Literatura i okolice
"Your library is reflection of whou you are" Paul Theroux
3 obserwujących
20 notek
24k odsłony
878 odsłon

Recenzja książki Susanne Wiesinger "Kulturkampf w klasie. Jak islam zmienia szkołę"

www.amazon.de
www.amazon.de
Wykop Skomentuj7

„Kulturkampf. Jak islam zmienia szkołę” to książka w części opisowej wtrząsająca, zaś w części refleksyjnej (ostatni rozdział) naiwna.

Susanne Wiesinger to doświadczona nauczycielka o wieloletnim stażu, która uczy w trudnej szkole tzw. „szkole zapalnej” (Brennpunktschule) w 10. okręgu Wiednia Wien - Favoriten. Jej klasa składa się w przytłaczajacej wiekszości z muzułamńskich dzieci. Raport Wiesinger pokazuje jak wynaturzyła się idea multikulti. Wymuszanie przez uczniów by inni koledzy i koleżanki jak również nauczyciele stosowali prawo szariatu jest faktem i tematem z którym m.in. autorka się zmaga. Radykalne wycinanie z programów tresci haram czyli nieczystych takich jak czytanki o miłości dziewczyny i chłopaka, pokazywanie na lekcjach biologii ciała ludzkiego czego zabrania Koran, nieuczęszczanie na lekcje WF z powodu koedukacyjnych basenów, przejmowanie przez lokalne meczety pełnej kontroli nad dziećmi, z roku na rok coraz gorsza znajomość języka niemieckiego to wierzchołek góry lodowej i zaledwie kilka pierwszych przykładów z brzegu. Autorka jest wobec tych problemów kompletnie bezsilna i osamotniona, ponieważ zarówno związki zawodowe jak i dyrekcja szkoły nie mają zamiaru psuć statystyk, naruszać status quo i siać fermentu.

Można naturalnie rozbroić raport Wiesinger mówiąc, że jest to szkoła patologiczna. Problemem jest jednak, że mahometan i szariatu przybywa i wlewa się on z impetem w każdą szczelninę po bezdzietnych Europejczykach i porzuconym przez nich chrześcijaństwie. Czy w berlińskiej dzielnicy Neukölln jest inaczej? Albo w duisburskim okręgu Marxloh? Co ciekawe – Wiesienger jest działaczką lewicową. Aktywną uczestniczką manifestacji przeciw nowemu rządowi Sebastiana Kurza. Była ona jednak na tyle uczciwa, że gdy podczas demonstracji pojawiło się spontaniczne hasło, by w ramach solidarności z muzułmankami wlożyć chustkę, ulotnila sie...

Wiesinger jak wspomniałem na początku nie proponuje jednak sensownego rozwiązania. Z jednej strony bardzo uczciwie i rzetelnie pisze o sytuacji młodych Turków i Turczynek, Czeczenów czy Afgańczyków z drugiej nie pojmuje, że ofensywa ich wiary to konsekwencja porzucenia naszej. I to samo sugeruje ona, tzn. zmusić muzułmanów by „w codziennym życiu porzucili wiarę i związane z nią przykazania”. Nie precyzuje jak to zrobić. Postuluje również...lepsze wymieszanie uczniów a nie gromadzenie ich w jednej szkole. Oczywiście etyka jako obowiązkowy przedmiot pomogłaby młodym mahometanom w samodzielnym krytycznym myśleniu. Wszystkie powyższe recepty są utopią. Wiesinger jest bez wątpienia odważną osoba, która jednak w walce o Europę proponuje tylko jeden krok wstecz do momentu gdy multi kulti wymknęło się spod kontroli, zamiast zrobić dwa albo trzy kroki w tył do momentu, kiedy Zachód porzucił wiarę. Nie spotkałem się do tej pory poza Benedyktem XVI z tezą, że tylko nawrócenie może nas uratować. Innym wariantem jest rozlew krwi i niestety wszystko na to wskazuje, że jest to wariant najbardziej prawdopodobny

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka