4 obserwujących
37 notek
32k odsłony
889 odsłon

Dygnitarstwo

Wykop Skomentuj27

Wróćmy do sprawy wynagradzania polityków i do kwestii "przywilejów władzy". Jeśli chcemy, żeby politycy nie kręcili w sprawach finansowych, nie upychali krewnych w SSP, nie "rozliczali" w Kancelarii Sejmu podejrzanych kilometrówek (jak ten dyplomatołek mieszkający w "strefie zdekomunizowanej" niedaleko Bydgoszczu), trzeba przebudować cały system wynagrodzeń polityków na najwyższych stanowiskach, posłów i senatorów, aby ułatwiał kontrolę, ale też pozwalał zarabiać im jakieś przyzwoite pieniądze. Dwadzieścia parę tysięcy miesięcznie dla premiera to absurd. Grabski w 1924 roku zarabiał 2500 złotych czyli 25 pensji początkującego nauczyciele w szkole podstawowej. I co? Ludzie byli biedniejsi niż dziś, ale nikt przeciw temu nie protestował. Ale też Grabski nie upychał żony na stanowisko wicedyrektora np. wodociągów stołecznych, czy fabryki będącej własnością państwa. Raz dlatego że zarabiał dobre pieniądze, dwa, bo nie wypadało. Dziś co wypada, a co nie, jest bardzo rozmyte. Szkoda.

Szkoda też, ze sprawy pieniężne i inne korzyści z pełnienia funkcji publicznych, stają się elementem rozgrywki i pyskówek w przestrzeni medialnej. Przypomnę ogromne oburzenie posła Brejzy (przydomek: Toy Toy) jak Kaczyński wziął emerytalną odprawę. Osiągnął wiek emerytalny i wziął 3 pensje, jedną zwykłą, a dwie stanowiły odprawę emerytalną (posłowie traktowani są jak budżetówka). Takie są przepisy. Ja, przechodząc na emeryturę, wziąłem 4 pensje odprawy, bo pracowałem w dwóch instytucjach na pełnym etacie. I co, idiota z Inowrocławia, każe mi może zwracać tę forsę? Albo inna sprawa. Jak rząd premier Szydło skończył działalność, to osoby które były jego członkami dostały odprawę chyba 3 pensje (tu nie mam pewności 2 czy 3). Tak też było przed wojną, gdyż słusznie uważano, że ministrowie odchodzący muszą mieć czas na znalezienie pracy. Teraz zrobił się straszny rejwach i gwałt, ale przy okazji nikt nie zapytał, czy ministrowie rządu Kopacz odprawy wzięli. Ależ oczywiście, że tak. Wzięli. I uważam, że taki przepis jest słuszny. 

Sprawa wynagrodzeń polityków, posłów, senatorów, sędziów TK i SN itd jest niezwykle skomplikowana i z powodów politycznych "nie do ruszenia". Chyba, że obóz który zwycięży po wyborach październikowych, uporządkuje te sprawy, ujawni je abyśmy mogli je przeczytać i zapowie, że system wejdzie w życie PO następnych wyborach, a więc w 2023 roku. Czyli nie będzie dokonywał zmian "pod siebie". Wynagrodzenia powinny wzrosnąć, bo ich dzisiejsza wysokość skłania do kręcenia, na biletach lotniczych (Hofman), kilometrówkach (Radzio) itd. Ale jeśli wynagrodzenia będą wyższe to powinniśmy wprowadzić dla polityków obyczaje skandynawskie. Parę lat temu opisano w prasie historię jakiejś minister ze Szwecji, która zapłaciła za jakiś drobiazg w sklepie służbową kartą. Zorientowała się w pomyłce, zwróciła pieniądze, przeprosiła, ale ją i tak wywalono. Całkiem słusznie, jeśli pani minister nie rozróżnia karty służbowej od prywatnej kupując krem czy podpaski, to nie nadaje się na stanowisko państwowe, a ministra zwłaszcza. 

Pisząc powyższe pominąłem kwestię rozrośniętej administracji państwowej i samorządowej. To temat osobny i równie ważny jak wynagrodzenia osób "na samej górze". 


Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka