0 obserwujących
228 notek
37k odsłon
502 odsłony

Trump jest przyjacielem Syjonu!

Wykop Skomentuj6

Nie można się też dziwić, że pomimo zapewnień prezydenta Trumpa, który w specjalnym nagraniu wideo skierowanym do uczestników ceremonii odbywającej się w Jerozolimie, powiedział, że „USA pozostają zaangażowane w proces pokojowy między Izraelem a Palestyńczykami” i że „wyciąga dłoń do Izraela, Palestyńczyków oraz ich sąsiadów”, to mało kto uwierzył w szczerość jego intencji. Trump bowiem robiąc prezent Izraelczykom doprowadził do wzrostu napięcia w regionie, co zaskutkowało masowymi demonstracjami w Strefie Gazy, które zostały krwawo stłumione przez wojsko izraelskie. Już pierwszego dnia protestu zginęło ponad 50 demonstrantów, a tysiące zostało rannych. Ten straszliwy rozlew krwi spowodowany był głównie tym, że żołdacy izraelscy strzelali nie po to, aby rozproszyć manifestujące tłumy, lecz żeby zabić jak największą liczbę osób. W ten sposób chcieli zapewne sterroryzować Palestyńczyków, a całemu światu pokazać, że Izrael mając poparcie Stanów Zjednoczonych może sobie pozwolić nawet na ludobójstwo i uprawianie terroru. I pomimo tego, że przekaz płynący z mediów został zdominowany doniesieniami o masakrze w Gazie, oraz że padło wiele słów potępienia pod adresem Izraela, a RPA i Turcja na znak protestu odwołały swoich ambasadorów z Tel Awiwu. To jednak trzeba przyznać, że otwarcie ambasady amerykańskiej w Jerozolimie jest sukcesem Netanjahu, który buńczucznie ogłosił, że dzięki poparciu USA „Izrael jest liderem całego regionu”. W tym przypadku również gospodarz Białego Domu pokazał po raz kolejny, że niezależnie od kosztów gotów jest realizować „swoją” politykę.

Dlaczego obecna administracja amerykańska stała się tak gorliwym rzecznikiem interesów izraelskich? No cóż, wiele wskazuje na to, że Trump stara się podreperować notowania Republikanów przed wyborami do Kongresu, które mają się odbyć w 2018 roku, a poparcie bardzo wpływowego lobby izraelskiego (lub szerzej żydowskiego) może się w oczywisty sposób przełożyć na szczodrość koszernych sponsorów, co zwiększy szansę partii prezydenckiej na sukces wyborczy. Czym więc jest to wpływowe lobby? Wydaje się, że najlepiej wyjaśnili to John J. Mearsheimer i Stephen M. Walt, autorzy książki „Izraelskie lobby w USA”, którzy uznali, że: „Lobby to jest luźną koalicją ludzi i organizacji, która chce tak wpłynąć na amerykańską politykę zagraniczną, by jak najbardziej sprzyjała ona państwu Izrael. […] Lobby nie jest zjednoczonym ruchem z centralnym kierownictwem, a tym bardziej koterią czy grupą spiskowców, która kontroluje amerykańską politykę zagraniczną. To po prostu wpływowa grupa interesu, złożona zarówno z Żydów, jak i z gojów, której celem jest przeforsowanie sprawy Izraela w Stanach Zjednoczonych i wpłynięcie na amerykańską politykę zagraniczną w taki sposób, który według członków tej grupy przysłuży się państwu żydowskiemu. Rozmaite grupy tworzące to lobby nie zgadzają się we wszystkich kwestiach, choć łączy je chęć promowania specjalnych stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem”[5].

Henry Kissinger stwierdził, że obecnie w Białym Domu „toczy się wojna między Żydami i nie-Żydami”. Ostatnie wydarzenia pokazały, że wojnę tę wygrywają Żydzi, co przejawiło się nie tylko w tym, że stanowisko doradcy prezydenta stracił w sierpniu 2017 roku Steve Bannon, którego zięć Trumpa określił mianem antysemity i oskarżył o to, że kreuje się „na prawicowego obrońcę Izraela po to, aby realizować własne antysemickie pragnienie szkodzenia jego interesom”[6]. O rosnących wpływach żydowskich świadczy też obranie przez USA kursu konfrontacyjnego w stosunku do krajów wrogo usposobionych do państwa żydowskiego. Ważną rolę w tej rozgrywce wypełnia zgrany duet małżeński – Ivanka Trump i Jared Kushner – zwany w skrócie „Jarvanką”, który właściwie gra pierwsze skrzypce w zakresie polityki związanej z Żydami i Izraelem. Oboje mają w Białym Domu „zupełnie niezależną pozycję i status wyższy niż inni”, a przy tym są bardzo ambitni. Ivanka marzy podobno o tym, aby kiedyś wystartować w wyborach prezydenckich i konsekwentnie do tego zmierza. Doskonale dogaduje się z ojcem, którego zawsze wspierała w jego ambicjach politycznych, a także w sprawach prywatnych, aż w końcu dorobiła się tytułu mini-Trumpa. Ojciec zaś okazuje jej szczególne względy, nawet do tego stopnia, że nie miał „problemu z przejściem swojej córki na ortodoksyjny judaizm, gdy stało się to niezbędnym krokiem poprzedzającym zawarcie małżeństwa”, co podobno było dla niego nietypowym zachowaniem. Michael Wolff, będąc dobrze poinformowanym o funkcjonowaniu dworu Trumpa, stwierdził, że Ivanka jest „obecnie w praktyce Pierwszą Damą, przeszła na judaizm i w rezultacie została pierwszą Żydówką w Białym Domu”[7]. Nie ma on jednak na myśli jej pochodzenia etnicznego, tylko wyznanie religijne. Pozycja prezydenckiej córki wzmocniła się też dlatego, że Melania Trump w widoczny sposób dystansuje się od wielu poczynań swojego męża.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka