0 obserwujących
36 notek
17k odsłon
772 odsłony

System opieki spolecznej w Polsce jest fikcją, zmieńmy go!!!

Wykop Skomentuj

3. Orzecznictwo przy OPS.

Instytucja znana wszystkim rodzicom niepełnosprawnych, przewlekle chorych bądź z innych przyczyn wymagających rehabilitacji dzieci. Instytucja, od której decyzji trzeba się nieustająco odwoływać, dzięki czemu cała procedura orzekania i wnioskowania o świadczenia, a tym samym otrzymanie świadczeń przesuwa się w czasie o dwa miesiące. Instytucja uporczywie zatrudniająca tych samych specjalistów, dla których sam fakt, że ktoś jest żywy i potrafi się ubrać – oznacza, że jest zdrowy i samodzielny.

4. Możliwości weryfikacji.

O których napomknęłam już w punkcie pierwszym. Mają zarówno zalety, jak i wady. Zalety mają wówczas, kiedy jakaś przyzwoita rodzina jednak się stara, chce dobrze i na przykład dorabia a to myciem okien u sąsiadów, a to lepieniem pierożków, a to pomocą w malowaniu… i pracownik socjalny wtedy „nie wie” o takim dodatkowym dochodzie. Zwykle ten dochód jest groszowy, ale doliczony – mógłby powodować przekroczenie progów. Szczególnie progów takich, jak przy dofinansowaniu do podręczników – rzędu 351, - na osobę w rodzinie, których to progów trudno nie przekroczyć. Wady mają w przypadkach wręcz przeciwnych: pracownik socjalny nie może się kierować wiedzą, a jedynie dokumentami, nawet mając pełną świadomość, że ojciec rodu dorabia na czarno 4 tysiące miesięcznie – nie mogą się podeprzeć tą wiedzą. Bo nie maja dowodów na papierze. Podobnie w przypadku „nieznanego ojca”, który jest świetnie znany, „samotnego macierzyństwa” pod jednym dachem z konkubentem itp. Dzięki temu muszą przyznawać świadczenia, chociaż mają pełną świadomość tego, ze te świadczenia się nie należą i są dla owych „potrzebujących” nadmiarem, który nie będzie spożytkowany zgodnie z przeznaczeniem.

5. Pomoc nie finansowa i nie rzeczowa.

Teoria głosi, ze Pomoc Społeczna nie powinna się ograniczać do pomocy finansowej/rzeczowej. Podobno pracownicy socjalni powinni pomagać podopiecznym w poszukiwaniu pracy, ewentualnie planowaniu wydatków, rodziny [u wielodzietnych] i tak dalej, i tak dalej. Jest to piękna, szlachetna i kompletnie nierealna idea. A nierealna ze względu na ilość procedur i papierów do składania, na ilość rodzin, przypadających jednego pracownika socjalnego i na ogólną sytuację społeczną, gospodarczą w kraju. Tudzież na roszczeniową postawę wielu rodzin, które uważają, że nie muszą wkładać wysiłku w zapanowanie nad swoim życiem, na wyjście z trudnej sytuacji, bowiem „im się należy”, bo „mają dużo dzieci, a przecież polityka prorodzinna tego chce” etc.

Jest impas, bowiem pracownicy socjalni nie dysponują ani czasem, ani efektywnymi narzędziami, rodziny zaś nie zawsze chcą, częściej zaś nie potrafią wyjść samodzielnie z trudnej sytuacji.

Nieco inaczej ma się sytuacja z rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Nierzadko na wieść o niepełnosprawnym potomku – jego ojciec zostawia rodzinę. Pozostaje samotna matka z jednym czy kilkorgiem dzieci, ze względu na niepełnosprawność potomka nie mogąca podjąć pracy i zmuszona do korzystania ze świadczeń. Przez kilka lat nie ma szans na zrobienie czegokolwiek w swoim życiu. A i pracownik socjalny nijak nie jest w stanie jej pomóc, prócz przyznania należnych świadczeń.

6. Pomoc bezgotówkowa.

Pomoc udzielana jest głównie pomocą finansową – w gotówce. Zdecydowana większość świadczeń jest bądź to przelewana na konto petenta, bądź wydawana w kasie OPSów. Rodziny niekoniecznie radzą sobie z planowaniem wydatków, częstym przypadkiem jest wydanie większości gotówki w pierwszych dniach i bynajmniej nie na zrobienie zapasów czy opłat, ale na „szaleństwa”, bo skoro „tak mało tych pieniędzy” [ile by ich nie było] to „niech się dzieci nacieszą”… chipsami, cukierkami… Bo to i lepszą – i droższą – wędlinę można kupić. Nie mówię o ewidentnej patologii, gdzie każde pieniądze są wydawane „na przelew”, ale o normalnych rodzinach, które ze względu na poziom wykształcenia i sytuację – nierzadko trwającą od wielu lat – nie potrafią samodzielnie racjonalnie zaplanować. Dla nich bardziej niż gotówka – przydatna byłaby pomoc bezgotówkowa: zrobienie opłat, bony na konkretne produkty żywnościowe czy chemiczne.

Pracownicy socjalni w większości przypadków są w stanie określić, która rodzina może otrzymać gotówkę, dla której zaś bardziej racjonalna byłaby inna pomoc.

Oczywiście nie oznacza to absolutnie, ze dostęp do gotówki powinien być całkowicie zamknięty, wiadomo, że jakaś gotówka jest niezbędna, bo różnie w życiu bywa, ale w celu niepogorszenia sytuacji rodzin, które sobie nie radzą – słusznym byłoby jednak, żeby Pomoc Społeczna miała możliwość „kontrolowania” niezbędnych wydatków.Coś takiego jest już praktykowana w przypadku dożywiania w przedszkolu/szkole, gdzie pieniądze przelewane są z OPS bezpośrednio na konto placówki i jest pewność, że pójdą na żywienie.

7. „Walka o dzieci”

Dzieci powinny się wychowywać w rodzinie biologicznej. Jest to oczywista oczywistość, jak najbardziej logiczna, słuszna i prawidłowa. W pełni się z nią zgadzam. Tyle, że nie w każdym przypadku. Są rodziny i warunki, w których dzieci wychowywać się absolutnie nie powinny. Zdarzają się przypadki, kiedy dzieci należałoby rodzicom odebrać – dla dobra tych dzieci. Oczywiście z racji nawału pracy i tego, że pewne rzeczy rodziny skutecznie ukrywają - pracownicy socjalni nie są w stanie wiedzieć o wszystkim. Niemniej bywają przypadki, kiedy pracownik ma pełną świadomość, że w rodzinie „źle się dzieje”, a jednak w sądzie o pozostawienie dzieci w rodzinie walczy jak lew. Nie zawsze pozostanie w rodzinie biologicznej jest dla dzieci właściwym rozwiązaniem.

To trudna sprawa, niemniej zdecydowanie należałoby pracowników socjalnych uświadomić, że sama miłość biologicznych rodziców, a raczej dzieci do rodziców – to za mało do względnie normalnego dzieciństwa…

Pomniejsze problemy można by opisywać w nieskończoność. Rozwiązanie powyższych jednak w znacznym stopniu ułatwiłoby życie wszystkim – zarówno petentom, jak i pracownikom Opieki Społecznej. Oraz mogło przynieść spore oszczędności, które można byłoby przeznaczyć na bardziej konstruktywną walkę z nędzą.

Autorka:

Blanka Rudy - działaczka Ruchu Palikota z Wrocławia


 

http://www.ruchpalikota.org.pl/aktualnosci/grzechy-glowne-osrodkow-pomocy-spolecznej-felieton-wroclawskiej-dzialaczki


 

http://www.facebook.com/RP.RPP.Czestochowa?ref=hl

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale