48 obserwujących
496 notek
502k odsłony
  3593   0

Teczka pracy tw "Leszek"

            Z osób mu znanych, a obecnie internowanych wymienił tylko Edwarda Staniewskiego, którego określił jako człowieka skrzywdzonego przez życie. Poznał go przez swojego ojca, który miał w latach pięćdziesiątych odbywać ze Staniewskim karę pozbawienia wolności. W trakcie znajomości ze Staniewskim otrzymał od niego niektóre numery Przedmurza oraz Walki. Jednak sam Staniewski był człowiekiem bardzo nieufnym i nie wprowadzał go w żadne sprawy związane ze swoją działalnością. [„Leszek”] nie popierał całkowicie działalności Staniewskiego, ale łączył ich negatywny stosunek do KOR-u i ludzi pochodzenia żydowskiego. Wypowiadając się na temat Staniewskiego [„Leszek”] stwierdził, że jego zdaniem błędem z naszej strony było internowanie człowieka, gdyż w sumie to on trochę nam pomagał ujawniając sprawy działalności KSS KOR. Jeżeli chodzi o Edwarda Fronia, to znał go z widzenia i wiedział, że wspólnie ze Staniewskim wydaje Przedmurze. Był raz na wykładzie Fronia, jaki miał miejsce na terenie SGPiS. Wracając do działalności Solidarności stwierdził, że jako członek tego związku często bywał na obradach Zarządu regionu. Na podstawie własnych obserwacji zauważył, że związkiem rządzi KOR i jest to jedyna grupa, która może coś zrobić z tego, co zaplanowała. Wprawdzie istniała grupa ludzi w regionie, która była przeciw działalności KOR-u w związku, to jednak nie byli oni zorganizowani, a działalność w pojedynkę nie przynosiła żadnych rezultatów. Stwierdził, że brał udział w II WZD i sądzi, że gdyby wtedy grupa antykorowska była lepiej zorganizowana i działała wspólnie, to istniała realna możliwość odsunięcia od władz regionu ludzi z KOR-u. [„Leszek”] wymienił tu sprawę działalności Komisji Rewizyjnej związku, której wyciągnięcie na forum publiczne, mogłoby osłabić pozycję niektórych aktywnych działaczy NSZZ „Solidarność” Region[u] Mazowsze, a wywodzących się spod znaku KOR-u.

Oceniając aktualną sytuację w kraju stwierdził, że najbardziej poszkodowanymi ludźmi będą osoby, które prowadziły działalność na rzecz związku, ale nie mające wpływu na jego politykę. Jego zdaniem przyjdzie czas, kiedy czołówka KOR-u wyjdzie na wolność i wtedy podejmie kolejne działania wynikające z ich długofalowych planów. Natomiast w więzieniach pozostanie wielu robotników, którzy zostali po prostu ogłupieni przez KOR. Uważa, że przede wszystkim należałoby odpowiednio osądzić czyny działaczy KOR-u, a nie na odwrót. Wg [„Leszek”] ludzie, którzy obecnie są skazywani na wieloletnie wyroki, po ich odbyciu staną [się] przeciwnikami ustroju i władzy ludowej.

[„Leszek”] dodał, że obecnie KSS KOR ma świetną reklamę robioną przez władzę. Zgadza się z tym, że należy ujawniać ich wrogą działalność, ale uważa, że należałoby to robić trochę inaczej i w sposób bardziej prawdopodobny. Przytoczył przykład, że w RWE podano informację, iż Kuroń i Michnik są bici, kontuzjowani itp. Uważa, że władze powinny starać się w jakiś sposób zaprzeczać takim plotkom. Wydaje mu się, że jakiś krótki film z miejsc odosobnienia oraz pokazanie pomocy, jakiej udziela internowanym Episkopat, w jakimś stopniu zmieniałoby obraz wśród społeczeństwa. Jednak tego typu działania musiałyby być prowadzone na bieżąco. A tak Kuroń i jemu podobni grają rolę męczenników i gdy wyjdą na wolność będą zapewne uchodzić w społeczeństwie za bohaterów.

Na temat dalszego rozwoju sytuacji w kraju to stwierdził, że „Solidarność” musi się odrodzić, ale w trochę innym kształcie. Jak stwierdził, jest człowiekiem, który nie boi się krytykować ludzi pochodzenia żydowskiego, ale jednocześnie potrafi skrytykować niektóre posunięcia władz. Zdaje sobie sprawę, że może mu takie stawianie sprawy kiedyś zaszkodzić, ale uważa, że jak się krytykuje jedną stronę za popełniane błędy, to nie można tego nie robić w stosunku do drugiej strony.

Na zadane pytanie, czy w obecnym okresie czasu mógłby służyć swoim zasobem wiedzy oraz własnymi spostrzeżeniami co [do] dalszych działań związku, [„Leszek”] odpowiedział, że są to jego własne spostrzeżenia, które stara się wykorzystywać dla własnych celów. Stwierdził, że do organów ścigania, jak i SB nie ma zastrzeżeń. Uważa, że może Służba Bezpieczeństwa czyni starania, aby ludzie z kręgu Kuronia byli ukarani za swoją działalność, ale nie widać tych rezultatów i jak mu się wydaje, to ich nie będzie widać, bo nie pozwolą na to niektórzy ludzie zajmujący wysokie stanowiska we władzach państwowych. Ponadto stwierdził, że przychodząc do KSMO był przygotowany na to, że może się mu proponować współpracę z SB i w związku z tym poinformował mnie, że jeżeli do tego zmierzam, to on się nie zgodzi, gdyż nie ma żadnych gwarancji co do tego, że w wypadku, gdy KOR zostanie naprawdę ukarany, władze nie przeniosą swojej uwagi na takich ludzi jak on. Poza tym ma rodzinny przykład, jak to w takich sytuacjach bywało. Jego ojciec w latach pięćdziesiątych znalazł się w takiej sytuacji i on nie chciałby popełnić takiego samego błędu. Stwierdził, że jest to bardzo skraje ujmowanie sprawy, jednak w tym wypadku trzyma się tego twardo.

Wnioski i uwagi:

1. Kandydat na TW nie jest wrogiem SB oraz prowadzonych przez nią działań. Uważa, że jest to instytucja, która musi istnieć w każdym kraju, ale powinna zajmować się rzeczywistymi wrogami PRL.

2. Jest osobą wykształconą i posiadającą dużą wiedzę. Wymienione na wstępie kontakty są możliwe do nawiązania.

3. Celem [„Leszek”] jest, aby związek „Solidarność” był związkiem zawodowym, a nie przykrywką dla politykierów.

4. Z [„Leszek”] na koniec rozmowy ustalono, że może zaistnieć sytuacja, kiedy chciałbym się z nim ponownie spotkać. Wyraził się, że nic nie stoi na przeszkodzie.

5. W związku z powyższym należy objąć kandydata na tw kontrolą operacyjną w ramach czynności wynikających z planu opracowania TW i w odpowiednim momencie podjąć z nim próbę nawiązania dialogu.

Sporządził – Gierałt.

Cykl będzie się składał z trzech kolejnych notek, w trzeciej omówienie sprawy. Nie przewiduję ujawniania nazwiska, w miejsce inicjałów wstawiałem [„Leszek”]. Ponieważ ma on w dyspozycji dość dobrą kancelarię adwokacką, harcowników podających typy będę banował. Jego tożsamość jest tajemnicą poliszynela od ogłoszenia listy Wildsteina, zwłaszcza w środowisku historyków. Jednak bardzo bliscy znajomi „Leszka” zadbali o rozpuszczanie wiadomości „w tej teczce nic nie ma”. W przeciwieństwie do prawaków Państwo przekonają się o tym sami.

Cdn

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura