6 obserwujących
33 notki
25k odsłon
250 odsłon

Ukradł, nie ukradł... zamieszany.

Wykop Skomentuj3

Wczoraj byłem świadkiem pewnego zdarzenia, które skłoniło mnie do refleksji, że policja to byt niezależny od społeczeństwa, nie pomagający, a wręcz utrudniający funkcjonowanie miasta.

Miasto nie może funkcjonować bez różnego rodzaju służb, które regulują, uzdrawiają, sprzątają, szkolą, informują i wykonują szereg innych czynności niezbędnych do funkcjonowania miasta. Ideą działania wszelkich służb jest współdziałanie ze sobą, aby pozostałe służby mogły bez przeszkód wykonywać swoje czynności. Jednym z ogniw tego łańcucha regulującego funkcjonowanie miasta są wszelkiego rodzaju służby oczyszczania miasta. Oczyszczanie miasta to nie tylko nocne najczęściej prace dużych i hałaśliwych śmieciarek, ale także rozwożenie kontenerów na odpady wielkogabarytowe (meble, gruz, drzwi, okna i inne odpady po remontach). Dostarczanie kontenerów jest w niektórych miejscach bardzo utrudnione ze względu na ograniczoną ilość miejsca na których taki kontener można postawić. Ilość miejsc parkingowych w miastach to temat na inny artykuł, ale często takie kontenery są ustawiane tam, gdzie akurat było wolne miejsce. Dostarczający te kontenery muszą oszacować jaka będzie szansa na podjęcie tego kontenera za kilka dni, czy będzie to możliwe ze względu na parkujące i blokujące drogę dojazdową samochody.

W mojej okolicy od kilku miesięcy prowadzone były prace elewacyjne na jednym z budynków i od początku tych prac dowożono kontener na odpady, a po napełnieniu go został zabierany i dostarczony nowy. W dniu wczorajszym też podobne zadanie zostało przydzielone akurat mojemu koledze ze szkoły, który jednak nie mógł podjąć kontenera, bo drogę blokował mu bus, zaparkowany nieprawidłowo na zamalowanym pasami fragmencie jezdni. Kolega stanął swoim ciężarowym pojazdem do przewozu kontenerów  również na tym zamalowanym pasie jezdni, aby nie blokować wyjazdu z wąskiej ulicy i czekał aż się pojawi kierowca busa. W czasie tego oczekiwania zadzwonił w końcu na numer alarmowy 112 i poprosił panią o interwencję, aby zlokalizować kierowcę i zmusić go do odjazdu z jedynego miejsca, które umożliwiało dojazd do kontenera. Pani z numeru alarmowego wezwała na miejsce zdarzenia policję (swoją drogą, to mogła wezwać straż miejską, która zajmuje się wlepianiem mandatów za złe parkowanie). Akurat w tym momencie zaparkowałem auto i z zakupami zmierzałem do domu, gdy kolega z tej ciężarówki mnie zobaczył, a ponieważ nie widzieliśmy się ładnych kilka lat, to w oczekiwaniu na policję/straż miejska ucięliśmy sobie pogawędkę. Chwilę potem podjechał radiowóz policji i pani blondynka policjantka jednym spojrzeniem oceniła, że mój kolega stał nieprawidłowo na zamalowanym pasie jezdni. Pożegnałem się z kolegą i zaniosłem zakupy do domu i po jakiejś pół godzinie wyszedłem wyrzucić śmieci. Widzę kolegę jak ładuje kontener na ciężarówkę, więc zażartowałem, że sprowadził nieszczęście na kierowcę busa. Kolega z natury bardzo wesoły i skory do żartów zażartował, że owszem i że nieszczęścia chodzą parami a pani policjantka uszczęśliwiła również jego rodzinę mandatem (300 zł). Byłem w szoku i do teraz z niego wyjść nie mogę. Jedynym środkiem łagodzącym jest świadomość, że policja ma dużo do czynienia z nadzwyczajną kastą, więc beztroskie ferowanie wyroków mogło im wejść w krew. 

Nie można bezkarnie wyrywać z ciepłego biura Państwa Policjantów, ponieważ świat jest niebezpieczny. Działo się to we Wrocławiu. Wrocław chyba nie ma szczęścia do policji. Nawet zaczęto kręcić serial o wrocławskich policjantach, aby ocieplić nieco wizerunek tych urzędników.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo