasę zwyczajną, pasującą do fasolki nadzwyczajnie.Parę lat później , zniknęła ze sklepów też i zwyczajna będąca wcześniej wędliną ostatniego wyboru.Ostatnią potrawą jakiej się nauczyłem gotować , było wymyślone przeze mnie ( niezależnie do Włochów) spaghetti alio et olio.Od młodości uwielbiałem czosnek, potrawa z czosnkiem zjedzona przed wyjściem na podwórko by poharatać w gałę , dawała niezły handicap przy bezpośredniej walce o piłkę barkiem w bark.Nie wiem skąd i w jaki sposób znalazłem w domu makaron spaghetti ( choć tak z dzisiejszej perspektywy to było raczej bucatini). muszę dodać że głodny byłem jak dwa wilki a zaraz trzeba było lecieć na podwórko.W lodówce pustka, z okazji piątku w zamrażalniku były kostki z halibuta, a jak się to smaży jeszcze nie rozgryzłem.I właśnie w tej chwili w szafce kuchennej obok mąki błysnęło coś w kolorowym opakowaniu.Wcześniej , zdarzało mi się robić jajko z makaronem który został po rosole.I to było natchnienie, Wstawiłem wodę na makaron, obrałem chyba z pół główki czosnku ( im więcej czosnku tym większa siła rażenia na boisku) i zacząłem się rozglądać za jakimś ciekawym dodatkiem.może jakiś plasterek szynki, kawałek kiełbasy , czy plasterek mięsa pieczonego, no choćby parówka a tu nic.Post czyli piątek.W ostatniej chwili , zauważyłem ser , nie , nie było to parmino ani grana padano czy gorgonzola albo jakieś greckie halumi. Był to klasyczny według norm Kobuszewskiego ser jaki będzie czyli w tym przypadku morski.Z takimi umiejętnościami kulinarnymi wkroczyłem w "dorosłe" życie licealisty.nie , Przypomina mi się że kiedy mama była w sanatorium , ojciec nauczył mnie jak gotować golonkę i później zapiec, jak zrobić zupę z kalmarów ala flaczki , nigdy nie próbowałem ani robić ani jeść.No i jeszcze Strogonow.Pamiętam też pierwszą pizzerię.Otóż tak gdzieś koło 1976 -1977 roku , w alejach Jerozolimskich naprzeciw budynku dawnego BGK , po przekątnej od KC , istniała pizzeria.Nazywało się to Kaczorek.Pizza była "pieczona" w gofrownicy , później po położeniu na to podsmażanych pieczarek z cebulą , polanych keczupem i posypanych serem jaki będzie, wstawiano to na 10 minut do pieca.Pamiętam ten smak do dziś i nie wiem co takiego rewelacyjne w nim było że chciało się to jeść, nawet w drugiej połowie lat osiemdziesiątych gdy pracowałem w budynku BGK ( był tam wówczas oddział NBP) , często wyskakiwałem na pizzę do Kaczorka.Rozpisałem się i chyba prawdę o tym jak i dlaczego nauczyłem się gotować, opiszę za parę dni.

 Na koniec, kto nie wie, jajko w kapeluszu to jako wbite na patelnię w obsmażoną wcześniej kromkę chleba z wyciętym środkiem.

Grzanki Kubusia Puchatka to zwykła bułka ( wrocławska w prawobrzeżnej Warszawie , paryska po stronie praskiej i weka po krakowsku) , pokrojona na kromki i usmażona na patelni po zamoczeniu w rozbełtanych , posolonych i p[opieprzonych jajkach.

  


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości